Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna U-20 Blog #1: Zaczynamy zabawę!

U-20 Blog #1: Zaczynamy zabawę!

Piłka nożna | 31 maja 2015 11:15 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook FIFA

W pięknych okolicznościach przyrody, gdzieś hen-hen daleko od Zurychu, w którym na wierzch wychodzą brudy światowego futbolu, trwa piłkarskie święto pod egidą FIFA. W miejscach gdzie swego czasu Peter Jackson kręcił sceny do ,,Władcy Pierścieni'', pisze się kolejna piękna karta w historii futbolu, na którym nie odcisnęło się jeszcze szwajcarskie piętno. Młodzieżowe Mistrzostwa Świata wystartowały!

 

Jako pasjonat piłki młodzieżowej postanowiłem, że poświęcając czas na przedstawianie tutaj wyników i strzelców bramek zmarnuję swój i Wasz czas. O wiele lepszym pomysłem wydało mi się pokazanie tego turnieju z mojej perspektywy i mimo zbliżającej się sesji (łączę się w bólu ze wszystkimi żakami) mam zamiar to robić regularnie. W tym vlogu przedstawię wszystko co według mnie najważniejsze, skomentuje sprawy warte uwagi, a w moim przypadku nie mogłoby również zabraknąć odpowiedzi na pytanie, które pojawia się zawsze w przypadku takich rozgrywek – który z nich już za kilka lat będzie decydował o obliczu światowej piłki?

 

***


Oglądając rozgrywki Major League Soccer, które od niedawna możemy oglądać w polskiej telewizji, nie było zbyt trudnym zauważyć, że część spotkań ligowych nie cieszy się zainteresowaniem miejscowej ludności. Nie chciałbym tutaj urazić żadnego fana amerykańskiego futbolu i od razu zastrzegam, że widziałem już pękający w szwach stadion Orlando City. W Stanach nie wszędzie wytworzyła się jeszcze kultura kibicowania piłkarzom. Chodzi mi o to, że Jankesi mają świra na punkcie swojej narodowości, tego co amerykańskie i związane z ich flagą. Dodajmy do tego zamiłowanie do sportów drużynowych i wychodzi nam ogromne zainteresowanie turniejem w Nowej Zelandii. Sprawdźcie sami! Ogromna ilość materiałów o turnieju jaką możecie znaleźć w sieci pochodzi z serwisów z USA i w dużej mierze dotyczy reprezentacji Jankesów. Ogromne zainteresowanie uzasadnia wysokie oczekiwania względem młodzieży, a patrząc na grupę, do której trafili Amerykanie, wyjście z niej nie powinno być większym problemem.

 

A tak się przynajmniej wydawało, bowiem w meczu z Birmą nastąpiło to co w młodzieżowej piłce kochamy najbardziej, czyli moment, w którym chłopcy z państw kojarzących nam się raczej z eksportem podrobionych adidasów niż z futbolem, ogrywają rówieśników trenujących w profesjonalnych warunkach od najmłodszych lat. Przyznam się, że z miejsca Birmańczycy zyskali moją sympatię. W ich grze widać było czystą radość, rzecz tak rzadko spotykaną w epoce wielomilionowych kontraktów. Jankesi zdołali odrobić stratę, ale drużyna z Azji zasługuje na ogromny szacunek i myślę, że jeśli nie zabraknie im motywacji mogą spokojnie powalczyć o wyjście z grupy z Ukrainą i Nową Zelandią.

  

 

Podobne odczucia łączą mnie z Panamczykami, którzy zremisowali z naszpikowaną gwiazdami drużyną Argentyny. W tym spotkaniu potwierdziła się zasada, że Albiceleste od paru ładnych lat mają problemy z wychowywaniem solidnych obrońców, bowiem tego co zawaliła obrona nie zdołali odrobić ani Simeone, ani Correa. O dwóch wspomnianych napastnikach będzie jeszcze mowa w kolejnych blogach, a sami Argentyńczycy muszą się nad sobą mocno zastanowić. Jak mało brakowało do tego, by ponieśli porażkę możecie zobaczyć poniżej. Warto zwrócić też uwagę na Katarczyków, którzy dzielnie walczyli z Kolumbijczykami, ale ostatecznie zabrakło celności i straconej bramki nie udało się odrobić. Katar... polskim kibicom nie kojarzy się ostatnio z niczym przyjemnym, ale w tym przypadku nie mieliśmy do czynienia z żadnym handlem zawodnikami. W drużynie Felixa Sancheza wystąpili tylko zawodnicy krajowi. Żadnych Chorwatów, żadnych Brazylijczyków.



 

Kto jest głównym kandydatem do zwycięstwa w turnieju? Myślę, że nawet wszystkie mecze fazy grupowej nie pozwolą nam jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. To futbol młodzieżowy i jak wiemy nierzadko drużyny z krajów pozornie opuszczonych przez boga futbolu ucierają nosa kolegom z dużo większych ,,firm''. W moim osobistym odczuciu największe szanse mają Niemcy, którzy mają bardzo zgraną drużynę opartą na piłkarzach mających za sobą występy w dorosłej piłce, w poważnych ligach.

 

 

       Szatnia reprezentacji Birmy (fot. Twitter) 

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)