Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marcin Kamiński: Każdy walczy o to, aby wygrać spotkanie i nikt się nie położy

Marcin Kamiński: Każdy walczy o to, aby wygrać spotkanie i nikt się nie położy

Piłka nożna | 01 czerwca 2015 16:11 | Adrian Szymczak

fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa

Drużyna Lecha Poznań wygrała wczoraj bardzo ważne spotkanie z Pogonią Szczecin. Tradycyjnie jednym ze środkowych obrońców był Marcin Kamiński, który po spotkaniu znalazl chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań.

 

W niedzielnym spotkaniu podopieczni Macieja Skorży zachowali czyste konto. Duży wkład w taki stan rzeczy miała para stoperów Arajuuri-Kamiński, którzy skutecznie powstrzymali napastnika Pogoni Szczecin - Łukasza Zwolińskiego. - Dzisiaj z Paulusem wyłączyliśmy Zwolińskiego. Przy jednej sytuacji tylko oddał strzał, ale myślę, że wszystko z tyłu mieliśmy dobrze poukładane.

 

W składzie Kolejorza zabrakło pauzującego za kartki Barry'ego Douglasa. Jego miejsce na lewej stronie obrony zajął Tamas Kadar, który solidnie spisał się w defensywie, ale był mniej aktywny z przodu. - Gdzieś tam było takie założenie żeby Tamas skupił się bardziej na obronie i trzeba powiedzieć, że wywiązywał się z tego bardzo dobrze. Nawet nie było większej potrzeby, aby Tamas musiał oskrzydlać te akcje. Najważniejsze, że z tyłu zagraliśmy na zero.

 

Lech Poznań postawił kolejny krok i jest coraz bliżej mistrzowskiego tytułu. Pokonali gości tylko jedną bramką, chociaż okazji mieli o wiele więcej. - Na pewno cieszy dziś fakt, że zwyciężyliśmy. Mimo tego, że stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji, wynik końcowy brzmiał 1-0. Wiadomo, nerwówka do końca, ale najważniejszy jest fakt, że potrafiliśmy to do końca utrzymać.

 

Podopieczni Macieja Skorży zagrali świetną pierwszą część spotkania, z dużą liczbą sytuacji bramkowych, ale często brakowało dobrego ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Kolejny raz potwierdziła się również teza, że Lech Poznań nie potrafi zagrać dwóch równych połów na tym samym, wysokim poziomie. - W pierwszej połowie to ostatnie podanie może i było, tylko czasem po prostu brakowało celnego strzału, skuteczności. Na pewno to jest rzecz, która jest naszym mankamentem. Nie potrafimy "zabić" spotkania tylko nerwówka toczy do końca spotkania. Drugą połowę zaczęliśmy dobrze, od mocnego uderzenia czyli sytuacji Zaura, tylko szkoda, że nie strzelił tej bramki, no ale tak się dzieje. Nikt do nikogo nie ma pretensji. Ważne, że trzy punkty zostały w Poznaniu. Co do dwóch nierównych połów to nie wiem z czego to wynika, o ile z czegokolwiek. W dzisiejszym spotkaniu po prostu zabrakło większej liczby bramek, bo gdybyśmy jeszcze coś trafili to na pewno grałoby się o wiele łatwiej i na pewno byśmy stwarzali kolejne sytuacje.  W drugiej połowie musieliśmy być cały czas skoncentrowani. Nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by Pogoń nam jakoś zagroziła i myślę, że udało nam się to zrobić.

 

Do końca rozgrywek zostały już tylko i aż dwie kolejki. Obrońca Lecha skupia się tylko na kolejnym spotkaniu na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. - Dwie kolejki to i dużo i mało. Mamy dwa spotkania i skupiamy się na tym żeby je wygrać. Dla nas najważniejszy jest teraz mecz w Zabrzu, bo wiemy dobrze, że jest to ciężki rywal i ciężki teren. Nie będzie łatwo, ale jesteśmy w stanie wygrać w Zabrzu. Każdy walczy o to, aby wygrać spotkanie i nikt się nie położy.

 

Kolejorz już w meczu z Górnikiem może sobie zagwarantować mistrzostwo, o ile Legia Warszawa przegra swój mecz na wyjeździe z Lechią Gdańsk. - Tak naprawdę nie myślimy o tym, bo to nie jest czas na to. Jeżeli uda nam się zdobyć mistrzostwo w Zabrzu to super, ale nikt na to tak nie patrzy, bo przed nami są dwa spotkania. Najbliższy mecz w Zabrzu jest najważniejszy i jedziemy tam po to, by zdobyć trzy punkty.

 

Na boisku, tyle że po przeciwnej stronie barykady biegał Rafał Murawski - były kapitan Lecha Poznań, który bardzo dobrze zna kilku zawodników Kolejorza, w tym Marcina Kamińskiego. - Rafał to osoba, do której mam dużo szacunku. Jest to osoba, która bardzo dużo mi pomogła jeżeli chodzi o samo bycie w drużynie, o rozwój na swojej pozycji. Zawsze gdzieś tam mi pomagał, więc żadnych uszczypliwości nie było, a wręcz przeciwnie uśmiech przed meczem i kilka dobrych słów.

 

Rozmawiał
Adrian Szymczak
TWITTER: @SzymczakAdrian

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)