Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bełchatów utonął, reszta wciąż w grze

Bełchatów utonął, reszta wciąż w grze

Piłka nożna | 02 czerwca 2015 22:55 | Mateusz Decyk

fot. x-news

Emocje do ostatnich minut! Tak właśnie wyglądała przedostania kolejka w grupie spadkowej Ekstraklasy. Jeśli reforma ligi miała swoich przeciwników przed tą rundą, to właśnie za dzisiejsze emocje powinna niezwłocznie ich stracić.

 

Cracovia – Ruch Chorzów 1:0


Po tym jak krakowską drużynę przejął trener Zieliński, ta zaczęła grać jak z nut, być może potwierdza się nam teoria o nowej miotle, a być może to efekt przejścia z przekombinowanych wariantów taktycznych, na rzecz najprostszą – strzelanie bramek i solidną defensywę. Chorzowianie podeszli do tego spotkania zdecydowanie zbyt pewni siebie, co musiało być spowodowane zbyt dużą liczbą punktów, zainkasowanych wcześniej i niemal pewne utrzymanie. Od początku spotkania to Cracovia była o wiele lepsza i wykazywała większą chęć do gry. To przełożyło się na bramkę Polczaka po stałym fragmencie gry. Gospodarze niesieni dopingiem własnych kibiców doskonale wiedzieli jak taką przewagę utrzymać. Ruch zresztą za bardzo im w tym nie przeszkadzał. Przed ostatnią kolejką Cracovia jest pewna dziewiątego miejsca, a Ruch utrzymania. Dla tych zespołów emocje już się zakończyły.

 

Zawisza Bydgoszcz – Piast Gliwice 0:0

 

To spotkanie, po którym spodziewaliśmy się o wiele więcej. W gruncie rzeczy możemy ten mecz ocenić w kategoriach kulinarnych – flaki z olejem. Bez okrasy. Zawisza, która miała walczyć o utrzymanie z ogromną zaciekłością, tak naprawdę pogodziła się z bezbramkowym remisem. Największe wyrzuty sumienia po tym meczu będzie miał Mica, który po świetnym rajdzie Pawłowskiego nie trafił do pustej bramki. Zawisza o utrzymanie zagra z Ruchem, który nic już nie musi. Być może działa to na jego korzyść, ale pamiętajmy, że chorzowianie to drużyna trudna do ogrania na własnym terenie. Piast pewny utrzymania musi się teraz skupić na zatrzymaniu w swoich szeregach Kamila Wilczka.

 

GKS Bełchatów – Korona Kielce 2:2

 

Brak emocji w Bydgoszczy kompletnie zrehabilitowała nam potyczka w Bełchatowie. Przed tym meczem mogliśmy się tylko spierać czyjego gardła bliżej był ,,nóż spadku'' i chyba musielibyśmy wskazać na gospodarzy. Bełchatowianie od początku podchodzili do rywala bardzo agresywnie, ale tą samą bronią wojowali kielczanie i dzięki pomocy obrony przeciwnika Kiełb strzelił bramkę wydawałoby się niemożliwą. Tego nie da się opisać. To po prostu trzeba zobaczyć. GKS do gry wrócił dopiero po przerwie za sprawą bramki Wacławczyka. Do 90. minuty na boisku dominowała walka, ale zanim sędzia techniczny zdążył podnieść tablicę, by obwieścić doliczony czas gry Paweł Baranowski wprawił swoich kibiców w ekstazę dając prowadzenie swojej drużynie. Wydawało się, że Bełchatów pozostaje dzięki tej bramce w grze, ale chwilę później miejsce miał (jak to powiedział Patryk Rachwał) kryminał. Swoją klasę sprzed lat pokazał Oliver Kapo, który ustalił wynik spotkania. Bełchatów spada do I ligi, natomiast Korona będzie musiała powalczyć o utrzymanie w meczu u siebie z bezpiecznym już Podbeskidziem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)