Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Konieczny znokautował Łęczną, Podbeskidzie zostaje w Ekstraklasie

Konieczny znokautował Łęczną, Podbeskidzie zostaje w Ekstraklasie

Piłka nożna | 03 czerwca 2015 02:03 | Przemysław Drewniak
Bartłomiej Konieczny okazał się bohaterem Podbeskidzia w meczu z Górnikiem
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Bartłomiej Konieczny okazał się bohaterem Podbeskidzia w meczu z Górnikiem

To nie był mecz, który mógł się podobać piłkarskim estetom. Jurij Szatałow przed przyjazdem do Bielska-Białej zapowiadał, że jego drużyna będzie się boksować o utrzymanie w lidze i nie rzucił słów na wiatr, bo we wtorkowy wieczór przy Rychlińskiego obejrzeliśmy prawdziwe starcie wagi ciężkiej. W ostatniej rundzie gości z Lubelszczyzny znokautował Bartłomiej Konieczny, który w doliczonym czasie gry zdobył bramkę na wagę utrzymania w Ekstraklasie.


Można wyjść z założenia, że spokojna gra na finiszu sezonu nie jest w naturze Podbeskidzia. „Górale” muszą utrzymanie wywalczyć, wybiegać, wyszarpać – najlepiej w ostatnich minutach. Bielszczanie mieli w tym sezonie wiele okazji do tego, by zapewnić sobie ligowy byt, ale sprawę rozstrzygnęli dopiero w ostatnim meczu przed własną publicznością.


Drużyna Dariusza Kubickiego od kilku tygodni jest w słabej formie i pod tym względem przez cztery dni od meczu z Cracovią nie dało się niczego poprawić. Jak powiedział po meczu szkoleniowiec Podbeskidzia, przygotowując się na starcie z Górnikiem zwrócił uwagę przede wszystkim na trening mentalny. I trzeba przyznać, że udało mu się dotrzeć do głów „Górali”, którzy zagrali z dawno nie widzianą u nich werwą i determinacją. Od pierwszych minut bielszczanie przeważali, częściej utrzymywali się przy piłce, ale znów brakowało im wykończenia pod bramką. Najlepszą szansę zmarnowali po akcji Damiana Chmiela, gdy w idealnej pozycji strzeleckiej spudłował Frank Kwame Adu.


W drugiej połowie wydawało się, że Podbeskidzie traci już siły, ale w ostatnich minutach gospodarze zdobyli się na jeszcze jeden zryw. Atakowali oczywiście najprostszymi środkami. W doliczonym czasie gry Konieczny przeszedł do ataku, Iwański wrzucił piłkę „na aferę”, główkę wygrał Kołodziej i stoper Podbeskidzia zachował zimną krew godną rasowego napastnika. Po meczu mówił, że nagra sobie tę sytuację i zachowa dla potomnych – nic dziwnego, bo gol na wagę utrzymania był jego najważniejszym w karierze. I w pełni zasłużonym – obok aktywnego Chmiela i pożytecznego Tomasika właśnie w defensywie Podbeskidzie spisało się w tym meczu najlepiej. Na czele z Koniecznym, który pod swoją bramką był właściwie bezbłędny.


Górnik zawiódł zwłaszcza w pierwszej połowie. W pole karne gospodarzy przedostał się wówczas tylko dwa razy, ale nie potrafił oddać celnego strzału. Po zmianie stron łęcznianie spisali się nieco lepiej, choć nie zagrali na tyle odważnie, by wykorzystać słabszy moment Podbeskidzia. Oprócz dobrze rozdzielającego piłki w środku Radosława Pruchnika, w zespole gości właściwie trudno było wyróżnić mocniejszy punkt. Na finiszu sezonu Szatałow nie ma żadnego pola manewru, ale w decydującym spotkaniu jego drużyna zmierzy się u siebie ze zdegradowanym już GKS-em Bełchatów. Lepszego scenariusza na ostatnią kolejkę Górnik nie mógł sobie wymarzyć.


Oceny SPORT4FANS (w skali 1-10):


Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac (6) – Marek Sokołowski (5), Kristian Kolcak (6), Bartłomiej Konieczny (8), Piotr Tomasik (6) – Damian Chmiel (6), Adam Deja (5), Maciej Iwański (5), Bartosz Śpiączka (4), Frank Kwame Adu (5) – Robert Demjan (5).
Rezerwowi: Adam Pazio (4), Dariusz Kołodziej i Idrissa Cisse grali zbyt krótko.


Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (6) – Lukas Bielak (5), Maciej Szmatiuk (5), Tomislav Bożić (5), Patrik Mraz (5) – Paweł Sasin (4), Radosław Pruchnik (6), Veljko Nikitović (5), Tomasz Nowak (5), Fiodor Cernych (4) – Shpetim Hasani (4).
Rezerwowi: Wołodymyr Tanczyk i Łukasz Mierzejewski grali zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)