Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W Gdańsku sami ranni

W Gdańsku sami ranni

Piłka nożna | 03 czerwca 2015 23:20 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Przed meczem wszyscy wiedzieli, że ewentualny remis może przekreślić marzenia obu zespołów: Lechii o europejskich pucharach, Legii o obronie tytułu mistrzowskiego. W Gdańsku bramek jednak nie oglądaliśmy, a wyniki na innych stadionach ułożyły się oczywiście nie po ich myśli.


Legia od początku tego meczu absolutnie nie wyglądała na zespół, który ma jakąś ochotę na obronę tytułu mistrzowskiego. Gdańszczanie kompletnie zdominowali swojego przeciwnika, który zagubiony siedział w okolicach własnego pola karnego i starał się przede wszystkim gola nie stracić, strzelanie zupełnie sobie odpuszczając. Podopieczni Henniga Berga zachowywali się tak, jakby do zapewnienia sobie mistrzostwa wystarczał im remis.


Lechia atakowała, przeważała i stworzyła sobie dwie fantastyczne okazje do strzelenia bramki, jednak najpierw Kuciak głową obronił sytuację sam na sam z Colakiem, a tuż przed przerwą nieznacznie sprzed pola karnego przestrzelił Leković. Ogólnie zawodnicy trenera Brzęczka wyglądali zdecydowanie lepiej – potrafili dłużej utrzymać się przy piłce i płynnie ją rozgrywać. Legioniści praktycznie ani razu nie zagrozili gospodarzom.


Po przerwie goście wyszli dużo bardziej zdeterminowani. Pewnie było to skutkiem tego, że w szatni dowiedzieli się, że Lech w Zabrzu prowadzi 4:1 i stwierdzili, iż warto byłoby jednak przynajmniej spróbować coś pograć. Bardzo dobrze wyglądały prostopadłe podania Tomasza Jodłowca, któremu zupełnie nie wychodziło rozgrywanie piłki w trakcie pierwszej połowy.


Mimo tych kilku niezłych zagrań „Jodły” Legia i tak miała problemy ze stworzeniem sobie naprawdę bardzo groźnej okazji pod bramką Budziłka. To wyglądało tak, jakby próbowała ugrać wygraną bardziej ambicją, niż umiejętnościami. Bilsko po stałym fragmencie gry był Żyro, ale zazwyczaj akcje ustępujących (?) mistrzów Polski kończyły się albo niedokładnym ostatnim podaniem, albo strzałem z nieprzygotowanej pozycji, albo złym przyjęciem futbolówki. W taki sposób trudno myśleć o wygranej w Gdańsku.


Przed dzisiejszymi spotkaniami można było znaleźć plotki o tym, jakoby kibice Górnika namawiali swoich zawodników o grę na pół gwizdka z Lechem, aby tylko Legia nie obroniła tytułu. Wszystkie te bajki możemy jednak odłożyć na bok – poznaniacy efektowną grą rozbili swoich rywali i a warszawianie po beznadziejnym meczu na pierwsze miejsce mają już tylko teoretyczne szanse. Zero przypadku. Lechia Gdańsk również nie może zadowolona po tym meczu – przez podział punktów straciła szanse na europejskie puchary.


Oceny SPORT4FANS (skala 1-10):


Lechia Gdańsk:
Budziłek (5), Wojtkowiak (5), Janicki (6), Borysiuk (5), Leković (5), Łukasik (5), Vranjes (7), Makuszewski (4), Mila (5), Nazario (4), Colak (5)


Rezerwowi: Buksa (5), Rudinilson (5), Pietrowski grał za krótko, by go oceniać.


Legia Warszawa: Kuciak (6), Broź (5), Lewczuk (5), Astiz (5), Brzyski (5), Jodłowiec (6), Furman (5), Guilherme (2), Masłowski (2), Kucharczyk (3), Sa (4)


Rezerwowi:
Żyro (3), Bereszyński grał za krótko, by go oceniać.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)