Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Każdy ma takiego Jamesa, na jakiego zasługuje

Każdy ma takiego Jamesa, na jakiego zasługuje

Piłka nożna | 04 czerwca 2015 16:15 | Artur Davtyan
James Milner po usłyszeniu, ile będzie zarabiał na Anfield
fot. facebook.com/LiverpoolFC
James Milner po usłyszeniu, ile będzie zarabiał na Anfield

Liverpool ogłosił dziś uzgodnienie warunków kontraktu z Jamesem Milnerem. Doświadczony Anglik z czerwoną częścią Merseyside łączony był już od dłuższego czasu, a od kilku dobrych tygodni było jasne, że porozumienie obu stron to tylko formalność. Opinie na temat tego ruchu są podzielone. Najczęściej chodzi, a jakże, o pieniądze.

 

Kasa, misiu, kasa

 

Milner przez najbliższe trzy lata w Liverpoolu ma według plotek zarabiać 150 tysięcy funtów tygodniowo (Chris Bascombe podaje kwotę 120k/week). Najwyższa płaca w zespole, jedynie pensja Daniela Sturridge'a jej dorównuje. Ogromne pieniądze, łącznie 23.5 miliona funtów. Załóżmy jednak, że Liverpool Jamesa wyciągnąłby z Etihad pół roku temu za 9 milionów i podpisał 3.5-roczny kontrakt z tygodniówką 80 tysięcy funtów. Brzmi rozsądniej? Oczywiście że tak. W praktyce klub wyda tyle samo. Magia liczb.

 

Wysoki kontrakt zaoferowany Milnerowi łatwo uzasadnić. To ostatnia tak duża gaża, którą będzie mógł zarobić w swojej karierze. Anglik jako gracz już 29-letni kolejne umowy będzie podpisywał na coraz gorszych warunkach. Póki co był wartościowym członkiem składu drużyny, która w ostatnich latach co sezon kończyła rozgrywki Premier League nad Liverpoolem. Warto zresztą zauważyć, że James odrzucił jeszcze wyższe zarobki zaoferowane mu przez włodarzy Manchesteru City właśnie po to, by grać regularnie w barwach The Reds.

 

Człowiek wielu talentów

 

Wychowanek Leeds jest przedstawiany najczęściej jako typowy tytan pracy. Nie narzeka nigdy na swoją pozycję w zespole, zawsze jest do dyspozycji szkoleniowca. Jeśli nie przebywa na boisku, nie szuka winy w innych, skupia się na tym, by miejsce w składzie sobie wywalczyć, zamiast wyprosić. Statystycy Opta podają, iż Milner średnio na 90 minut gry wybiega 11.7 kilometra. W całej stawce lepsze liczby pod tym względem mają jedynie George Boyd i Mathieu Flamini. Great character, jak określiłby to Brendan Rodgers.


 

Nie jest jednak tak, że Milner to pierwszy lepszy kopacz. Gdy spojrzymy na takie liczby, jak wykreowane szanse, zanotowane asysty czy strzelone bramki, James wykazuje się dużo większą regularnością od wszystkich najważniejszych postaci ofensywy Liverpoolu z ostatniego sezonu. W nielicznych tylko statystykach ktokolwiek z trójki Coutinho, Henderson, Sterling okaże się lepszy lub choćby porównywalny.

 

Mimo że w rozgrywkach 2013/2014 był czwartym wyborem na skrzydłach The Citizens, w najważniejszych momentach nigdy nie zawodził. Gdy w meczu z Bayernem Monachium na Allianz Arena zastępował nieobecnego Samira Nasriego, zagrał fenomenalne spotkanie. Bramka, asysta, wywalczony karny, a gdyby nie problemy z dodawaniem Manuela Pellegriniego, być może piłkarze z Etihad po tym meczu przeskoczyliby rywali z Bawarii w grupowej tabelce.

 

 

Innym wartym wspomnienia meczem z tamtego sezonu jest spotkanie z... Liverpoolem. Mecz, który ostatecznie został przez City przegrany, ale Milner po wejściu z ławki odmienił wtedy obraz gry. W ciągu 7 minut po wejściu na boisko zdążył asystować przy bramce Davida Silvy, po 12 minutach był zaś remis 2:2. Remis, który zapewne utrzymałby się do końca, gdyby nie fatalne wybicie Vincenta Kompanego, po którym zwycięstwo The Reds zapewnił Philippe Coutinho.

 

To w czym problem?

 

Wygląda więc na to, że Liverpool ściąga z wolnego transferu człowieka z doświadczeniem w wielkiej piłce, potrafiącego zagrywać błyskotliwe podania, z dobrym wykończeniem, a przy tym wszystkim wybieganego i oddanego zespołowi. Co oprócz pieniędzy może wywoływać jeszcze kontrowersje? Odejście Stevena Gerrarda.

 

Oczywistym jest, że na Anfield obawiają się, iż Brendan Rodgers może wpaść na pomysł, by to Milner stał się następcą wieloletniego kapitana i żywej legendy The Reds. Strach przed tym, że centralną częścią zespołu miałby stać się 29-latek, który dużo lepiej pasowałby do roli nowego Kuyta. Fani z pewnością woleliby w tej roli widzieć kogoś młodszego, piłkarzy pokroju Mateo Kovacicia czy Hakana Calhanoglu. Pozostaje mieć nadzieję, że w obliczu braku nowego piłkarza o podobnym profilu, naturalnym spadkobiercą będzie ten, który pracuje na to od ponad dwóch lat – Jordan Henderson.

 

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

 

James Milner to z pewnością klasowy piłkarz. Wszechstronny, waleczny, zagwarantuje Liverpoolowi zarówno odpowiednią jakość piłkarską, jak i mentalność zwycięzcy. U zmieniającego często system gry Rodgersa może być bezcenny wręcz, a w obliczu odejścia Gerrarda czy Johnsona to także kolejny piłkarz ze statusem homegrown w składzie. Takich ludzi w Liverpoolu brakuje i takich ludzi Liverpool potrzebuje. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że nie byłem przekonany do tego ruchu, wiele wskazuje na to, iż Milner odpowiednio eksploatowany będzie bardzo wartościowym wzmocnieniem. James, powodzenia, od dziś już nigdy nie będziesz szedł sam.


Artur Davtyan

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)