Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna U-20 Blog #5: Fidżi na prezydenta!

U-20 Blog #5: Fidżi na prezydenta!

Piłka nożna | 04 czerwca 2015 18:07 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook FIFA

Hejtowałem Fidżi? Zapomniałem. Bardzo szybko o tym zapomniałem. Stało się coś co przewidzieć było bardzo trudno. Drużyna z Oceanii wygrała i nawet nie ważne, że miała przy tym więcej szczęścia niż rozumu, bo wynik mówi sam za siebie. Piłkarze z Hondurasu z płaczem schodzili z boiska. I wcale im się nie dziwię.


Wydawało się, że Fidżi po przegranej z Niemcami będzie kompletnie załamane i na mecz z Hondurasem wyjdzie z wystawioną… jedenastką piłkarzy o niskich moralach. Tak się jednak nie stało. Pierwsze 20 minut było ogromnym szokiem dla całego piłkarskiego świata, który postanowił specjalnie na ten szlagier zarwać nockę i zobaczyć jak grają przyszli zwycięzcy Ligi Mistrzów. W tym czasie Fidżi zdobyło dwie bramki i zastosowało taktykę zasięgniętą od najlepszych. Autobus pożyczony od Jose Mourinho postawiony przed własnym polem karnym spełnił swe zadanie i nie był to gimbus radzieckiej produkcji, a wygodny i ekonomiczny autokar prosto ze skandynawskiej fabryki. Jak już wcześniej wspomniałem trudno mi opisać sposób, w jaki trafiali piłkarze z Oceanii i brak skuteczności kopaczy z Honduasu schodzących z boiska z brzemieniem trzech straconych bramek. To po prostu trzeba zobaczyć.

 

 

Niemcy pewnie wygrali z Uzbekistanem 3:0 i w tym przypadku był to minimalny wymiar kary. Nie dlatego, że nasi wschodni sąsiedzi marnowali sytuacje na potęgę, a dlatego że bardzo dobry dzień miał uzbecki bramkarz Dilshod Khamraev. Tak, tak! Chwalę bramkarza zapamiętajcie to! Uzbekistan musi mocno spiąć… szeregi przed ostatnim meczem, bo ich szanse na awans istnieją już tylko teoretycznie i przydałoby się, by kolejne spotkanie wygrali i to wysoko. Fidżi w euforii po niespodziewanej wygranej z pewnością jest do ogrania.

 

Tak jak się spodziewałem pojedynek Brazylii z Węgrami stał na bardzo wysokim poziomie i już na samym początku emocji dostarczył nam bramkarz Brazylii, który chyba zapomniał napluć w rękawice, bo piłka wymsknęła mu się z rąk tak, że wpadła do własnej bramki. Od tej pory Canarinhos musieli rozpocząć szaleńczą pogoń za wynikiem, ale to Madziarze byli bliżej podwyższenia prowadzenia. Wyrównany obraz gry dominował aż do idiotycznej czerwonej kartki Krisztiana Tamasza. Niezwykle rzadko zdarza się by europejskie drużyny obrywały od swoich rywali w powietrzu, ale tak stało się właśnie w tym spotkaniu. Niepilnowany w polu karnym Danilo wpakował piłkę do siatki soczystym strzałem głową. Po tym golu obrona Węgier była tak płochliwa, że w jednej z ostatniej akcji regulaminowego czasu gry do spółki z bramkarzem postanowiła sprokurować rzut karny. Ten wykorzystał Andreas Pereira, młody pomocnik Manchesteru United. Brazylia jest już pewna awansu, a ja zacieram ręce na ostatnią kolejkę, w której Nigeria i Węgry zagrają w bezpośrednim pojedynku o awans.

 


A forma strzelecka Nigeryjczyków jest jak najbardziej w porządku na co wskazuje ich wygrana 4:0 z ekipą Korei. Międzynarodowa społeczność coraz bardziej obawia się o to co Kim Dzong-Un zrobi z młodymi piłkarzami, którzy kompromitują jego mocarstwo na arenie międzynarodowej. Dopóki stanowisko prezesa FIFA piastował Sepp Blatter wszystko było możliwe, a tak trudno spodziewać się jego interwencji w tej sprawie.

 

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)