Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kadra nie dla Pawłowskiego

Kadra nie dla Pawłowskiego

Piłka nożna | 04 czerwca 2015 20:10 | Artur Davtyan
Szymon Pawłowski w meczu ze Śląskiem Wrocław
fot. superstar.com.pl
Szymon Pawłowski w meczu ze Śląskiem Wrocław

Adam Nawałka ogłosił dziś listę ligowców powołanych na eliminacyjny mecz z Gruzją i towarzyski z Grecją. O ile większość z nich to naprawdę sensowne wybory, o tyle dziwi brak jednego nazwiska, nieobecność którego zauważam na pierwszy rzut oka ja, człowiek niezbyt związany z krajowym futbolem. O kim mowa? O Szymonie Pawłowskim oczywiście, bohaterze numer jeden Lecha w spotkaniach grupy mistrzowskiej.

 

Fenomenalna forma lewoskrzydłowego faworyta do tytułu obiła się o uszy już chyba każdemu. W ostatnich czterech spotkaniach Szymon zaliczył 4 bramki i 5 asyst, wynik kosmiczny wręcz. Na przestrzeni całego sezonu w lidze i pucharach może pochwalić się dwucyfrową liczbą zarówno goli, jak i ostatnich podań. W obliczu niedawnych problemów z obsadą reprezentacyjnych boków pomocy, takie statystyki powinny z miejsca gwarantować powołanie. Dlaczego więc Pawłowski nie zaprezentuje się w najbliższym czasie z orzełkiem na piersi?

 

Chimeryczność i kumple zza granicy

 

Pierwszą wymówką selekcjonera może być naprawdę długa posucha strzelecka piłkarza Lecha. Przypomnijmy, Szymon w ekstraklasie nie trafił do siatki rywala przez 1008 minut. Dwie bramki ze Śląskiem Wrocław przed dwoma tygodniami były pierwszymi ligowymi trafieniami byłego gracza lubińskiego Zagłębia od... 30 listopada ubiegłego roku. W międzyczasie zanotował też ledwie trzy ligowe asysty. Jeśli rozciągnąć ocenę Lechity na ostatnich kilka miesięcy, to rzeczywiście, były pobudki by z jego usług zrezygnować.

 

Drugi powód, który można podawać, to duża liczba skrzydłowych powołanych z lig zagranicznych. Graczy takich mamy aż czterech: powracającego do kadry Jakuba Błaszczykowskiego, będącego ważnym ogniwem Stade Rennais w ostatnich kolejkach Kamila Grosickiego, grającego regularnie w Tereku Maćka Rybusa i w końcu bohatera marcowego spotkania z Irlandią – Sławomira Peszkę. Ale znowu, wśród ligowych powołań można odnaleźć Kucharczyka i Kownackiego. I tutaj zaczyna się problem.

 

Kuchy i Kownaś

 

Dwoje ligowców, którzy okupują miejsca na skrzydłach – Michał na lewym w Legii, Dawid na prawym w Lechu. Pierwszy jest pięć wiosen młodszy od Szymona, drugi... jedenaście. Są więc niewątpliwie postaciami, które dla przyszłości kadry będą miały większe znaczenie. Nie da się ukryć także, że w meczu z rywalem klasy Gruzji można dać szansę tym, którzy zwykle są zmiennikami lub pierwsze skrzypce odgrywać będą za kilka lat. Nawet takie argumenty nie ukryją jednak faktu, iż Kuchy i Kownaś w ostatnich tygodniach najzwyczajniej w świecie nie mają startu do bardziej doświadczonego kolegi.

 

Patrząc na samą grupę mistrzowską, Kucharczyk zanotował w pięciu spotkaniach (ominął go mecz ze Śląskiem) całą jedną asystę. Lepiej wyglądają takie suche cyferki u Kownackiego, ten pochwalić się może dwiema bramkami i jednym ostatnim podaniem. Wciąż jednak nie są nawet blisko dziewiątki w „kanadyjce” Pawłowskiego. Sięgnijmy też po noty znanego z surowego oceniania Weszło.



Widać jak na dłoni, że gra skrzydłowego Legii co najmniej nie zachwyca. Jeśli uznać 5 za ocenę wyjściową, Kucharczyk oceniany jest blisko oczko poniżej przyzwoitości, którą zadaniem redaktorów Weszło w najważniejszej fazie rozgrywek osiągnął zaledwie dwa razy. Lepiej sprawa wygląda w przypadku popularnego Kownasia. Dychy nie ma, ale też jest nieźle, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to 18-latek. Ani Michał, ani Dawid nie są jednak choćby blisko osiągnięć Pawłowskiego. Gdyby wyłączyć kolejki 31 i 32, średnia Szymona wyniosłaby... 8. Cytując nieśmiertelnego Dariusza Szpakowskiego – masakracja.

 

Panie Nawałka, popełnia pan błąd

 

Nie ulega wątpliwości, że Szymon to piłkarz chimeryczny. Potrafi długimi okresami być nieprzydatnym dla zespołu i trzymać miejsce w wyjściowej XI za zasługi. Niemniej jednak, gdy wskoczy na odpowiednie obroty, grzechem jest nie korzystać z takiego zawodnika. Nie można przecież nie wspomnieć, że jesienią na przestrzeni około dwóch miesięcy trafiał do siatki 6 razy i przy tym 3 razy asystował kolegom z zespołu. Wtedy zresztą również nie załapał się do kadry, na mecz z Gruzją właśnie.

 

Pawłowski w tym roku skończy 29 lat, nie jest piłkarzem z perspektywami na zaistnienie w silnej zagranicznej lidze, a tym bardziej graczem, na którym można by było oprzeć reprezentację. Trzeba jednak oddać mu, że kiedy jest w formie, to zdecydowana czołówka polskich skrzydłowych. Nie tylko tych ligowych, ale wszystkich ogółem. Selekcjonerze, robi pan porządną robotę, ale jestem zdania, że za ostatnich kilka kolejek powołanie Szymonowi należało się jak psu buda.

 

Artur Davtyan

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)