Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna U-20 Blog #6: Jak zrobić Amerykanom majdan?

U-20 Blog #6: Jak zrobić Amerykanom majdan?

Piłka nożna | 05 czerwca 2015 12:30 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook FIFA

No i wylądowali! Znamy już cztery drużyny, które zagrają w decydującej fazie turnieju w Nowej Zelandii. Wśród nich nie znalazła się Argentyna, która w swoim ostatnim spotkaniu świetnie podsumowała swój całokształt na tym turnieju.

 

Wynik bezbramkowy wcale nie oznaczał nudy w meczu Argentyny z Austrią, bo Ci pierwsi do ostatnich minut rozpaczliwie walczyli o bramkę dającą trzy punkty i wyjście z grupy. Austriacy przyjęli tutaj pozycję podwójnej gardy i tylko sporadycznie atakowali ze stałych fragmentów gry. Ten mecz był przedstawieniem jednego aktora, bramkarza Tino Casaliego. Już w poprzednich meczach młody Austriak zbierał pochlebne recenzje, a to spotkanie tylko potwierdziły opinie ekspertów, że z tego chłopaka będzie bramkarz wysokiej klasy. Nic tylko podziwiać. Albiceleste żegnają się z turniejem w słabym stylu i Ci którzy oglądali tylko ich trzeci mecz mogą powiedzieć, że na to nie zasłużyli. Ktokolwiek tak sądzi, niech niezwłocznie zobaczy spotkania z Ghaną i Panamą, a zmieni zdanie. Dziś nie gwiazdy, a kolektyw jest podstawą sukcesu w piłce reprezentacyjnej. 

 

 

Do Austriaków, którzy zapewnili sobie awans właśnie w meczu z Argentyną dołącza ekipa z Ghany, która przy sporym szczęściu wygrała z Panamą 1:0. Panamczycy mieli szansę na zakończenie turnieju w dobrym stylu, ale nie wykorzystali rzutu karnego. Tak czy siak bardziej na zwycięstwo zasługiwali Ghańczycy, którzy od początku dominowali. Pierwsze miejsce w grupie to niewątpliwy sukces drużyny, która zakładała tylko ambitną walkę o fazę pucharową.

 

W Grupie A niemal wszystko było już jasne. Zagadką było tylko to, kto wygra rywalizację w grupie. Decydowało o tym bezpośrednie starcie Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi. W nim o wiele bardziej dojrzałą drużyną okazali się nasi wschodni sąsiedzi. Jankesi mają w swoich szeregach wielu szybkich i silnych fizycznie zawodników, ale ich wyszkolenie taktyczne w żadnych wypadku nie mogło się równać z Ukraińcami, którzy pod tym względem zniszczyli Amerykanów. Niesamowitymi statystykami może się popisać Kovalenko, który jako jedyny strzelał bramki w tym spotkaniu i zmusił bramkarza rywala do trzykrotnego wyciągania piłki z własnej siatki. Kovalenko ma na swoim koncie pięć bramek, ale nie to jest najbardziej zaskakujące. W trakcie całego turnieju oddał pięć strzałów, co oznacza, że każde uderzenie zamieniał na bramkę. Świetne noty zbiera również bramkarz Ukrainy - Sarnavskyi. 

 

 

I znowu to samo! Birmańczycy wyszli na prowadzenie po bramce Aunga Thu, ale pod koniec pierwszej połowy dostrzegalny był u nich syndrom choroby filipińskiej. A przynajmniej tak to wyglądało. Nowozelandczycy skrzętnie wykorzystali kondycyjną słabość rywala i w meczu, który miał im dać awans z trzeciej miejsca w grupie, pewnie wygrali 5:1. Myanmar  miał chęci, miał zawodników potrafiących bronić i strzelać bramki, ale kompletnie nie przygotował się do tego turnieju pod względem kondycyjnym. To bolączka krajów, do których kultura piłkarska dotarła dopiero niedawno. 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)