Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jacek Gmoch analizuje dla SPORT4FANS: KONTRATAK BARCELONY JEST ZABÓJCZY!
Jacek Gmoch stawia na Barcelone
fot. www.wikipedia.pl
Jacek Gmoch stawia na Barcelone

Jacek Gmoch analizuje dla SPORT4FANS: KONTRATAK BARCELONY JEST ZABÓJCZY!

Piłka nożna | 05 czerwca 2015 15:01 | Paweł Przybyła

Przed sobotnim finałem Ligi Mistrzów, w którym Barcelona w Berlinie zagra z Juventusem, zadzwoniliśmy do byłego trenera polskiej kadry i wielu greckich klubów, Jacka Gmocha. Kiedy poprosiliśmy o jego opinię dotyczącą jutrzejszego finału, nie musieliśmy zadawać pytań - trener Gmoch, w swoim stylu, sam zanalizował dla nas grę obu zespołów i ich szanse w jutrzejszym finale.

 

Jacek Gmoch:
Wszyscy stawiają na faworyta, czyli Barcelonę i mają rację, ponieważ dotychczasowe wyniki tej drużyny bez wątpienia pokazują, że jest najlepsza w każdych rozgrywkach, w których bierze udział. Jeżeli chodzi o szansę Juventusu w tym meczu, to trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim kontratak. Juve ma piłkarzy, którzy mogą zrobić kłopot obronie, czyli moim zdaniem najsłabszej formacji Barcelony. Bo o ofensywie nie ma co mówić. Ten „trójkąt bermudzki” zaczął wreszcie świetnie współpracować, co pokazują statystyki. Trzeba zauważyć, że to Suarez daje ostatnio najwięcej asyst i teraz ta pozycja środkowego napastnika jest dobrze obsadzona. Messiemu na początku gra na prawej stronie nie pasowała. Teraz, kiedy nauczyli się ze sobą współpracować, Messi gra znakomicie. Potencjał ofensywny, który ma ta drużyna, zmusił ich do zmienienia stylu, sposobu wyprowadzania akcji ofensywnych. Bardzo często wykorzystują teraz kontratak, z tego prostego powodu, że ta „wielka trójka” potrafi się sama obsłużyć; dobrze idzie im gra kiedy mają dużo miejsca i wykorzystują swoją szybkość, a kiedy trzeba stworzyć sobie pole do ataku, potrafią to robić dryblingiem. Kiedy oni dryblują to bardzo trudno im odebrać piłkę nawet w sytuacji 2 na 1. Przed kontratakiem Barcelony nie ma obrony, on jest zabójczy. Jeżeli ktoś spróbuje wyjść wysokim pressingiem na tę drużynę, to skazuje siebie na porażkę.

Najsłabsza na tle wszystkich formacji Barcelony, jest obrona. Mascherano i Pique są dobrzy, ale nie są niepokonani. Mimo, że pierwszą połowę sezonu Dani Alves miał słabą, to teraz, kiedy wiadomo że odejdzie z klubu i walczy o nowy kontrakt w jakimś innym klubie, stara się. Alba z Neymarem grają także bardzo dobrze, a to się zmieniło, bo jeszcze za Guardioli lewa strona kulała. Teraz, kiedy jest tych dwóch zawodników, lewa strona nie odstaje od prawej. Także obrona to słabszy punkt, bo choć Barcelona traci mało bramek, to jest również zasługa ofensywy, która podchodzi wysokim pressingiem na rywala. Także tak jak mówię: najsłabsza jest obrona, a jeżeli chodzi o pomoc i atak, to jest bajka - coś wspaniałego.

Co o Juventusie, to olbrzymią stratą dla tego zespołu będzie, jeśli nie zagra Chiellini. Szanse mają w dobrej grze defensywnej i kontratakach. Włosi grają na pograniczu faulu, a jeżeli się tak gra, łapie się kartki. Może się zdarzyć tak, że jak się gra przeciwko Barcelonie bardzo ostro, to się kończy w „10”. Bardzo trudno znaleźć sposób gry na Barcelonę; Ja jestem trenerem i widzę, że o ile na Barcelonę Guardiolii był sposób, tak na tę obecną, przy tej „świętej trójcy”, bardzo trudno jest się przygotować. Mecz oczywiście może się ułożyć różnie; kartki, kontuzja. Te elementy też trzeba uwzględnić i one są szansę dla Juventusu. Mam nadzieję, że będzie to spotkanie widowiskowe, wyrównane, nie do jednej bramki. Czy Juventus stać na to? Jest już mistrzem kraju drugi rok z rzędu, potrafią się doskonale bronić i to jest takie przypomnienie starej szkoły Catenaccio. Ciężko ocenić czy to wystarczy na Barcelonę, choć raczej nie wygląda na to.

 

Zadaliśmy tylko pytanie o to, co trener Gmoch może powiedzieć o dwóch geniuszach środka pola, którymi są Xavi i Iniesta. Szkoleniowiec odpowidział krótko:
 

Oni już sami o sobie powiedzieli, poprzez swoją grę. Wielkością tych ludzi jest umiejętność czytania gry i budowania akcji ofensywnych. Nawet w sytuacjach, kiedy drużyny kryły „one to one” oni potrafili sobie z tym radzić.

 

notował Paweł Przybyła

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)