Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna GKS Bełchatów i Zawisza w pierwszej lidze

GKS Bełchatów i Zawisza w pierwszej lidze

Piłka nożna | 05 czerwca 2015 22:57 | Hubert Błaszczyk
Sergiusz Prusak wielokrotnie ofiarnymi interwencjami ratował swój zespół.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Sergiusz Prusak wielokrotnie ofiarnymi interwencjami ratował swój zespół.

29 punktów zdobytych w rundzie wiosennej nie wystarczyło Zawiszy Bydgoszcz, by utrzymać się w T-Mobile Ekstraklasie. Zawodnicy Mariusza Rumaka przegrali w Chorzowie i wraz z GKS-em Bełchatów żegnają się z najwyższą klasą rozgrywkową.


Złoty gol Nikitovica


Nie da się ukryć, że wśród tych zespołów, które walczyły o utrzymanie najwięcej piłkarskiej jakości było u piłkarzy Zawiszy Bydgoszcz. W walce o ligowy byt nie liczą się jednak tylko umiejętności. W niektórych momentach zabrakło walki, charakteru, czasami też po prostu szczęścia. Bydgoszczanie zawalili w sposób koncertowy bardzo ważny mecz z Górnikiem Łęczna. Zawisza prowadził przez 85. minut, by zremisować po błędzie obrony i strzale Veljko Nikitovica. To był kluczowy moment w walce o utrzymanie.


Zawisza opuszcza T-Mobile Ekstraklasę zasłużenie. Ubiegłoroczny zdobywca Pucharu Polski nie potrafił wygrać żadnego ważnego spotkania. Gdyby bydgoszczanie wygrali z Górnikiem Łęczna lub przed tygodniem z Piastem Gliwice, los byłby w ich rękach. Tak się jednak nie stało. Pretensje Zawisza może mieć więc tylko do siebie.


W Chorzowie Zawisza przegrywał po bramce Gigołajewa. Momentalnie po zmianie stron wyrównał Barisić. Chwilę później w spojenie słupka z poprzeczką trafił Drygas. Po mocnym otwarciu drugiej części przez gości do głosu doszedł Ruch. Bramki strzelali Starzyński z rzutu karnego i Visnakovs. Przyjezdnych stać było jeszcze na kontaktowe trafienie Drygasa.


Zwycięstwa Korony i Górnika Łęczna


Gdyby Zawisza pokonał Ruch i tak spadłby z ligi. Swoje mecze wygrywały drużyny Korony i Górnika Łęczna. Będące pewne utrzymania Podbeskidzie i zdegradowany GKS Bełchatów nie okazali się zbyt wymagającymi rywalami dla zespołów walczących o ligowy byt. Łęcznianie wygrali 1:0 po bramce Hasaniego, a Korona pokonała 3:1 Podbeskidzie. W bramce bielszczan ponownie nie popisał się Richard Zajac. Wietrzenie w szatni TSP jest jak najbardziej wskazane i nie powinno tylko dotyczyć obsady bramki.


Na uwagę zasługuje utrzymanie się Górnika Łęczna. Na pierwszy rzut oka łęcznianie dysponowali słabszym składem niż Zawisza. Doświadczenie było jednak po ich stronie. Drużyna Szatałowa w fantastycznym stylu odmieniła losy meczu w Gliwicach. Była też w stanie wyrównać w Bydgoszczy. W kluczowych momentach sezonu obudzili się Czernych i Hasani. Bez ich bramek utrzymanie nie byłoby możliwe. To jednak Sergiusz Prusak był bohaterem sezonu. Bramkarz Górnika wielokrotnie ratował swój zespół od utraty bramki. Charakterny golkiper za swoje świetne interwencje został nagrodzony owacją na stojąco od kibiców, kiedy w 94. minucie zmieniał go Paweł Socha.


Cracovia z innej planety


W świetnym stylu strefę spadkową rozniosła Cracovia. 5 zwycięstw i 2 remisy w 7 meczach mówią same za siebie. W Gliwicach piękną bramkę strzelił Bartosz Kapustka. Po jednej dodali Jendrisek i Zjawiński. To właśnie tych dwóch zawodników odbudował Jacek Zieliński. Obaj odwdzięczyli się golami i dobrą grą. Szkoda, że Zieliński pracę w Cracovii zaczął tak późno. Te 7 spotkań pokazało, że zespół miał duży potencjał, którego nie wykorzystywał Robert Podoliński.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)