Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna To ten stadion, to ten klub. Jagiellonia znowu zabójcza w końcówce

To ten stadion, to ten klub. Jagiellonia znowu zabójcza w końcówce

Piłka nożna | 07 czerwca 2015 23:17 | Tomasz Chomczyk

fot. facebook.com/JagielloniaBiałystok

Dla jednych jak i drugich był to mecz o przysłowiową pietruszkę. Obie drużyny chciał po prostu pozytywnie zakończyć sezon 2014/2015, choć na pewno to białostoczanie zapamiętają go lepiej. Historyczne osiągnięcie plus awans do europejskich pucharów, to piękna karta w historii Jagiellonii Białystok. Lechia pewnie też tę kampanię zaliczy do udanych, choć jestem pewien, że w następnym sezonie wróci jeszcze mocniejsza.

 

Dziś obie ekipy pokazały kawałek dobrej piłki. Już od pierwszych minut był to mecz naprawdę wysokich lotów. Obie drużyny wyszły ofensywnie, bez kompleksów przed rywalem. Pierwsze strzały ostrzegawcze na bramkę przeciwników oddawali Makuszewski i Gajos. Jednak bramkarze Lechii i Jagiellonii wywiązali się ze swoich obowiązków. Przełamanie nastąpiło w 41 minucie, kiedy po ładnie wykonanym stałym fragmencie, bramkę z dystansu zdobył Leković. Lechia objęła prowadzenie, którego nie oddała już do końca drugiej połowy.

 

Statystyki nie kłamią - obie drużyny strzelają więcej goli w drugich połowach spotkań. Tak było i tym razem, ale 5 bramek w 45 minut na pewno mogło się podobać kibicom zgromadzonym przy ul. Słonecznej. W 61 minucie po raz drugi trafiła Lechia, a mianowicie Colak. Napastnik biało-zielonych dostał podanie z lewej flanki i potężnym strzałem z najbliżej odległości nie dał szans Drągowskiemu. Jednak to był koniec popisów strzeleckich gdańszczan. Bramkę na 2-1 zdobył ten, który robi to ostatnio jak na zawołanie - Patryk Tuszyński. Kadrowicz Nawałki nie dał szans bramkarzowi Lechii z rzutu karnego, którego wywalczył Mackiewicz. Na 2-2 trafił Modelski, oddając piękny strzał w lewy róg bramki po indywidualnej szarży. To nie był koniec. Kolejne trafienie zanotowała Jagiellonia. Tym razem po rzucie rożnym, Tarasovs trafił w słupek, ale dobitka Romanchuka była już dla gdańszczan zabójcza. Jaga niesiona dopingiem wypchanego po brzegi stadionu, wciąż chciała więcej. W doliczonym czasie gry Tuszyński po indywidualnej akcji wywalczył kolejną jedenastkę, którą tym razem na gola zamienił Maciek Gajos.


Białostoczanie w niecałe 20 minut odmienili totalnie przebieg spotkania. Nie wiem jak to się dzieje, jak oni to robią? Dokładnie w ten sam sposób wygrali przecież z Wisłą. Podopieczni Probierza pokazali tym spotkaniem, że zasłużyli na 3 miejsce w tabeli. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że Jagiellonia była najlepiej grającą drużyną w grupie mistrzowskiej.


Najlepszym podsumowaniem niech będzie pomeczowa wypowiedź Michała Probierza: "Moim zawodnikom chciałem pogratulować Mistrzostwa Polski".


Jagiellonia Białystok 4-2 Lechia Gdańsk

42' 0-1 N.Leković

57' 0-2 A. Colak

79' 1-2 P. Tuszynski (rzut karny)
89' 2-2 F. Modelski
90'+2 3-2 T. Romanchuk

90'+4 4-2 M. Gajos (rzut karny)
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)