Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gratulacje dla Lecha. Co dalej?

Gratulacje dla Lecha. Co dalej?

Piłka nożna | 08 czerwca 2015 10:41 | Hubert Błaszczyk
Lech Poznań mistrzem Polski!
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Lech Poznań mistrzem Polski!

Szczere gratulacje dla Lecha Poznań. Mistrzostwo Polski to duży sukces, który jednak zobowiązuje. Powinien być motywacją do dalszej pracy i jedynie ważnym przystankiem w drodze do europejskich pucharów.


Stać się klasową drużyną


Mecze w grupie mistrzowskiej pokazały, że Lech potrafi grać w piłkę i zwyciężać pod presją. Droga do tego, by poznaniaków nazywać klasową drużyną jest jednak długa i trudna. Dobitnie pokazało to ostatnie spotkanie z Wisłą Kraków. Lech nie potrafił dobić przeciwnika. Miał świetne sytuacje, ale piłka nie potrafiła znaleźć piłki do siatki. Wystarczył jeden błąd obrony, arbitra, przebłysk geniuszu Stilica czy Brożka, żeby tytuł pojechał do Warszawy.


To igranie z ogniem. Ale Lech wystawiał kibiców na próbę w tym sezonie zdecydowanie częściej. W Warszawie po strzeleniu drugiej bramki Kolejorz cofnął się i przyjmował ciosy od Legii. Oddanie inicjatywy warszawianom mogło skończyć się tragicznie. Piłką meczową w ostatniej akcji miał na nodze Guilherme. Brazylijczyk tylko sam wie, dlaczego posłał futbolówkę w dwunasty rząd trybun, a nie do bramki Burica.


Takich momentów było więcej. Wystarczy przypomnieć sobie ostatni mecz w Gdańsku, kiedy Lecha uratowała fantastyczna interwencja Macieja Gostomskiego. Tego samego zawodnika, który totalnie zawalił mecz o Puchar Polski, w którym Lech po świetnej pierwszej połowie znów oddał inicjatywę rywalowi.


Atmosfera


Lech miał jednak coś, czego nie miała Legia. I wcale nie chodzi tu o pieniądze, których w Warszawie jest zdecydowanie więcej. To atmosfera. Zespół świetnie trzymał Łukasz Trałka. Zawodnik niedoceniany, kiedyś wyśmiewany – teraz architekt zwycięstw Kolejorza.


W Warszawie zabrakło pokory. Tą mieli w Lechu. Nauczyła ich tego historia. 5 lat oczekiwania na mistrzostwo Polski nie było okresem usłanym różami. Były kompromitujące wpadki ze Stjarnanem, Żalgirisem Kowno czy Olimpią Grudziądz. Sukcesów jak na lekarstwo. W Poznaniu nigdy za taki nie uznają wicemistrzostwa Polski. Teraz w stolicy Wielkopolski mają swoje chwile radości.


Utrzymać zespół


Naturalną koleją rzeczy, pozwalającą na walkę o europejskie puchary powinno być utrzymanie zespołu i wzmocnienie go 3-4 wartościowymi zawodnikami. W przypadku Lecha wiemy, że będzie to niemożliwe. Karol Linetty za chwilę będzie biegał w koszulce Tottenhamu. Kilka klubów pyta o Barry’ego Douglasa. Oferta Celtiku Glasgow jest dla Szkota nad wyraz kusząca.


Tych dwóch zawodników będzie niezwykle trudno zastąpić. To dzięki Linettemu i Trałce Lech potrafił zdominować środek pola w meczach z Legią. O stałych fragmentach Douglasa krążą już legendy. Szkot nie jest idealnym obrońcą. Czasami popełnia błędy. Odrabia to jednak świetnymi rzutami wolnymi i dośrodkowaniami z rzutów rożnych. Nogę ma ułożoną jak mało kto w polskiej lidze.


To tylko dwóch zawodników. A jest przecież jeszcze temat Zaura Sadajewa. Czeczena, który dostał obok Trałki największą owację podczas wczorajszej fety. Maciej Skorża miał nosa. Chyba nikt oprócz niego nie wierzył, że ten eksperyment może się udać. Sadajew nie jest najbardziej bramkostrzelnym napastnikiem na świecie. Ma jednak inne atuty. Jest waleczny, potrafi się świetnie zastawić, wyprowadzić piłkę, ponadto gra zespołowo. Takiego gościa w kontekście europejskich pucharów warto mieć w swoim składzie. Nawet za 800 tysięcy euro.


To tylko trzech wartościowych zawodników, którzy mogą opuścić Kolejorza. Dlatego najbliższe okienko transferowe będzie trudne. Nowych graczy trzeba sprowadzić jak najszybciej, żeby wprowadzili się do zespołu, choć na to i tak najczęściej potrzeba co najmniej rundy. Lech nie może popełnić błędu sprzed pięciu lat. Wtedy do końca zbijano cenę za Artjomsa Rudnevsa. Efekt? Przegrany dwumecz o Ligę Mistrzów ze Spartą Praga. Później była wspaniałą przygoda w Lidze Europy, ale pewien niedosyt pozostał. Mam nadzieję, że z tej historii włodarze Lecha wyciągnęli wnioski i do drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, Kolejorz przystąpi w pełnym składzie i jasnym celem – fazą grupową LM.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)