Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna U-20 Blog #10: Dlaczego husaria nie pomogła Austriakom?

U-20 Blog #10: Dlaczego husaria nie pomogła Austriakom?

Piłka nożna | 11 czerwca 2015 14:28 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook FIFA

Po takim poranku aż ciężko zabrać się do pisania. Najpierw wiadomość o sensacyjnym rozstrzygnięciu w nocy, a później trzy spotkania, które trzymały nas w napięciu do ostatnich minut. A jedno z nich nawet trochę dłużej!

 

Sensacja, sensacją, ale spotkanie pomiędzy Uzbekistanem, a Austrią było bardzo wyrównane i chłopcy z kraju, któremu swego czasu uratowaliśmy tyłek, mogą winić samych siebie, a przy ich braku skuteczności nie pomogłaby nawet asysta husarii Sobieskiego. Uzbecy (nie mylić z Ubekami) kąsali raz za razem, dzielnie broniąc się przed stałymi fragmentami gry w wykonaniu Austriaków, a w końcu sami po jednym z kontrataków wyszli na prowadzenie. Bramkę strzelił Mamed Khalidov  Dostonbek Khamdamov, który stał się bohaterem tego spotkania, ale dopiero po swojej drugiej bramce, ustalającej wynik meczu. W poprzednim artykule pisałem, że Uzbekistan ma masę pecha, ale w tym spotkaniu suma szczęścia prawie się wyrównała. Zobaczymy jak spiszą się w meczach ćwierćfinałowych. Na pewno postacią kluczową będzie wspomniany wcześniej osiemnastoletni napastnik Bunyodkoru. O nim opowiem więcej po przeprowadzeniu dogłębnego researchu, bowiem znalezienie materiałów i statystyk z ligi uzbeckiej nie należy do najłatwiejszych.

 

Dla Nowozelandczyków mecz Portugalią miał być nagrodą za ładną grę w fazie grupowej, swego rodzaju pożegnaniem z turniejem w spotkaniu z bardziej renomowanym przeciwnikiem. Jak się jednak okazało, na tego typu turniejach lekceważyć nie wolno nikogo, a szczególnie ekipy gospodarzy, która swoim wyspiarskim stylem potrafi zaskoczyć niejedną drużynę. Portugalczycy mocno przeważali od samego początku, czego efektem była bramka Raphaela Guzzo. Po strzelonym golu wcale nie spuszczali z tonu chcąc ostatecznie dobić rywala. Co ciekawe piłkarze Helio Sousy obrali taktykę walki w powietrzu z gospodarzami i sporą część z tych pojedynków wygrywali. Brakowało skuteczności, a jak wiadomo niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Wystarczył moment nieuwagi w obronie, by dwójka Nowozelandczyków przedarła się pole karne. Bramkę zdobył Holthusen wprawiając kibiców na trybunach w euforię. Ta nie trwała zbyt długo, bowiem jeszcze zanim sędzia zadecydował o ile minut przedłużyć drugą połowę wspaniałym strzałem popisał się Martins, wysyłając swoją ekipę do ćwierćfinału.

 

 

Tak jak pisałem, Niemcy w końcu trafili na godnego rywala i kłamstwem byłoby powiedzieć, że nasi sąsiedzi dokonali formalności. Przez cały mecz przeważali, a Nigeryjczycy nie mogli przebić się przez ich obronę, ale jednobramkowe prowadzenie trzymało ich w niepewności do samej końcówki. Piłkarzom z Afryki należą się gratulacje, za podjętą rękawicę i heroiczną walkę do końca, ale w tym meczu stali na straconej pozycji i muszą pożegnać się z turniejem. Niestety różnica w przygotowaniu taktycznym była dla nich nie do przekroczenia, a i ogromna przewaga w warunkach fizycznych wśród niemieckich obrońców nie pomagała. Katem Nigerii okazał się Levin Oeztunali.

 

I na koniec, tak jak zapowiadałem zajmiemy się pojedynkiem, który miał nas zelektryzować. Niestety nie zrobił tego za sprawą pięknych bramek, a rzutów karnych, które były konieczne do wyłonienia zwycięzcy. Powiedziałbym, że Cardozo strzegący urugwajskiej bramki miał dobry dzień, ale jego czyste konto to sprawka szczęścia. Nie dość, że zapomniał napluć w rękawice przed wyjściem na murawę, to jeszcze był niepewny jak prognozy pogody w śląskiej telewizji regionalnej. Mimo wszystko musimy go pochwalić, bo Brazylijczycy oddali 35 strzałów na bramkę, a żadnego z nich nie musiał wyciągać z siatki. W serii rzutów karnych nie trafił tylko Amaral, który z pewnością przez kilka nocy będzie miał problemy ze snem.

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)