Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna 200% normy – zwycięski Milan, kiepska Barcelona
Victor Valdes
fot. wikipedia.org
Victor Valdes

200% normy – zwycięski Milan, kiepska Barcelona

Piłka nożna | 22 lutego 2013 01:31 | Damian Wolski

Panie Prezydencie, melduję wykonanie zadania! – można rzecz na temat pojedynku Milanu z Barceloną, parafrazując polską rzeczywistość. Kto spodziewał się takiego obrotu spraw, jaki mieliśmy okazję obejrzeć podczas wczorajszego spotkania na San Siro? Śmiem twierdzić, że nawet najwięksi optymiści wśród kibiców Milanu, nie wierzyli w to, że ich zespół będzie w stanie zagrać takie spotkanie!


W środę minęło dokładnie 27 lat, od kiedy Silvio Berlusconi przejął włoski klub – zwycięstwo w takim pojedynku było chyba najlepszym prezentem, jaki mógł dostać od tego zespołu. I choć zabrakło go na trybunach, to na pewno może być dumny i zadowolony.

 

W ostatnich latach los bardzo często „łączył” drogi obu klubów w Lidze Mistrzów, i nie inaczej było i w tym roku. Zdecydowanym faworytem, aż do wczorajszego wieczoru, była FC Barcelona. Dzisiaj sytuacja wygląda nieco inaczej - gorzej dla hiszpańskiego zespołu.


W środę, to Milan był tak dobry, czy Barcelona tak słaba, zapyta ktoś, kto z różnych względów nie mógł/nie chciał obejrzeć wczorajszego spotkania? Czas na krótką analizę tego, co działo się na San Siro.


Odpowiedź na to pytanie jest gdzieś pośrodku – Milan rozegrał naprawdę dobre spotkanie, natomiast Barcelona w niczym nie przypominała zespołu, który wszyscy znamy z rozgrywek Primera Division.


Konsekwencja – to słowo klucz dla sukcesu, jaki wczoraj odnieśli gracze Milanu. Głównym zadaniem – jak zawsze – było odcięcie Leo Messiego od piłki w pobliżu pola karnego, co udało się znakomicie. W fazie defensywnej brali udział wszyscy piłkarze, nawet Giampaolo Pazzini.


Massimiliano Allegri ustawił swój zespół na grę z kontry – i już od początku dało to rezultaty. W 17. minucie Stephan El Shaarawy miał świetną okazję w polu karnym, ale uprzedził go Carles Puyol. Następnie blisko gola był Kevin Prince Boateng po zagraniu „Faraona” z rzutu rożnego, ale piłka minęła nieznacznie bramkę Victora Valdesa.

 

Barcelona próbowała przedostać się pod pole karne w swoim styl – wymieniając niezliczoną ilość podań między sobą, ale nie przynosiło to żadnych efektów. Tak zakończyła się pierwsza połowa, która przyniosła tylko i wyłącznie rozczarowanie, jak na taki klasyk.


W drugiej części tego spotkania zrobiło się ciekawiej. Piłkarze Milanu coraz częściej starali się atakować. Po jednej z takich akcji gospodarze mieli rzut wolny, po którym padła bramka.


Bramka, która budzi sporo kontrowersji, szczególnie wśród kibiców Barcelony. Wyglądało to tak, jakby Cristian Zapata odbił piłkę ręką, po czym Kevin Prince Boateng zdobył gola. Jako kibic Milanu – nie chcę oceniać tej sytuacji – żeby nie zostać posądzonym o stronniczość. Bramka została uznana, i koniec tematu, na internecie można sobie obejrzeć liczne powtórki tej sytuacji, i samemu ocenić.


Zastępujący Tito Vilanovę, Jordi Roura, starał się coś zmienić. Na boisku pojawił się Alexis Sanchez, ale Chilijczyk wyglądał, jakby atmosfera, i stawka tego spotkania, zdecydowanie go zablokowały.


Po zdobytej bramce gracze Milanu grali jeszcze odważniej, w międzyczasie na boisku pojawił się M'Baye Niang, i szybko dał o sobie znać biorąc udział w bramkowej akcji. To po jego podaniu El Shaarawy zagrał piłkę do Suley'a Muntariego, który zdobył drugiego gola dla włoskiego klubu – to był wieczór piłkarzy z Ghany.


Brak pierwszego trenera na ławce Barcelony dał się piłkarzom z Katalonii we znaki. Można mówić, że każdy trener w zespole Barcelony zna dokładnie od podszewki system gry, i jej piłkarzy, ale mimo wszystko – to nie to samo!


Zapowiada się naprawdę ciekawe spotkanie rewanżowe, przed którym to Milan jest w lepszej sytuacji, chociaż nie można zapomnieć, że odbędzie się ono na Camp Nou, a tam wszystko jest możliwe. Najgorsze, co Milan może zrobić w rewanżu, to cofnąć się do obrony, to jest „woda na młyn” dla Barcelony.


Wszystko fajnie, ale w tym sezonie najważniejsze jest zajęcie 3. miejsca w Serie A, które da prawo do gry w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Już w niedzielę derby Mediolanu, następnie kolejne ważne spotkanie z Lazio – obydwa kluby to bezpośredni rywale Milanu w walce o najniższe miejsce na podium. Na świętowanie jeszcze przyjdzie czas!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)