Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przerost pewności siebie Piojo. Boliwii nie wolno lekceważyć

fot. Oficjalny Profil Facebook FEMEX

Przerost pewności siebie Piojo. Boliwii nie wolno lekceważyć

Piłka nożna | 13 czerwca 2015 08:43 | Mateusz Decyk

Jeszcze kilka dni temu Miguel Piojo Herrera zapowiadał, że jego drużynę stać na dotarcie do finału, a tymczasem Meksykanie niechybnie zmierzają w kierunku podobnym do tego sprzed czterech lat. Dosyć szczęśliwy remis z Boliwią pokazuje miejsce ,,kadry B'' w szeregu i sprowadza popularnego Piojo na ziemię. Co wydarzyło się w meczu z El Verde?

 

Przerost formy nad treścią


Meksykanie zbyt często wdawali się w indywidualne akcje, które zasługiwały na oklaski kibiców, ale kompletnie nie przekładały się na ilość stworzony szans dla El Tri. Być może problem tkwił w napastnikach, którzy nie stanęli na wysokości zadania, ale to żadne wytłumaczenie dla linii pomocy, która momentami była kompletnie bezproduktywna. W meczu z Ekwadorem piłkarze Herrery muszą zastosować prostą korektę – mniej dryblingów, więcej konkretów. Powodów problemów Meksyku w ofensywnie na pewno trzeba szukać w wyjściowym ustawieniu 5-3-2. Jest ono zbyt defensywne jak na taki zespół jak Boliwia, która tej nocy powinna być rozstrzelana.

 

Jimenez nie nadaje się na ławkę

 

Młody napastnik Atletico Madryt, po wejściu na boisko w drugiej połowie, pokazał to wszystko czym zwrócił na siebie uwagę skautów w Europie. Gdyby miał więcej okazji prawdopodobnie coś w końcu by strzelił, bo jego ciąg na bramkę był niesamowity. Raul Jimenez jest w formie i Piojo powinien na niego stawiać jeśli chce jeszcze cokolwiek ugrać na tym turnieju. Dzisiaj przyszła mu rola zmiennika Lalo Herrery, który nie dość, że nie oddał strzału to jeszcze bardziej przeszkadzał kolegom wokół niż wspierał ich dążenia do zdobycia bramki. Impotencją strzelecką wykazał się też Vuoso co na pewno jest sporym zawodem.

 

Skrzydła mają moc

 

Po przeprowadzonych w drugiej połowie zmianach Meksyk przeszedł na wariację systemu 4-4-2, co pozwoliło uwolnić pełną moc na skrzydłach. Boliwijczycy kompletnie nie nadążali za tempem, które w końcówce dyktowali Jesus Manuel Corona i Aquino. Właśnie dzięki temu Jimenez mógł się pokazać z dobrej strony. Na bramkę nie starczyło już czasu, ale za zbyt późną rotację winą możemy obarczać tylko i wyłącznie Miguela Herrerę. W każdym bądź razie Meksyk ma już chyba pomysł na mecz z Ekwadorem i szczerze zdziwię się, gdy na tym turnieju zobaczę jeszcze El Tri w wyjściowym ustawieniu z piecioma obrońcami.

 

Boliwii nie wolno lekceważyć

 

Wydawało się, że El Verde przyjeżdżają do Chile tylko po to, by dostać srogie baty od grupowych rywali, ale jeden punkt zdobyty z Meksykiem nastraja niezwykle optymistycznie w kontekście kolejnych spotkań. W drużynie Sorii wszystko funkcjonowało harmonijnie. Linia defensywna była niezwykle zdyscyplinowana, Meksykanie mieli ogromne problemy z przejściem z piłką środkiem pola, więc automatycznie przerzucili ciężar gry na skrzydła. Jak pokazuje wynik z tym również Boliwijczycy sobie poradzili. Na pochwałę zasługuje ich gra ofensywna. Co prawda grają po ziemi nie udało im się zajść zbyt daleko, ale dzięki górnym piłkom słanym na wysokość szesnastego metra udało im się stworzyć sobie dwie okazje. Po jednej z nich swój zespół ratować musiał golkiper El Tri.

 

Corona udowadnia swoją klasę 

 

Jesus Corona udowodnił dobrą formę prezentowaną przez cały sezon i fakt, że jest obecnie lepszym golkiperem od Guillermo Ochoi. Serca fanów zdobył wspaniałą interwencją, którą uratował swój zespół od porażki.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)