Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Argentyńska pycha, czyli jak zremisować wygrany mecz

Argentyńska pycha, czyli jak zremisować wygrany mecz

Piłka nożna | 14 czerwca 2015 02:45 | Artur Davtyan
Leo Messi w meczu z Paragwajem
fot. facebook.com/AFASeleccionArgentina
Leo Messi w meczu z Paragwajem

Za nami czwarty mecz czterdziestej czwartej edycji Copa America. Cztery bramki, czterech strzelców i, póki co, najciekawsze widowisko turnieju. Messi i spółka po wyjściu na dwubramkowe prowadzenie osiedli na laurach, za co zostali okrutnie skarceni przez Los Guaranies. Argentyna 2:2 Paragwaj, a więcej o meczu dowiecie się z dalszej lektury.

 

Banega wielkim piłkarzem jest

 

Ever Banega to piłkarz idealny dla wszelkich maniaków statystyk. Przeciętny kibic może nie zauważyć wkładu w grę Argentyńczyka, ale gdy sięgnąć do liczb, piłkarz Sevilli wyrasta na bożka futbolu. W dzisiejszym spotkaniu również zachwycał. Miał 90.3% celności podań. Wykreował kolegom 3 szanse na strzelenie gola. 4 razy na 6 prób udanie dryblował, co daje mu skuteczność zwodów na poziomie 67%, lepszą od czarującego dziś momentami Leo Messiego. 2 razy faulowany, sam nie faulował wcale, dorzucił do tego 3 odbiory. Ani razu nie zapędził się w pole karne, ani swoje, ani rywala, przez cały czas skupiony był na kontrolowaniu gry. Maszyna. Gdyby tylko jego głowa nadążała za nogami, mógłby dziś być jednym z najlepszych pomocników świata.

 

Argentyńska pycha

 

Po przebojowej pierwszej połowie, tempo w drugiej wyraźnie spadło. Albicelestes nie byli już tak chętni do nękania nieporadnej przecież defensywy Paragwaju. Wystarczy spojrzeć na bramkę Aguero, by zobaczyć jak bardzo rozkojarzeni byli dziś obrońcy drużyny prowadzonej przez Ramona Diaza. Między golem kontaktowym i dającym remis mieliśmy jednak aż półgodzinny okres gry. Czasu na otrząśniecie się było wręcz nadto. Niestety, Messiemu i spółce myśli o ponownym przyciśnięciu rywali do ich pola karnego przyszły wtedy, gdy na wyrwanie trzech punktów było już za późno. Nie pomogły w pogoni zmiany Martino, który zdejmując z boiska Banegę i Pastore całkowicie zdestabilizował środek pola.

 

Paragwaj też ma swoją Borussię

 

Strzelcami bramek w ekipie Guaranów okazali się być Nelson Valdez i Lucas Barrios, czyli napastnicy z przeszłością w dortmundzkim BVB. Obaj już z trzema dychami na karku, daleko im do dawnej reputacji. Pierwszy to zaledwie cień piłkarza sprzed lat. Valdez od pół roku co prawda znowu gra na niemieckich boiskach, ale wcześniej tułał się po Emiratach i Grecji. Barrios ma się nieco lepiej. Ostatnie rozgrywki spędził w Montpellier, gdzie zapakował łącznie 11 bramek, ale wcześniej spotkała go nieudana przygoda ze Spartakiem, a także... gra w lidze chińskiej.

 

Magik di Maria

 

Magik, bo aż ciężko uwierzyć w taki regres Angela. Piłkarz Manchesteru United robił dziś prawie wszystko, by obrzydzić kibicom swoją grę. 53 razy próbował dziś przekazać piłkę kolegom z drużyny. Próbował, bo udało mu się to przy 42 próbach. 19 razy dośrodkowywał piłkę, z czego tylko 4 razy udanie. 5 razy próbował dryblować, wyszło mu tylko raz. Można powiedzieć, że wywalczył karnego, ale ciężko nawet uznać, że był faulowany, bo on sam wbił się nogami w niczego nie podejrzewającego obrońcę rywali. Najwyraźniej sezon wśród Diabłów nie wyszedł Aniołkowi na dobre.

 

Asysta meczu? Samudio

 

Grasz w najważniejszym turnieju międzynarodowym na kontynencie i właśnie powstrzymałeś szarżę Leo Messiego. Co robisz? Cóż, na pewno nie powinieneś podawać piłki do Sergio Aguero. My też nie mamy pojęcia, co miał w tamtej chwili w głowie Miguel Samudio. Tym bardziej ciężko odpowiedzieć na pytanie, dlaczego przy tym obejrzał się na liniowego. Tego nie da się skomentować, to trzeba zobaczyć.

 

 

Argentyna 2:2 Paragwaj
29' Aguero
36' Messi
60' Valdez
90' Barrios

 

Artur Davtyan

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)