Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Skrzydła znad Dniepru

Skrzydła znad Dniepru

Piłka nożna | 16 czerwca 2015 16:40 | Artur Davtyan
Konopljanka i Jarmołenko w meczu Czarnogóra - Ukraina
fot. www.facebook.com/UkraineNationalFootballTeam
Konopljanka i Jarmołenko w meczu Czarnogóra - Ukraina

Konopljanka czy Jarmołenko? Jarmołenko czy Konopljanka? Pytanie to jest stałym punktem każdego sezonu od dobrych kilku lat. Utalentowani skrzydłowi są obiektami westchnień kibiców, a także przedmiotami nieustannego scoutingu. Który z Ukraińców jest lepszy? Trudno o konkretny osąd.

 

Spadkobierca Szewczenki

 

Jarmołenko, mimo że jest Ukraińcem, na świat przyszedł w Petersburgu, 23 października 1989 roku. W wieku trzech lat przeniósł się z rodziną do Czernihowa, gdzie spędził większość swojej juniorskiej kariery. Pod swoje skrzydła przyjął go miejscowy Junist, a późniejszy chrzest w dorosłej piłce zagwarantowała mu inna lokalna drużyna, Desna, w meczu ze Spartakiem Sumy. Już w debiucie strzelił swoją pierwszą oficjalną bramkę. Był to drugi poziom rozgrywkowy krajowego futbolu. W całym sezonie 2006/2007 17-letni wtedy Andrij rozegrał dziewięć spotkań, cztery razy wpisując się na listę strzelców, czym przykuł uwagę skautów Dynama i Szachtara. Działacze tych pierwszych zareagowali szybciej i ostatecznie Andrij wylądował w Kijowie, gdzie z miejsca zaczęły się porównania do utytułowanego imiennika.

 

Kolejne rozgrywki rozpoczął już w barwach stołecznego potentata, ale wciąż szczebel poniżej ukraińskiej Premier Ligi. Nie był wpychany na siłę do pierwszego składu, będąc piłkarzem młodym i niedoświadczonym dostał miejsce w drugiej drużynie. Tam błysnął znowu. 37 spotkań, 9 bramek, nagrodą był debiut w ekipie seniorów. Miało to miejsce 11 maja 2008 roku, w przedostatniej kolejce, gdy Dynamo podejmowało Worskłę Połtawa. 18-letni Jarmołenko dostał niecałe 10 minut na boisku, a na strzelenie pierwszej bramki czekał... około 360 sekund.

 

Sezon 2008/2009 był zastojem typowym dla większości młodych graczy. Andrij był już uznawany za piłkarza pierwszej drużyny, lecz na ligowych murawach pojawił się zaledwie dziesięć razy, z czego tylko trzy mecze rozpoczynał w wyjściowej jedenastce. Lepiej wyglądało to w krajowym pucharze, gdzie rozegrał trzy pełne spotkania, notując 5 goli. Znamienne, że gdy zabrakło go w półfinale z Szachtarem, Dynamo przegrało.

 

Następna kampania przywróciła Jarmołenkę na falę wznoszącą. We wszystkich rozgrywkach klubowych aż 3000 minut czasu boiskowego, 7 bramek, 4 asysty. 20-letni skrzydłowy (a ówcześnie nierzadko lewy obrońca) stał się piłkarzem podstawowej jedenastki, zarówno na krajowych boiskach, jak i w Lidze Mistrzów. Nadzieje związane z Andrijem rosły coraz szybciej, a jego idol-imiennik mówił o nim tak: „Jarmołenko to przyszłość ukraińskiego futbolu. Jest jednym z najlepszych piłkarzy młodego pokolenia. Posiada rzadkie połączenie atletycznej fizyczności i piłkarskiej inteligencji”.

 

Warto nadmienić, że dzięki świetnej postawie na starcie sezonu 2009/2010 – trzy gole w trzech pierwszych kolejkach – Jarmołenko dostał szansę w kadrze. Debiutował 5 września 2009 roku, w eliminacyjnym meczu z Andorą. Czy zaskoczy kogokolwiek fakt, że również w tym debiucie strzelił bramkę?

 

Skarb Kołomojskiego

 

Ostatni dzień stycznia ubiegłego roku. Mamy końcówkę zimowego okienka transferowego, a wysłannicy Liverpoolu finalizują transfer Konopljanki. The Reds zmagali się wtedy z wąską kadrą, która wymuszała na Brendanie Rodgersie grę piłkarzami pokroju Victora Mosesa i Brada Smitha. Lekarstwem na te problemy miał być 24-letni wówczas Jewhen. Ian Ayre dwoił się i troił, by doszło do porozumienia. Były pieniądze, było zainteresowanie piłkarza, wszystko szło w odpowiednim kierunku. Kilka godzin przed północą sprawa zostaje przesądzona. Obiecujący Ukrainiec... nigdzie się nie wybiera. Lewoskrzydłowy reprezentacji od lat był oczkiem w głowie Igora Kołomojskiego i to on, zarządzający klubem oligarcha, podjął decyzję o uziemieniu Jewhena w klubie do końca kontraktu.

 

Jewhen Ołehowycz Konopljanka urodził się 29 września 1989 roku w Kirowogradzie. Tam też w latach 2002-2004 uczęszczał do miejscowego Olimpiku, a następnie przez rok bronił barw DJuSSz-2, w których prezentował się na juniorskich mistrzostwach Ukrainy. Wypatrzyli go wówczas działacze Dnipro. W wieku 16 lat utalentowany pomocnik przeniósł się do odległego o 200 kilometrów Dniepropietrowska, gdzie zaczęła się jego poważna kariera.

 

Rok 2006 Jewhen spędził jeszcze w drużynach juniorskich. W przeciwieństwie do Andrija jednak, jego oficjalny debiut miał miejsce od razu na najwyższym szczeblu krajowych rozgrywek. 26.08.2007, bezbramkowy remis Dnipra z Zakarpattią Użhorod (dziś znaną jako Howerła) i 7 minut przyszłej gwiazdki wschodnioeuropejskiej piłki. W pierwszym sezonie dorosłego futbolu pokazał się na boisku jeszcze jeden raz, na symboliczną minutę, zmieniając znanego z licznych występów w reprezentacji i Szachtarze Donieck Andrija Worobeja. Sprawy niewiele lepiej wyglądały w rozgrywkach 2008/2009. Młody chłopak miał właściwie bliźniaczy sezon co Andrij – 11 występów, 2 razy w pierwszej jedenastce, bez większego wpływu na wyniki zespołu.

 

Rozgrywki 2009/2010 napędziły karierę Konopljanki na nowo. Zaczynał w roli rezerwowego, do dwunastej kolejki miał na koncie nieco ponad 40 minut czasu gry. Wtedy to Wołodymyr Bezsonow zdecydował się przesunąć Rusłana Rotania z boku pomocy do środka pola, w wyniku czego miejsce w składzie stracił defensywny pomocnik Serhij Nazarenko. Łatwo się już domyślić, że wolne miejsce na skrzydle zajął nastolatek z Kirowogradu. Na dzień dobry odpłacił się asystą. Do końca sezonu tylko dwa razy Jewhen nie wybiegł na boisko w pierwszej jedenastce. W spotkaniach tych Dnipro zdobyło łącznie punkt.

Idealny balans

 

O dalszym rozwoju kariery spadkobiercy Szewczenki ciężko napisać cokolwiek odkrywczego. Stał się bezsprzeczną gwiazdą ligi, to on napędzał kolegów do walki z donieckim Szachtarem. Od pięciu lat prawoskrzydłowy Dynama nie schodzi poniżej wysokiego poziomu, będąc ulubieńcem kijowskiej publiczności. Żeby nie przedłużać, w okresie 2010-2015 liczby Jarmołenki prezentują się następująco:
- Premier Liha: 133 mecze, 60 goli, 43 asysty;
- Puchar Ukrainy: 16 meczów, 7 goli, 2 asysty;
- Liga Europy: 34 mecze, 12 goli, 10 asyst;
- Liga Mistrzów: 16 meczów, 3 gole, 3 asysty.
Nic tylko pozazdrościć.

 

Ostatnie lata także z Konopljanki zrobiły lokalnego bohatera i wieczny cel transferowy klubów z całej Europy. Wszelkie spekulacje jednak każdego okienka ucinał Kołomojski. Dla niego kilka kolejnych miesięcy gry Jewhena w klubie zawsze było warte więcej, niż 12 milionów funtów zapisane w klauzuli młodego podopiecznego. Skoro podawaliśmy liczby Andrija za lata 2010-2015, zróbmy to samo u Jewhena:
- Premier Liha: 121 meczów, 31 goli, 24 asysty;
- Puchar Ukrainy: 13 meczów, 2 gole, 2 asysty;
- Liga Europy: 37 meczów, 8 goli, 9 asyst;
- Liga Mistrzów: 2 mecze, 0 goli, 0 asyst.
Nie są to statystyki tak imponujące, jak u Jarmołenki, ale wciąż budzą szacunek.

 

Tak duża rozbieżność między liczbami bramek i ostatnich podań obu Ukraińców wynika z różnej charakterystyki gry. Jarmołenko to powołana do życia definicja nowoczesnego skrzydłowego. Świetnie zbudowany, niesamowicie szybki i zwinny, bardzo dobrze orientujący się w boiskowej przestrzeni. Zachowując odpowiednią skalę, można porównać go do Cristiano Ronaldo. Andrij często schodzi do środka, szuka miejsca między liniami i za plecami obrońców. To właśnie ta piłkarska inteligencja, o której wspominał niegdyś Szewczenko. Piłkarz Dynama ma wręcz perfekcyjny timing, a zgrywając to z ponadprzeciętną mobilnością dostajemy maszynę do strzelania bramek.

 

Jewhen to przedstawiciel starej szkoły skrzydłowych. Właściwie rzecz ujmując, lepiej pasuje do niego określenie „boczny pomocnik”. Jest bardziej zaangażowany w grę defensywną i ma dryg do rozprowadzania akcji swojej drużyny. Zarówno w klubie, jak i w kadrze wymienia się tą rolą z Rusłanem Rotaniem, razem kreują grę kolegom. Konopljanka dysponuje świetnym wyszkoleniem technicznym, efektownymi dryblingami regularnie zdobywa przestrzeń w okolicach linii środkowej boiska. Kolejne atuty 25-latka to precyzyjne dośrodkowania i atomowe uderzenie z dystansu, co budzi nieodparte skojarzenia z angielską Premier League.

 

Kto zyskuje na takim zróżnicowaniu najbardziej? Selekcjoner reprezentacji, Mychajło Fomenko, który ma na boisku dwóch bardzo dobrych skrzydłowych o różnej charakterystyce.

 

Spoglądając na statystyki

 

Mógłbym o różnicach w grze Ukraińców rozprawiać godzinami, w tysiącach akapitów, lecz bez konkretnych liczb dla wielu słowa te nie będą nic znaczyły. Uczyńmy więc naszym poletkiem porównawczym ostatnie rozgrywki Ligi Europy. Renomowani rywale będą dobrym tłem dla korespondencyjnego współzawodnictwa skrzydłowych, turniej ten da też wyniki miarodajne na skalę kontynentalną, nie zaś tylko krajową.

 

Różnica w golach nie bierze się znikąd. Jarmołenko blisko dwukrotnie częściej uderza z obrębu szesnastki (1.71 – 0.96), ma w sobie pewien pierwiastek lisa pola karnego. Oddaje łącznie więcej strzałów, które są również celniejsze (3.00 – 2.44, 64% – 59%). Ważną rolę odgrywa tu także charakterystyka zespołu. Dynamo jako drużyna pełna nazwisk pokroju Veloso, Belhandy, Lensa czy Krawecia (15 bramek w Premier Lidze w ostatnim sezonie, gol co 108 minut) lubi narzucać swoje warunki gry, dominując rywala. Daje to Andrijowi dużo szans na szukanie szczęścia w bezpośrednich okolicach bramki przeciwnika.

 

Dnipro to drużyna kontrująca, przyczajona, nastawiona stricte defensywnie, toteż zamiast suchej liczby podań lepiej zwrócić uwagę na to, jak często obaj Ukraińcy przekazują piłkę do grających wyżej kolegów. 72%, tyle piłek przekazywanych przez Jewhena znajduje adresata bliżej bramki rywala. Wynik o ponad 13 punktów procentowych wyższy niż u reprezentanta stołecznego klubu, wnioski są łatwe do wyciągnięcia. Kolejnym wartym uwagi szczegółem jest fakt, iż Jarmołenko ma na koncie więcej asyst, a jednak to Konopljanka przoduje w liczbie kluczowych podań na mecz (1.40 – 1.18). Podopieczny Kołomojskiego również zauważalnie częściej udanie drybluje (2.36 – 1.50).

 

Nie zaskoczy zapewne nikogo, że to gracz dniepropietrowskiej drużyny przoduje w większości statystyk defensywnych. Tutaj nakładają się wspomniane już wcześniej czynniki – inna charakterystyka gry samego piłkarza, ale także styl jego drużyny. Dowiadujemy się więc, iż Konopljanka notuje więcej odbiorów (0.81 – 0.54), siedem razy częściej miał okazję do wybijania futbolówki z okolic własnego pola karnego (0.74 – 0.11) i regularniej wygrywa wszelkie starcia o piłkę (55% – 45%). Przewagą Jarmołenki jest nieznacznie wyższa ilość przechwytów (0.86 – 0.67). Oczywistym efektem ubocznym intensywniej podejmowanych działań defensywnych są dwie żółte kartki Jewhena. Andrij nie złapał żadnej, mimo że statystycznie faulował częściej.

 

Na podbój zachodu

 

Naznaczony przez Szewczenkę i perła w koronie Kołomojskiego. Po największych gwiazdach kijowskiego Dynama i dniepropietrowskiego Dnipro oczekuje się wyruszenia na podbój Starego Kontynentu. Napięta sytuacja polityczna w ich ojczyźnie z pewnością nie sprzyja bezpiecznemu planowaniu kariery. Nie tylko względy pozasportowe zadecydować mogą o wędrówce na zachód. Należy zauważyć, że Andrij i Jewhen to piłkarze już blisko 26-letni. Jeśli chcą pograć kilka lat w najważniejszych europejskich ligach, teraz jest najlepszy moment na przenosiny.

 

Jarmołenko ma szansę stać się jednym z najdroższych Ukraińców w historii. Przypomnijmy, że rekord należy, a jakże, do Szewczenki. Za legendarnego napastnika w 2006 roku Chelsea wyłożyła Milanowi 30 milionów funtów. Czy młodszy imiennik pobije ten wynik? Wątpliwe. Bardzo możliwe jednak, że kwota ewentualnego transferu zakręci się nawet w przedziale 20-25 milionów. Nieco inaczej wygląda sytuacja Konopljanki. Temu po ubiegłym sezonie wygasł kontrakt z Dnipro, w wyniku czego do uzgodnienia oprócz tygodniówki jest jedynie suma za złożenie podpisu pod kontraktem i ekwiwalent za wyszkolenie dla Dnipra.

 

Zostawmy jednak w spokoju pieniądze i całą karuzelę transferową. Nieważne gdzie trafią Andrij i Jewhen, ważne jak tam będą się prezentowali. Jakości piłkarskiej odmówić im nie można, doświadczenia w europejskich pucharach również. Weszli właśnie w najlepszy dla piłkarzy wiek i ostrzą sobie zęby na nowe wyzwania. Defensorzy czołowych lig Starego Kontynentu mogą powoli zacząć się obawiać. Ukraińska ofensywa nadchodzi, a jej siła rażenia może niejednego zaskoczyć.

 

Artur Davtyan

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)