Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Transferowa ofensywa w Premier League

Transferowa ofensywa w Premier League

Piłka nożna | 27 czerwca 2015 13:50 | Artur Davtyan
Dimitri Payet, Memphis Depay, Roberto Firmino
fot. facebook.com (West Ham, Manchester United, Liverpool)
Dimitri Payet, Memphis Depay, Roberto Firmino

Do oficjalnego otwarcia okienka transferowego zostało jeszcze kilka dni, tymczasem na Wyspach Brytyjskich szał zakupów trwa już w najlepsze. Anglicy nie byliby sobą, gdyby nie dali znać o bogactwie swojego futbolowego imperium. Kupują wszyscy, od największych z Londynu i Liverpoolu, po najmniejszych z Leicester czy Watford.

 

Powiew świeżości w Merseyside

 

Najaktywniejszy na rynku jest Liverpool, bez dwóch zdań. The Reds zaklepali sobie Joe Gomeza, Adama Bogdana, Danny'ego Ingsa, Jamesa Milnera, Nathaniela Clyne'a i Roberto Firmino. Trzy pierwsze nazwiska to bardziej uzupełnienia składu, trzy następne robią już stopniowo coraz większe wrażenie. O powodach sięgnięcia na zasadzie wolnego transferu po byłego gracza Manchesteru City pisaliśmy już obszerniej na początku tego miesiąca, toteż przejdźmy do ostatnich dwóch nabytków.

 

Nathaniel Clyne ma być kolejnym lekiem na dziurawą defensywę klubu z Anfield. Prawy obrońca Southampton oficjalnie nie został jeszcze potwierdzony jako piłkarz Liverpoolu, lecz wiarygodne media pokroju Timesa i BBC są zgodne co do tego, że osiągnięto porozumienie. Wychowanek Crystal Palace już od ubiegłego roku łączony był z klubami z krajowej czołówki, co w połączeniu z wygasającym w 2016 roku kontraktem musiało w końcu poskutkować transferem, którego kwota ma wynieść około 12 milionów funtów.

 

Roberto Firmino to zdecydowanie najbardziej elektryzujący piłkarz z całego wymienionego grona. Utalentowany Brazylijczyk od dłuższego czasu znajdował się w ścisłej czołówce ofensywnych graczy Bundesligi. Dość powiedzieć, iż w ostatnich dwóch latach więcej oczek w klasyfikacji kanadyjskiej uzyskali jedynie Robert Lewandowski i Thomas Muller, a w statystykach udanych dryblingów Roberto deklasował wszystkich rywali. Ian Ayre i spółka wyłożyli naprawdę konkretne pieniądze, 22 miliony funtów i kolejnych 7 w rozmaitych bonusach. Czy będzie warto? Na Anfield są pewni, że tak.

 

Londyńskie zakupy

 

Petr Cech w Arsenalu. Ten sam Petr Cech, który jest już żywą legendą Chelsea, który latami był golkiperem numer jeden w Premier League. Czeski bramkarz przegrał rywalizację o pierwszy skład ekipy ze Stamford Bridge ze znacznie młodszym Thibaut Courtois. Nie jest jednocześnie tajemnicą, iż ani Wojtek Szczęsny, ani David Ospina nie grają na miarę zespołu celującego w szczyty tabeli, a do miana takiego aspirują Kanonierzy. Arsene Wenger dodał więc dwa do dwóch i, mimo dezaprobaty Jose Mourinho, już od dłuższego czasu finalizuje transfer Petra na Emirates. Oficjalne potwierdzenie wydaje się być już tylko kwestią czasu po tym, jak telewizja Sky ogłosiła porozumienie co do kwoty transferu (niecałe 11 milionów funtów) i zarobków bramkarza.

 

Prawdziwą bombę odpalili jednak w West Hamie. Dobre wrażenie zrobiło już ściągnięcie Pedro Obianga, defensywnego pomocnika włoskiej Sampdorii, lecz zmiotło z nóg kolejne ogłoszenie. Barw The Hammers od przyszłego sezonu bronić będzie Dimitri Payet. 28-letni Francuz w ostatnim sezonie Ligue 1 zanotował 7 bramek, 17 asyst i niesamowite 134 wykreowane szanse. Najlepszy taki wynik w Europie, średnio 4 kluczowe podania na mecz. Zostawił pod tym względem w tyle nawet Kevina de Bruyne i Edena Hazarda. Cena tak klasowego gracza? Zaledwie 12 milionów funtów.

 

Oszczędniej gospodarują pieniędzmi w Tottenhamie. Pierwszymi tegorocznymi nabytkami Daniela Levy'ego okazują się być obrońcy – Kevin Wimmer z Kolonii i Kieran Trippier z Burnley. Pierwszy z nich to austriacka rewelacja Bundesligi. Młody stoper wdarł się do wszelkich zestawień odkryć sezonu i już teraz, za nieco ponad 4 miliony funtów, przenosi się do Premier League. Drugiego pana fanom brytyjskiego futbolu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Prawy obrońca, bardzo dobry w ofensywie, przyzwoity w defensywie, idealny piłkarz do poszerzenia składu. Tym bardziej, że jego cena to tylko 3.5 miliona funtów.

 

Worki z pieniędzmi w Manchesterze

 

O tym transferze wiedzieli wszyscy jeszcze przed zakończeniem sezonu 2014/2015, lecz nie wypada o nim nie wspomnieć. Memphis Depay, bezsprzecznie największy talent holenderskiego futbolu, przenosi się na Old Trafford, gdzie piłkarskiego fachu będzie się uczył pod okiem swojego rodaka, Louisa van Gaala. W pożegnalnym sezonie w barwach PSV młodziutki skrzydłowy aż 22 razy trafiał do siatki ligowych rywali. Nikt nie wątpi w ogromne możliwości Holendra, na którego wydano 25 milionów funtów. Pierwszy rok na Wyspach może jednak okazać się zaskakująco trudny, przy nazwiskach pokroju Maty i di Marii w roli konkurentów do pierwszej jedenastki.

 

Wzmocnień nie widać póki co w błękitnej części Manchesteru, ale większość obserwatorów jest przekonana, że prędzej czy później właśnie tam trafi Raheem Sterling. Młody Anglik wydaje się nie mieć już przyszłości w Liverpoolu po deklaracjach swojego agenta, a na Anfield cierpliwie czekają na odpowiednią ofertę. Wycena skrzydłowego dokonana przez zarząd The Reds to co najmniej 50 milionów funtów. Kwota wysoka, ale do wyobraźni władz City przemawiać może już duże doświadczenie Sterlinga, jednocześnie młody wiek, a także status homegrown, bowiem piłkarzy posiadających owy na Etihad zostało już zastraszająco niewielu.

 

Łabędzie rozkładają skrzydła

 

Swansea to kolejny po West Hamie klub środka stawki, który czyni naprawdę imponujące wzmocnienia. W przeciwieństwie do The Hammers Walijczycy robią to jednak śmiesznie niskim kosztem. Bezsprzecznym hitem transferowym w tamtej części Wielkiej Brytanii będzie Andre Ayew. 25-latek z Ghany to były już gracz Marsylii, podobnie jak wcześniej wspomniany Payet. Od kilku sezonów regularnie prezentował swoje umiejętności na francuskich boiskach. Nie jest to gracz tak błyskotliwy, jak nowy nabytek Młotów, lecz niewątpliwie wniesie dużo jakości piłkarskiej na Liberty Stadium.

 

Kolejnym zakupem rodem Łabędzi jest Franck Tabanou. 26-letni lewy obrońca sprowadzony został z Saint-Etienne za około 3.5 miliona funtów. Sympatycy Ligue 1 uważali Francuza za jednego z czołowych graczy ligi na swojej pozycji, pojawiały się wręcz głosy zdumienia, iż taki piłkarz trafia do klubu walczącego jedynie o pierwszą dziesiątkę Premier League. Bramka i pięć asyst w ostatnich rozgrywkach to potwierdzenie dużej uniwersalności Francka – na lewej flance zagra wszędzie, od skrzydła, przez wahadło, aż do typowego defensora. Ciężko wyrokować, jaką rolę widzi dla niego Garry Monk, wszystko zweryfikuje boisko.

 

Powszechny wyścig zbrojeń

 

Po nieudanej kampanii 2014/2015 Roberto Martinez staje przed trudnym zadaniem przywrócenia Evertonu do walki o europejskie puchary. Pierwsze nabytki nie powalają, mimo że są to piłkarze z takich klubów jak Manchester United i FC Barcelona. Tom Cleverley, ściągnięty na zasadzie wolnego transferu, to nieustanny obiekt drwin w Anglii. Ciężko szukać w nim wielkiego wzmocnienia. Nieco lepiej prezentuje się Gerard Deulofeu, niegdyś wypożyczony już na Goodison, który talent ma ogromny, ale przez piłkarskie samolubstwo dużo częściej irytuje niż zachwyca.

 

Stosunkowo przemyślanych zakupów dokonują w Southampton. W klubie przywitano już trzech nowych graczy, każdy bardziej lub mniej znany sympatykom futbolu. Pierwszy to Juanmi, hiszpański napastnik sprowadzony z Malagi, wychowanek Realu Madryt. Kolejny nabytek to bezpośredni następca Nathaniela Clyne'a, czyli Portugalczyk Cedric Soares, sprowadzony z lizbońskiego Sportingu. Powrót do ekstraklasy zafundował sobie zaś wypożyczony z Fulham bramkarz, Maarten Stekelenburg.

 

Nie próżnuje Stoke, które kontynuuje trend zakupów z kontynentu, a konkretniej – z Bundesligi. Sprowadzony z Hannoveru Joselu to kolejny po Juanmim nowy Hiszpan na Wyspach. Kolejny, który w sezonie ligowym trafiał do siatki ledwie osiem razy. Obaj więc przygotowywani są raczej do roli zmienników. Ważniejszym nabytkiem okazać się powinien środkowy obrońca Bayeru Leverkusen, Philipp Wollscheid. Niemiec spędził ubiegłe pół roku na Britannia Stadium na zasadzie wypożyczenia i przyzwoitymi występami przekonał do siebie Marka Hughesa.

 

Swoje robią także w Leicester, gdzie również postawili odważnie na piłkarzy związanych z niemieckim futbolem. Niedawno ogłoszony został transfer japońskiego napastnika, Shinjiego Okazakiego, który w ostatnim roku w barwach Mainz strzelił 12 bramek na bundesligowych murawach. Na zasadzie wolnego transferu pozyskano lewego obrońcę Schalke, Christiana Fuchsa. Środek defensywy wzmacnia zaś Robert Huth, którego miejsce we wspomnianym wcześniej Stoke zajął Philipp Wollscheid.

 

Za hajs z awansu baluj

 

Bournemouth przeprowadziło już pięć transferów. Na zasadzie wypożyczenia do klubu dołączył Christian Atsu z Chelsea. Wolnymi agentami zatrudnionymi w zespole z południa stali się bramkarze – Artur Boruc i Adam Federici – oraz skrzydłowy Blackburn, Joshua King. Ostatni nabytek obarczony był rekordowym wydatkiem – za 8 milionów funtów ściągnięto Tyrone'a Mingsa, uniwersalnego 22-letniego obrońcę Ipswich Town. Wracając na chwilę do tematu golkiperów, widać że wiara w Artura Boruca nie jest bezgraniczna, wszak Federici to jeden z lepszych specjalistów Championship. Czy na tyle dobry, by wygryźć Polaka? To się jeszcze okaże.

 

Watford póki co wzmocniło się trzema graczami. Za darmo pozyskani zostali Sebastian Proedl, środkowy obrońca Werderu Brema, a także Giedrius Arlauskis, bramkarz Steauy Bukareszt. Austriak był pierwszym wyborem na swojej pozycji w Niemczech, o ile akurat nie leczył kontuzji. Podobnie litwiński golkiper, on także mógł cieszyć się zaufaniem poprzedniego szkoleniowca. Także tutaj jednak poczyniono jeden rekordowy ruch – za 7 milionów funtów sprowadzono z Genui Diego Perottiego. Argentyński skrzydłowy zaliczył w poprzedniej kampanii 4 bramki i 5 asyst, a także zapracował sobie na miano jednego z najlepszych dryblerów Serie A.

 

To dopiero początek

 

Szał zakupów trwa w najlepsze, a nie zapominajmy, że do końca okienka zostały ponad dwa miesiące. Podstawowym celem większości klubów jest oczywiście jak najszybsze skompletowanie kadry na nadchodzące rozgrywki, ale rynek transferowy nie od dziś znany jest ze swojej dynamicznej natury. Decyzja jednego piłkarza, agenta czy dyrektora sportowego może pociągnąć za sobą reakcję łańcuchową, która napędzi całą karuzelę w najmniej oczekiwanym momencie. To właśnie ta dynamika sprawia, że okres wakacyjny, mimo przerwy w klubowym futbolu, nie jest zastojem w piłce nożnej. Dla wielu tygodnie przetasowań kadrowych są równie emocjonujące, co późniejsze miesiące zmagań na murawach całego świata.

 

Artur Davtyan

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)