Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Langerak lepszy od Tytonia? Śmiechu warte!
Przemysław Tyoń został nowym bramkarzem VFB Stuttgart
fot. www.vfb.de
Przemysław Tyoń został nowym bramkarzem VFB Stuttgart

Langerak lepszy od Tytonia? Śmiechu warte!

Piłka nożna | 30 czerwca 2015 13:51 | Paweł Przybyła

VFB Stuttgart ściągnął ostatnio dwóch nowych bramkarzy. Na pierwszy rzut oka zdaje się, że Mitch Langerak, były bramkarz Borussi Dortmund, ma dużo lepsze „papiery” do zajęcia miejsca w bramce Stuttgartu, niż Przemysław Tytoń. Jednak, jak mówi stare, polskie przysłowie, nie ocenia się książki po okładce.

 

Przemysław Tytoń, to jedno z dzieci bogatej gromadki, złotej ery golkiperów w Polsce. Karierę zaczynał w Hetmanie Zamość, z którego przeniósł się do Górnika Łęczna. Po dwóch sezonach spędzonych w polskiej ekstraklasie i spadku razem z Górnikiem do I ligi, wyjechał do Holandii i zasilił zespół Rody Kerkrade. W pomarańczowej krainie Tytoń ukształtował się piłkarsko i wyrobił sobie znaną w Eredivisie markę. Dzięki świetnym występom w Rodzie, a później w PSV, piłkarz zaczął dostawać powołania do reprezentacji, a w efekcie znalazł się w kadrze Franciszka Smudy na EURO 2012. Kibice chyba na długo zapamiętają jego świetną zmianę, którą dał w pierwszym meczu turnieju przeciwko Grecji, zastępując w bramce wyrzuconego za faul Wojtka Szczęsnego i broniąc karnego zaraz po wejściu na murawę. Transfer z PSV do hiszpańskiego Elche nie był skokiem na rozpoznawalność, bo po przejściu do Premiera Division o Polaku w mediach mówiiło się dużo mniej, ale skokiem na inny poziom gry w piłkę. Pewnie część kibiców myślała, że będąc zawodnikiem Elche, Tytoń grzał miejsce na ławce rezerwowych, ale wcale tak nie było. W minionym sezonie, Przemysław Tytoń rozegrał 32 ligowe spotkania i jego gra była oceniana na dość solidną, tzn. nie było fajerwerków, ale polski bramkarz nie schodził poniżej pewnego poziomu. Dzisiaj, jako doświadczony, 28-letni piłkarz, wchodzi do szatni będącego ostatnio w kryzysie VFB Stuttgart, a za konkurenta ma znanego w Niemczech bramkarza.
 

Rywalem Polaka do zajęcia miejsca w bramce VFB, będzie były rezerwowy Borussi Dortmund, Mitch Langerak. 26-letni golkiper ma w Bundeslidze bardzo rozpoznawalne nazwisko. Od 2010 roku, kiedy to zasilił szeregi budującego się przyszłego, dwukrotnego mistrza Niemiec, rozegrał w barwach BVB 19 spotkań w Bundeslidze i 12 w Pucharze Niemiec, a mimo tak małej liczby wsytępów, nadal jest uznawany za perspektywicznego piłkarza. Fakt, przez 5 sezonów spędzonych w Dortmundzie cały czas był w cieniu Romana Weidenfellera, ale to, że w dorosłej karierze rozegrał łącznie, we wszystkich ligach tylko 67 spotkań, to wyłącznie jego wina. Do składu wskakiwał wtedy, kiedy Weidenfeller miał kontuzję albo pauzował za kartki. Może dwukrotnie posadził doświadczonego Niemca na ławce, ale to też przy korzystnych dla siebie okolicznościach. Serie kilku występów pod rząd zdarzały mu się tak rzadko, jak strzelanie goli Julianowi Schieberowi. A mimo tych wszystkich bitych faktów, popartych statystykami, Langerak nadal jest uznawany za świetnego bramkarza. To, że dzisiaj się go tak postrzega, zawdzięcza kilku naprawdę dobrym występom, szczególnie tym przeciwko Bayernowi. Często właśnie w konfrontacjach ze świetnymi drużynami, Australijczykowi wiodło się lepiej, niż kiedy musiał bronić strzały Augsburga albo Mainz. Jedyne, za co może mieć żal do działaczy Borussii, to fakt, że cały czas powtarzali mu, że to właśnie on jest zastępcą Romana Weidnefellera. W takim przeświadczeniu w klubie z Zagłębia Ruhry żyli wszyscy, od samego piłkarza, przez trenera Kloppa, na kibicach skończywszy. Jeżeli ktoś śledzi losy Borussii Dortmund wie, że Langerak najzwyczjaniej w świecie jest marnym bramkarzem i niestarczyło mu umiejętności aby wygryźć ze składu Weidenfellera. Dzisiaj wiemy, że jego losy potoczą się w trochę innym kierunku, ale Langerak zmieni tylko miejsce siedzenia. Tak, tylko miejsce siedzenia.
 

Z tego, co pamiętam ze zwiedzania stadionu w Stuttgarcie, ławki rezerwowych są wyposażone w bardzo komfortowe fotele, o ile się nie mylę, są chyba nawet podgrzewane. W takich warunkach, kolejne lata spędzi Mitch Langerak, o ile oczywiście Przemysław Tytoń będzie zdrowy i nie będzie zbyt często łapał kartek. Daty urodzenia obu piłkarzy, są od siebie oddalone tylko o dwa lata, a jaka jest dysproporcja w doświadczeniu obu piłkarzy, mówić nie trzeba. Tytoń widział w piłce większość rzeczy z murawy, a Langerak z ławki. Mam wrażenie, że lepsze regularne granie w Holandii czy Hiszpanii, niż oglądanie z ławki Ligi Mistrzów. Możemy się zatem drodzy czytelnicy spodziewać, że będziemy mieli kolejnego bramkarza z mocną pozycją w silnej, europejskiej lidze, a wiele wskazuje na to, że w nadchodzącym sezonie, Stuttgart poczyni kolejne, znaczące kroki, do wyjścia z kryzysu, więc może także w niemieckim średniaku. 

Paweł Przybyła
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)