Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna "Nowa koszulka już w sprzedaży!" - czyli kto potrafi zarabiać na klubowych gadżetach.

"Nowa koszulka już w sprzedaży!" - czyli kto potrafi zarabiać na klubowych gadżetach.

Piłka nożna | 03 lipca 2015 15:35 | Paweł Przybyła
Borussia Dortmund promuje nowe "meczówki"
fot. www.bvb.de
Borussia Dortmund promuje nowe "meczówki"

Przed rozpoczęciem nowego sezonu, kluby zbroją nie tylko swoje zespoły, ale i magazyny. Piłkarski marketing i w Polsce coraz bardziej się rozwija. Porównajmy, jak na tle drużyn z ligi niemieckiej, prezentują się kluby, których zespoły biegają po boiskach polskiej T-Mobile Ekstraklasy.
 

Za zachodnią granicą naszego kraju, kibice po zakończeniu sezonu wyczekują nie tylko rozpoczęcia kolejnego, ale także nowej kolekcji gadżetów, które pojawia się w klubowych sklepach. Chodzi tu nie tylko o koszulki meczowe, ale i stroje treningowe, czy ubrania przeznaczone do używania ich na „co dzień”. Są różne taktyki, co do prezentowania najnowszych wynalazków od sponsora technicznego. Borussia Dortmund, wpierw prezentuje wszystkie akcesoria do treningu, publikując na swoich stronach w internecie zdjęcia zawodników, którzy rozpoczynają w nich przygotowania do nowego sezonu. Kiedy ci wyjeżdżają na obóz przygotowawczy poza Dortmund, zdjęć jest jeszcze więcej, a same produkty pojawiają się w sklepie klubowym. Kolejnym krokiem w promocji swoich nowych produktów, jest przedstawienie koszulek meczowych, w których piłkarze BVB, grać będą w nadchodzącym sezonie. Prezentacja ma różne formy; raz „żółto-czarni” ubrani w nowe stroje pojawiają się przed centrum handlowym, innym razem klub posyła w obieg filmy i zdjęcia z bardzo profesjonalnie i awangardowo przeprowadzonych sesji zdjęciowych. Jednak nawet bez takich zagrywek, Borussia, zbija fortunę na działalności swojego FanShop’u. Kibice, kiedy tylko koszulka się pojawia, tłumnie zjawiają się pod Signal Iduna Park i zmniejszają zgromadzone w magazynach zapasy. Tam, ponad połowa karnetowiczów, rokrocznie prócz przedłużenia karnetu, wymienia koszulkę w której wędrować będzie przez cały sezon na stadion. Analogicznie jest na wszystkich stadionach.
 

W Polsce, takie praktyki dopiero raczkują, choć mamy kilka klubów, których produkty cieszą się bardzo wysoką popularnością. Niestety zbyt często kibice, którzy identyfikują się z klubem, nie czują obowiązku zasilania klubowej kasy poprzez kupowanie gadżetów, a częstokroć szaliki czy koszulki, produkują sobie sami. Klubem, który naprawdę się wyróżnia na tle pozostałych, jest Legia Warszawa, która w promocję nowej „meczówki” sowicie inwestuje. W nadchodzącym sezonie, „Wojskowi” będą biegać w wyjątkowych, bo jubileuszowych koszulkach. - Przygotowanie obecnej koszulki zajęło prawie dwa lata. Oczywiście, wszystko na bieżąco było konsultowane we współpracy z naszym Sponsorem Technicznym – firmą Adidas. Wyjątkowość tego projektu ma podkreślać obchody stulecia Legii - mówi w rozmowie z naszym portalem Izabela Kuś, rzecznik prasowy klubu ze stolicy. Sam sklep Legii także nie odstaje od europejskich standardów i śmiało można by było przenieść go pod jeden ze stadionów w Anglii. - Oferujemy bogaty wybór pamiątek klubowych, własną linię odzieży, gadżety a także koszulki meczowe, sprzęt oraz buty sportowe firmy Adidas. Wszystkie te produkty cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród naszych kibiców, jak i wśród odwiedzających stadion oraz Warszawę - kontynuuje Kuś. W promocji, szczególnie nowych koszulek, pomagają sami piłkarze. Co zadziwia, poza obowiązkowymi sesjami, wykazują także prywatne aktywności. - Do takich rzeczy nie trzeba oczywiście nikogo namawiać. Piłkarze są zachwyceni nową koszulką i z przyjemnością publikują zdjęcia w niej na swoich kontach w mediach społecznościowych – podobnie zresztą jak nasi kibice – kończy rzeczniczka Legii.
 

Takie kluby jak Legia czy Lech, na gadżetach i przychodzie z dnia meczowego, zarabiają sporo. Gorzej jest w małych klubach, na których mecze przychodzi dużo mniej kibiców, a sami fani niezbyt chętnie identyfikują się z drużyną i stadion pomaga im tylko zobaczyć mecz ekstraklasy. Są więc kibicami piłki nożnej, a nie konkretnych klubów. Tacy kibice, kupią przed sezonem szalik, może smycz na klucze. Jeżeli na stadion Piasta Gliwice przychodzi 4, 5 czy nawet 6 tysięcy osób, ciężko zbijać fortunę na gadżetach. Szczególnie, że przecież może tylko 20% procent kibiców, kupi coś więcej niż szalik.
 

Różnicę robi także to, że nasze kluby kibiców poza granicami kraju mają jak na lekarstwo, a niewiele z nich ma takich, którzy żeby przyjechać na stadion muszą pokonać kilkaset kilometrów. Taki kibic, dużo chętniej kupuje w klubowym FanShopie. W Niemczech, turystycznych fanów jest masa, stąd jeżeli ktoś jedzie na mecz Bayernu Monachium z bardzo daleka i robi to rzadko, bądź jednorazowo, z szerokiego wyboru artykułów, do domu wróci nie z jednym, a kilkoma gadżetami. Zaczynając od tostera, który na chlebie wypali logo ukochanego klubu, skończywszy na kosztującego 80 euro, oryginalnej koszulce.
 

Kluby z Bundesligi mówią tylko o jednym problemie: cenach. Ostatnio wpływowy dortmundzki portal ruhrnachrichten.de, pisał o buncie wśród grupy fanów BVB. Kibice dość mają rosnących cen, które zaczynają przekraczać ich możliwości. Ceny są doprawdy wysokie, bo za koszulkę z własnym nadrukiem i wszystkimi "bajerami", które czynią z niej idnetyczna do tej, w której po murawie biegają piłkarze, trzeba zapłacić ponad 100 euro.

 

Ale przekalkulujmy to jeszcze raz:
• Koszulka 103€
• Szalik 10€
• Czapka 20€
• Uczucie, kiedy ubrany w to samo, co piłkarze, cieszysz się z ich goli – bezcenne.
 

I na tym to polega.

Paweł Przybyła
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)