Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W Rumunii będą męki. Legia wciąż w sparingowej formie
Henning Berg ma powody do zmartwienia. Legia jest daleka od wysokiej formy
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Henning Berg ma powody do zmartwienia. Legia jest daleka od wysokiej formy

W Rumunii będą męki. Legia wciąż w sparingowej formie

Piłka nożna | 16 lipca 2015 23:24 | Przemysław Drewniak

Brzydkie, ledwo wymęczone. Ale jest. Zwycięstwo, które przynajmniej w najbliższych dniach pozwoli piłkarzom Legii w miarę spokojnie przechadzać się ulicami Warszawy. Dzięki przebłyskowi techniki Ondreja Dudy wicemistrzowie Polski uniknęli wstydliwego remisu z FC Botosani, ale swoją grą wcale nie sprawili, że ich kibice nie muszą obawiać się rewanżu w Rumunii.


W czwartkowy wieczór przy Łazienkowskiej przypomniały się czasy, gdy klubem rządziło ITI, a kibice przychodzili na mecz tylko po to, by wyrazić swoje frustracje. Już po pierwszym kwadransie, w którym między obiema drużynami nie było widać żadnej różnicy klas, „Żyleta” rozpoczęła jazdę z „kopaczami”. Gęsta atmosfera wokół Legii na pewno nie pomaga piłkarzom w wyjściu z kryzysu, ale to w końcu Legia – tutaj nie ma wymówek. Zwłaszcza, jeśli gra się tak archaiczny i nudny futbol, jaki oglądaliśmy w pierwszej połowie.


Oczywiście trudno było oczekiwać, że po takim meczu jak z Lechem Legia nagle zacznie grać jak z nut, ale w porównaniu do zeszłego piątku w grze zespołu Henninga Berga nie było widać żadnego progresu. Warszawianie grali wolno, bez pomysłu, a nade wszystko niedokładnie. Najwięcej politowania wzbudzała postawa Nemanji Nikolicia (pięć spalonych w 45 minut gry!) i Michała Kucharczyka, który choć był widoczny, to czucie piłki miał raczej zerowe.


Mimo wyraźniej nieudolności Legia przeważała nad Botosani, które prezentowało poziom gry zbliżony do dolnych rejonów tabeli Ekstraklasy. Rumuni byli całkiem nieźle zorganizowani w defensywie, potrafili wyprowadzić kilka groźnych kontrataków, ale w wykończeniu brakowało im już pomysłu i wykończenia. Dla drużyny dysponującej prawie 120-milionowym budżetem remis z takim rywalem byłby doprawdy wstydliwy i długo zapowiadało się na to, że stanie się on faktem. Szczególnie, że po zejściu z boiska mizernego Nikolicia okazało się, że Aleksandar Prijović jednak nie jest najlepszym piłkarzem na świecie i w pudłowaniu z kilku metrów śmiało może rywalizować z Kucharczykiem.


Trzeba jednak pochwalić Legię za to, że nie poddała się presji trybun i mimo słabej gry zdołała w końcówce przycisnąć. Nie było w tym żadnego polotu – raczej męczące bicie głową w ścianę, które bardzo ładnym strzałem zza pola karnego (oczywiście po dość przypadkowej akcji) zakończył Duda. Może to jednak dobrze, że transfer Słowaka do Mediolanu nie doszedł jeszcze do skutku. Jego gol nie tylko jest ważną zaliczką w perspektywie rewanżu, ale także wyraźnie zrzucił z Legionistów ciężar, z którym zmagali się od pierwszego gwizdka i pomógł im popchnąć wózek do przodu.


Do Rumunii piłkarze Legii wybiorą się jednak maksymalnie zmobilizowani. Drużyna Berga wciąż jest w mocno sparingowej formie i nie ma wątpliwości, że w Botoszanach znów będzie przeżywać męki. Warszawscy kibice mogą się jednak pocieszać, że zeszloroczna przygoda w europejskich pucharach zaczęła się od podobnych trudności. Być może tak jak wtedy, Legia potrzebuje jeszcze kilku meczów, by wrócić do przyzwoitej formy. Oby i tym razem obyło się bez strat, bo w przeciwnym razie dopiero wtedy przy Łazienkowskiej rozpęta się prawdziwa burza.

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)