Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zabrakło armat we Wrocławiu. Śląsk remisuje z IFK Goeteborg

Zabrakło armat we Wrocławiu. Śląsk remisuje z IFK Goeteborg

Piłka nożna | 17 lipca 2015 16:11 | Maciej Baraniak
Tadeusz Pawłowski.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Tadeusz Pawłowski.

W pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Europy WKS Śląsk Wrocław zremisował bezbramkowo ze szwedzką drużyną IFK Goeteborg. W Polsce ligowy sezon dopiero wystartuje, natomiast u Skandynawów zmagania toczą się pełną parą. I chociażby ten fakt nie stawiał wrocławian w roli faworyta, czwartkowego pojedynku.

 

Żelazny skład

 

W porównaniu do składu, który wybiegł w spotkaniu z NK Celje zaszła jedna zmiana. W meczu ze Szwedami od początku zagrał Adam Kokoszka, a Flavio Paixao przypatrywał się poczynaniom kolegów z ławki rezerwowych. Przez zawodnika, który wrócił z Torpedo Moskwa, przechodziło bardzo dużo piłek. Starał się rozgrywać akcje od tyłu, było widać iż partnerzy, obdarzyli go sporym zaufaniem. Mimo, że początkowo ustawiany był przed linią defensywną, kiedy Śląsk wyprowadzał swoje ataki, to czasami przy natarciach IFK bardzo dobrze spisywał się też w tylnej formacji. Jacek Kiełb był najbardziej wysuniętym napastnikiem Śląska od pierwszych minut, Peter Grajciar rozciągnięty na prawym skrzydle, natomiast Robert Pich miał kąsać zawodników Jurgena Lennartsona atakując z lewej strony boiska. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego w pierwszym kwadransie grali dosyć asekuracyjnie, można było odnieść wrażenie, że mimo iż grali jako gospodarze to byli wycofani, czekając co zrobi lider szwedzkiej Allsvenskan.

 

Kultura gry

 

Po pierwszych 15 minutach spotkania wyraźnie było widać, że zespół z Goeteborga jest w pełni sezonu ( liga szwedzka gra systemem wiosna/jesień- dop.aut.). Sprawiali pewniejsze wrażenie na murawie, sposób ich poruszania się po całym boisku - bardzo to odzwierciedlał i potwierdzał. Zwłaszcza bardzo płynnie przemieszczały się formacje – linii obrony i pomocy. Kiedy Śląsk starał się atakować, zespół z kraju Trzech Koron ustawiał się systemem 4-4-1-1. Natomiast po przejęciu piłki, inicjowaniu szybkich ataków, zwłaszcza lewym skrzydłem szybko przechodzili na 3-2-2-3. Szwedzki bramkarz John Alvbage musiał w 32 min. spotkania wykazać się nie lada refleksem, kiedy wybił piłkę spadającą pod poprzeczkę. Wszyscy spodziewali się dośrodkowania Grajciara, a wyszła z tego groźna sytuacja. W 39 min. po centrze Dudu Paraiby z lewej strony boiska, uderzał piłkę głową Tomasz Hołota, ale był to strzał niecelny. Kto wie, gdyby bardziej się przyłożył, bramkarz musiałby pewnie wykazać się swoim kunsztem. Jeszcze przed przerwą w 43 min. wrocławianie mogli pokusić się o bramkę, ale zagrana przez Grajciara piłka wzdłuż linii bramkowej, nie znalazła adresata. Obrońcy szwedzcy wybili piłkę pod nogi Roberta Picha, ale jego strzał następnie został zablokowany. IFK mógł zaskoczyć w pierwszej połowie Śląska zaraz na początku spotkania, ale Lasse Vibe z ostrego kąta strzelił prosto w Mariusza Pawełka. I to była najgroźniejsza akcja Szwedów w pierwszych 45 minutach.

 

Szansa nowych nabytków

 

Rozmowa w szatni musiała podziałać mobilizująco na piłkarzy klubu z Oporowskiej. W 46 min. świetną prostopadła piłkę mógł otrzymać popularny ,,Ryba’’. Wówczas wyszedłby sam na sam ,ale bramkarz szwedzki ubiegł go, wyjaśniając tą sytuację. Mariusza Pawełka również zmuszono w 48 min. do dalekiego wyjścia poza pole karne, kiedy ubiegł szwedzkich napastników. Wraz z upływającym przebiegiem spotkania, obserwowaliśmy ,,piłkarskie szachy’’ na boisku. IFK liczył, że sprawę awansu postara się rozstrzygnąć w rewanżu, więc nie przeprowadzał szaleńczych ataków. Za to Śląsk w 60 min. mógł objąć prowadzenie. Ostro z prawej strony dośrodkował Tomasz Hołota, jednak nikt z graczy wrocławskich nie przeciął toru lotu futbolówki. A sam Robert Pich domagał się rzutu karnego, twierdząc, że był popychany przy tej akcji. Tadeusza Pawłowskiego 0:0 nie zadowalało, zatem wpuścił trochę ,świeżej krwi na boisko. Najpierw zameldował się pozyskany niedawno z Rapidu Bukareszt – Marcel Gecov, a trochę później powracający z Dinama Bukareszt – Kamil Biliński. Dla tego ostatniego był to sentymentalny powrót po latach do drużyny ,,zielono-biało-czerwonych’’. Śląsk grał odważniej, ale na to tylko czekał szwedzki zespół, wyprowadzając raz po raz coraz groźniejsze kontrataki. W 67 min. doskonałą sytuację dla Szwedów nie wykorzystał, zupełnie nie pilnowany w polu karnym 28-letni Lasse Vibe. Strzelił silnie, z pierwszej piłki a obrońcy i bramkarz tylko przyglądali się locie piłki. Na szczęście dla gospodarzy przeszła obok lewego słupka. W 70 min. Mikael Boman w polu karnym natychmiastowo zgrał piłkę klatką piersiową do wspomnianego wcześniej, najbardziej wyróżniającego się napastnika gości, a ten bez zastanowienia uderzał, tym razem bardzo niecelnie. Śląsk nie pozostawał dłużny na taki przebieg wydarzeń i w 70 min. R. Pich z lewej strony boiska, strzelał z prawej nogi, ale bramkarz szwedzki piąstkował piłkę przed siebie. Szwedzi wyraźnie podkręcili tempo meczu w końcówce spotkania. Trener wrocławian wprowadził jeszcze na końcowy kwadrans F. Paixao, chcąc przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, mając na uwadze fakt, że rewanż będzie już za tydzień na bardzo trudnym terenie ( IFK przegrał tylko 1 spotkanie w lidze ! – dop.aut). W 77 min. Pawełek popisał się świetną paradą, wyciągając się jak struna i wybił piłkę zmierzającą do bramki na rzut rożny, po strzale zza pola karnego! Trwał napór Szwedów w ostatnich trzech minutach, ze wszędobylskim Vibe, któremu chyba najbardziej zależało na zdobyciu gola i rozstrzygnięciu tego pojedynku. W 91 min rzut wolny dla Śląska niemal 17 tys. widzów ( około 150 fanów ze Szwecji wspierało IFK) oglądało na stojąco. Po strzale Grajciara bramkarz IFK pozazdrościł parady Pawełkowi i też wyciągnął się ,, jak długi’’, przy lewym słupku bramki broniąc uderzenie i za chwilę hiszpański sędzia Jesus Gil Manzano zakończył to spotkanie.


Zatem wszytsko rozstrzygnie się w rewanżu, każdy bramkowy remis bądź wygrana w Szwecji, premiuje awans wrocławskiego Śląska do III rundy kwalifikacji Ligi Europy!

 

z Wrocławia, Maciek Baraniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)