Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Futbol obrzydzony

Futbol obrzydzony

Piłka nożna | 18 lipca 2015 17:42 | Przemysław Drewniak
Gol Fiodora Cernycha ułatwił Górnikowi odniesienie zwycięstwa w Chorzowie
fot. x-news
Gol Fiodora Cernycha ułatwił Górnikowi odniesienie zwycięstwa w Chorzowie

Czego się spodziewać po dwóch drużynach, które dopiero co przeszły mini rewolucje kadrowe? Albo niemrawego pojedynku, albo radosnej gry w obronie i kilku goli z obu stron. Niestety, w Chorzowie sprawdził się ten pierwszy scenariusz. Zarówno Ruch jak i Górnik grali tak, jakby ktoś kazał im wyjść na boisko za karę. Przez pierwsze pół godziny nie widzieliśmy ani jednego strzału, ani jednego rzutu rożnego… Tylko „pykanie”, jak to ładnie określił w przerwie Rafał Grodzicki. Absolutny klincz, z którego zwycięsko wyszedł Górnik Łęczna- być może dlatego, że w przeciwieństwie do chorzowian miał w składzie aktywnych napastników.


Słabo spisywali się debiutanci, których w składach obu drużyn było bez liku. Maciej Iwański 45 minut postanowił przedreptać, więc Waldemar Fornalik ukrócił jego męki już w przerwie. Jakub Świerczok już w pierwszej minucie pokazał, na czym jest oparta jego indywidualna taktyka i rozpaczliwie próbował wymusić rzut karny, Kamil Poźniak był mało widoczny, a przypadku Grzegorza Piesio okazało się, że przeskok między Ekstraklasą a pierwszą ligą bywa całkiem spory.


Farsa przy Cichej trwała w najlepsze, aż w 35. minucie swój honor postanowili uratować Veljko Niktović i Fiodor Cernych – jedni z tych piłkarzy Górnika, którzy w ubiegłym sezonie nie schodzili poniżej pewnego poziomu. Ten pierwszy popisał się znakomitym długim podaniem z głębi pola, a Litwin wykorzystał złe ustawienie obrony Ruchu i po profesorsku wykończył sytuację sam na sam.


To był pierwszy celny strzał w tym meczu. „Niebiescy” na taki wyczyn kazali czekać swoim kibicom do… 81. minuty! Gospodarzom trzeba jednak oddać, że po zmianie stron trochę się ożywili i niewiele brakowało, by słaby i czekający na ostatni gwizdek sędziego Górnik został ukarany. Eduards Visnakovs trafił jednak po główce w słupek, a po strzale 21-letniego Patryka Lipskiego, który zaprezentował się jako rozgrywający znacznie lepiej od Iwańskiego, kapitalną paradą popisał się Sergiusz Prusak.


Ruch przeważał, ale poza graniem na chaos i stałymi fragmentami gry raczej nie miał pomysłu na sforsowanie obrony Górnika. Zespół Jurija Szatałowa w ostatnich kilku minutach próbował kontrować. Dwie znakomite okazje zmarnował aktywny po wejściu na boisko Bartosz Śpiączka. Były napastnik Podbeskidzia dopiął jednak swego w doliczonym czasie gry, gdy po podaniu zmartwychwstałego dla Ekstraklasy Przemysława Pitrego wyprzedził Grodzickiego i wykorzystał sytuację jeden na jeden.


Nie mamy wątpliwości, że w najbliższych tygodniach obie drużyny czekają trudne chwile. Zwłaszcza Ruch, któremu bez wzmocnień z przodu trudno będzie trzymać się z dala od miejsc spadkowych. My mamy za to prośbę do Ekstraklasy SA – skoro trenerzy narzekają, że brakuje im jeszcze tygodnia/dwóch tygodni przygotowań, to może rozpoczynajmy sezon nieco później? Takich sparingopodobnych tworów nikt nie chce oglądać.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Ruch Chorzów: Matus Putnocky (5) – Martin Konczkowski (4), Rafał Grodzicki (4), Michał Koj (4), Paweł Oleksy (4) – Rołand Gigołajew (2), Maciej Urbańczyk (4), Łukasz Surma (4), Maciej Iwański (2), Marek Zieńczuk (4) – Eduards Visnakovs (3).
Rezerwowi: Patryk Lipski (5), Michał Efir (4), Kamil Mazek grał zbyt krótko.


Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (6) – Łukasz Mierzejewski (5), Maciej Szmatiuk (5), Tomislav Bożić (6), Leandro (5) – Grzegorz Piesio (4), Veljko Nikitović (5), Tomasz Nowak (4), Kamil Poźniak (3), Fedor Cernych (6) – Jakub Świerczok (3).
Rezerwowi: Bartosz Śpiączka (6), Przemysław Pitry i Paweł Sasin grali zbyt krótko.




Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)