Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Szczęście sprzymierzeńcem Korony

Szczęście sprzymierzeńcem Korony

Piłka nożna | 19 lipca 2015 18:08 | Tomasz Chomczyk
Zbigniew Małkowski wrócił do bramki Korony.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Zbigniew Małkowski wrócił do bramki Korony.

Na inaugurację nowego sezonu trener Probierz desygnował na mecz z Koroną Kielce mocno eksperymentalną jedenastkę, w której pojawiły się aż 4 nowe nabytki klubu z Białegostoku – Sekulski, Vassiljev, Góralski i Grzelczak. Marcin Brosz natomiast musiał poskładać kadrę z tego, co zostało po „wielkiej wyprzedaży”, jednak ja się okazało zrobił to wyśmienicie.


Choć spotkanie rozgrywane było w Kielcach, to od pierwszych minut na trybunach panowała Jagiellonia. Trochę inaczej było na boisku, bo to gospodarze zaczęli agresywniej. Nie ma co się dziwić, w końcu Probierz dał odpocząć prawie wszystkim zawodnikom, których zobaczyliśmy w pucharowym pojedynku z Omonią. Otwarcie wyniku nastąpiło już w 7 minucie, kiedy to błąd popełnił jeden z najbardziej doświadczonych graczy po stronie Jagiellonii, bramkarz Krzystof Baran. Złe wybicie piłki spowodowało trafiło w plecy Marcina Przybyły i spowodowało, że znaleźliśmy kandydata do największego kiksa 1. kolejki Ekstraklasy.


Na piłkarzy z Białegostoku podziałało to jak grom z jasnego nieba, bo w piętnastej minucie było już 1-2. Najpierw przyjezdnych uradował Sekulski, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Strausa, a chwilę później prowadzenie podwyższył inny z nowoprzybyłych – Grzelczak. Korona miała swoje szanse, aby doprowadzić do wyrównania. Bardzo dobrze wyglądał Cebula, który zawsze był o jeden krok przed obrońcami Jagi. Do końca pierwszej połowy rezultat jednak nie uległ zmianie.


W drugiej części gry czekała nas nie tylko zmiana stron, ale również zmiana aury. Na Stadionem Miejskim w Kielcach pojawiły się czarne chmury i rzęsisty deszcz. Widać było, że taka pogoda sparwia problemy dla niedoświadczonych zawodników Jagiellonii. Próżno było szukać składnych akcji i sztuczek technicznych, a dominował przypadek i strzały z każdej pozycji. Właśnie przypadkowa akcja i kiks 3 graczy po kolei dały Koronie wyrównanie. Ponownie do siatki gości trafił Przybyła, który sam chyba nie wie jak to zrobił. Momentalnie w mediach społecznościowych, pojawiły się sarkastyczne komentarze o „bramce kolejki”.


Kiedy wydawało się, że Jaga łapie wiatr w żagle i to oni będą się cieszyć z 3 punktów, Korona po raz kolejny pokonała Barana. Piłka zacentrowana w pole karne z rzutu rożnego, a tam najwyżej skacze Sylwestrzak i jest 3-2. Na pięć minut przed końcem Korona obejmuje prowadzenie. Mogło być nawet 4-2, bo w poprzeczkę z rzutu wolnego uderzył Malarczyk.


Kielce świętują, ale trudno mówić, że podopieczni Marcina Brosza byli dzisiaj lepsi. Dawno nie oglądałem tak zabawnego spotkania. Kiksy, piękne uderzenia, walka i braki techniczne – tak, Ekstraklasa wróciła na dobre!


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Korona Kielce – Zbigniew Małkowski (3), Vladislavs Gabovs (5), Rafał Grzelak (4), Piotr Malarczyk (5) Krzysztof Sylwestrzak (6), Paweł Sobolewski (5), Nabil Aankour (4), Aleksandrs Fertovs (6), Vlastimir Jovanovic (6), Marcin Cebula (8), Marcin Przybyła (7).

Rezerwowi: Tomasz Zając (4), Serhiy Pilipchuk (4), Łukasz Sierpnia (4)


Jagiellonia Białystok – Krzysztof Baran (2), Martin Baran (4), Rafał Augustyniak (4), Michał Pawlik (2), Jonatan Staus (4), Piotr Grzelczak (5), Konstantin Vassiljev (5), Jacek Góralski (7), Przemysław Mystkowski (4), Karol Świderski (4), Łukasz Sekulski (6)

Rezerwowi: Emil Gajko (5), Emil Łupiński (3)


MVP meczu wg. SPORT4FANS: Marcin Cebula

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)