Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piłkarski paradoks był blisko. Śpiączka znowu strzela!

Piłkarski paradoks był blisko. Śpiączka znowu strzela!

Piłka nożna | 27 lipca 2015 20:17 | Paweł Przybyła
Bartosz Śpiączka w barwach Górnika strzela jak na zawołanie
fot. Jakub Ziemianin - ziemianinfoto.blogspot.com
Bartosz Śpiączka w barwach Górnika strzela jak na zawołanie

Gdyby nie pierwsza połowa, na miejscu kibiców Górnika Łęczna strzelilibyśmy sobie w głowę. Kibiców z Zabrza, po tak słabym spotkaniu swojego zespołu, trzeba przed takim aktem powstrzymywać. Podopieczni trenera Warzychy pokazali w Łęcznej antyfutbol. Nad tym stadionem, ciąży chyba jakaś klątwa.
 

„Pasujący Górnik” nie spasował
Pierwszą połowę meczu, zupełnie zdominowali gospodarze. Piłkarze Jurija Szatałowa od pierwszych minut potrafili wykorzystywać błędy fatalnie spisującej się obrony Zabrzan. Najgorzej prezentował się Bartosz Kopacz. –Górnik bardzo mi pasuje- mówił przed meczem obrońca zabrzan. Na boisku nie było tego widać, bo boczny defensor raz za razem był ogrywany przez tego piłkarza z Łęcznej, który akurat był po jego stronie. Niewiele lepiej grali Danch czy Magiera, poziomem nie błyszczał Słodowy. Jednym słowem, „Górnicy” ze wschodu Polski, w ofensywie mieli bardzo dużo swobody.
 

50 procentowa skuteczność
Już po 15 minutach gry, gospodarze wyszli na prowadzenie. Bramkę zdobył Kamil Późniak, który 6 minut wcześniej miał pierwszą z dwóch doskonałych sytuacji w pierwszej połowie meczu. Najpierw, źle trafił w piłkę po podaniu Piesio, ale chwilę później się zrehabilitował. Wrzucał ponownie Piesio, piłkę w polu karnym przyjął i zagrał do Późniaka Świerczok, a napastnik „zielono-czarnych” ze spokojem skierował ją w dolny róg bramki. Łęcznianom bardzo pomogła niefrasobliwość obrońców, którzy wpadając na siebie wzajemnie eliminowali się z walki o wybicie piłki.
 

Szczyt głupoty
W 38 minucie sędzia Paweł Raczkowski pokazał dwie czerwone kartki. Po jednym ze starć w polu karnym, Mierzejwskiego zdenerwował Kosznik. Dwaj obrońcy drasnęli się w złości głowami w polu karnym Prusaka, a Kosznik padł na ziemię. Arbiter Mierzejewskiego z boiska wyrzucił bezpośrednio, przy pomocy czerwonej kartki, a Kosznika ukarał drugą żółtą. Dwaj tak doświadczeni piłkarze, nie powinni dawać ponosić się emocjom.
 

Tego się nie dało oglądać
Po przerwie obraz gry zmienił się zupełnie. O ile w pierwszej połowie, na tle dramatycznie grającego 14-ktrotnego mistrza Polski, podopieczni Jurija Szatałowa prezentowali się dosyć przyzwoicie, w drugiej części gry, kiedy piłkarze grali już 10 na 10, mecz zszedł na psy. To był popis braku podstawowych piłkarskich umiejętności, takich jak przyjęcie czy podanie piłki. Królem w tej grze okazał się Łukasz Madej, który zaliczył chyba jeden z najgorszych spotkań w swojej karierze. Zabrzanie zupełnie nie zasługiwali na strzelenie gola, a jednak go strzelili. Po rzucie rożnym w polu karnym odnalazł się Gergel i wygrywając pojedynek z mizernie spisującym się Leandro, nogą wpakował piłkę do siatki.
 

Piłkarski paradoks był blisko
Kiedy już wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się niesprawiedliwym, szczególnie z punktu widzenie „zielono-czarnych” remisem, jedną świetną akcję przeprowadził wprowadzony w przerwie za Nowaka Sasin. Doświadczony pomocnik przedarł się po klepce z jednym swoich kolegów w pole karne i dokładnie zagrał do Śpiączki. Były piłkarz Podbeskidzia skierował piłkę do bramki, która minimalnie przekroczyła linię bramkową. Dzięki skuteczności popularnego „Śpiącego”, Górnicy z Łęcznej w zeszłym tygodniu nie musieli do końca spotkania drżeć o wynik i wygrali w Chorzowie 2-0, a dziś, uratowali się przed kompromitującym remisem. To nie był ten Górnik, którego oglądaliśmy w Krakowie; dobrze zorganizowany, mający pomysł na grę, konsekwentnie realizujący taktykę. Na tle takiego zespołu, wbrew dogmatom Tomasza Hajty, wstydem byłoby nie wygrać.
 

Oceny SPORT4FANS (w skali 0-10)
Górnik Łęczna: Prusak (6), Mierzejewski (2), Szmatiuk (5), Bożić (6), Leonardo (6), Nowak (5), Nikitović (7), Piesio (7), Późniak (8), Cernych (5), Świerczok (7)
Rezerwowi: Sasin (7), Śpiączka (9), Bonin (grał zbyt krótko, by go ocenić)
 

Górnik Zabrze: Przyrowski (6), Słodowy (4), Danch (4), Kopacz (2), Magiera (3), Jeż (6), Grendel (6), Sobolewski (4), Kosznik (2), Gergel (7), Madej (3)
Rezerwowi: Kurzawa (5), Cupriak i Iwan (grali zbyt krótko, by ich ocenić)

 

Paweł Przybyła
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)