Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Lecha za mecz z FC Basel. Najlepszy Burić, najsłabszy Kędziora i Kadar!

Oceniamy Lecha za mecz z FC Basel. Najlepszy Burić, najsłabszy Kędziora i Kadar!

Piłka nożna | 29 lipca 2015 23:58 | Hubert Błaszczyk
Tomasz Kędziora to antybohater meczu z FC Basel.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Tomasz Kędziora to antybohater meczu z FC Basel.

Lech Poznań przegrał 1:3 z FC Basel w pierwszym meczu eliminacyjnym III rundy Ligi Mistrzów. Taki rezultat sprawia, że mistrz Polski na rewanż pojedzie z iluzorycznymi szansami na awans do kolejnej rundy. Oceniamy Kolejorza za ten pojedynek. Najwięcej pretensji można mieć do linii obrony, która nie ustrzegła się wielu wpadek.


Jasmin Burić (7) – ocenę znacząco podwyższa obroniony rzut karny. Nie ustrzegł się błędów. Jeden z nich mógł kosztować Lecha bramkę. Lepiej mógł się zachować przy pierwszym golu. Bośniak ma ewidentne problemy ze stałymi fragmentami gry. Musi nad nimi wiele pracować, bo rywale na poziomie międzynarodowym będą wykorzystywali jego niezdecydowanie. Więcej było jednak pozytywów. Świetnie obronił strzał z dystansu po błędzie Tamasa Kadara. W pozostałych sytuacjach też interweniował pewnie. Przy drugiej i trzeciej bramce dla Bazylei nie miał szans.


Tomasz Kędziora (2) – do momentu otrzymania czerwonej kartki jego ocena nie była tak krytyczna. Co prawda w obronie spisywał się przeciętnie, ale włączał się do akcji ofensywnych i po jednym z rzutów rożnych mógł strzelić bramkę. W sytuacji z 66. minuty zachował się fatalnie. I to dwukrotnie. Można dyskutować czy czerwona kartka była zasłużona. To nie zmienia jednak oceny Kędziory.


Marcin Kamiński (3) – przy występie Kamińskiego mamy mieszane uczucia. Niby nie zagrał źle, ale w jego interwencjach brakowało pewności. Duży plus można natomiast postawić za wyprowadzanie akcji z własnej połowy. Ewidentnie zaspał przy pierwszej bramce. Ciągle można mieć duże zastrzeżenia co do jego fizyczności. Na poziomie międzynarodowym te braki niestety wychodzą.


Tamas Kadar (2) – dramat Węgra. Ponosi część odpowiedzialności za drugą i trzecią bramkę. Długimi momentami grał pewnie i agresywnie. Jego występ ewidentnie przesłaniają pomyłki, które miały kapitalne znaczenie dla losów meczu.


Barry Douglas (4) – bardzo przeciętny występ. Zawalił drugą bramkę do spółki z Kadarem. Bite przez niego stałe fragmenty gry nie robiły takiego spustoszenia, jak choćby w meczu z Sarajewem czy w rozgrywkach ligowych. Nie angażował się zbytnio w akcje ofensywne. W obronie dość poprawnie, choć w kilku sytuacjach mógł zachować się zdecydowanie lepiej.


Łukasz Trałka (3) – po kapitanie Lecha można było spodziewać się zdecydowanie więcej. Ustawiał się całkiem nieźle, ale zupełnie nie radził sobie z szybkimi zawodnikami FC Basel. Dwukrotnie ośmieszony w bocznych sektorach boiska. Zapachniało Wawrzyniakiem z meczu z Niemcami. Miał szczęście, że te sytuacje nie skończyły się bramką dla Bazylei.


Karol Linetty (5) – był jasnym punktem Lecha. Zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy przechwytywał bezpańskie piłki i momentalnie uruchamiał kontrataki Lecha. W drugiej części gry nieco przygasł. Nie był to oszołamiający występ, ale jak na gracza, który miał w ogóle nie wybiec na boisko zaprezentował się poprawnie.


Dariusz Formella (4) – dobrze wszedł w mecz, ale z każdą minutą było coraz gorzej. Udanie wywiązywał się z zadań defensywnych. Gorzej było w ofensywie, gdzie często brakowało mu zrozumienia z kolegami.


Kasper Hamalainen (5) – Fin to zawodnik ponadprzeciętny. Nie udowodnił może tego w pełni w meczu z FC Basel, ale kilka jego akcji znamionowało dużą klasę. Niestety Hamalainen lubi zniknąć na dłuższe fragmenty gry. W drugiej połowie niemal niewidoczny. Słusznie zmieniony przez Macieja Skorżę.


Szymon Pawłowski (4) – szarpał jak zawsze, ale na poziomie Ligi Mistrzów to za mało. Brakowało przetrzymania piłki, próby błyskotliwego dryblingu. Zbyt często notował straty. To jednak jemu powinna być zapisana wyrównująca bramka.


Denis Thomalla (5) – przy ocenie Niemca mamy duży dylemat. Przejawiał dużą ochotę do gry, walczył, angażował się akcje ofensywne Lecha, ale nie wykorzystał najważniejszej akcji w meczu. Gdyby trafił do siatki w 16 minucie, to losy dwumeczu mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Momentami popisywał się zbyt egoistycznymi zagraniami. Duże pretensje można mieć o strzał z 42. minuty, kiedy aż prosiło się dograć do lepiej ustawionych partnerów.


Rezerwowi:


Marcin Robak (3) – słabiutka zmiana. Robak w zasadzie nic nie wniósł do gry Lecha. Usprawiedliwia go nieco fakt, że Lech musiał radzić sobie w dziesiątkę. Brakowało jednak dłuższego utrzymania się przy piłce.


Kebba Ceesay (3) – wszedł po czerwonej kartce dla Kędziory i w zamyśle miał uspokoić grę defensywną. To jednak nie miało miejsca. Gambijczyk był bardzo niepewny i stwarzał zagrożenie pod własną bramką. Na szczęście żaden z jego małych błędów nie miał poważniejszych konsekwencji.


Gergo Lovrencsics grał zbyt krótko, by go ocenić


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)