Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marcin Kamiński: To wszystko nie musiało się tak zakończyć

Marcin Kamiński: To wszystko nie musiało się tak zakończyć

Piłka nożna | 30 lipca 2015 16:04 | Adrian Szymczak

fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa

Lech Poznań dostał srogą nauczkę od osiemnastokrotnego mistrza Szwajcarii. FC Basel aż trzykrotnie pokonało Jasmina Buricia i jest już praktycznie na prostej prowadzącej do kolejnej rundy. Na gorąco po spotkaniu obrońca Kolejorza Marcin Kamiński skomentował wydarzenia boiskowe.

 

Mimo przegranego spotkania, piłkarze Kolejorza prezentowali się całkiem dobrze, szczególnie w pierwszej połowie kiedy mieli niejedną szansę na zdobycie bramki. Niestety własne błędy spowodowały kataklizm w poczynaniach Lecha Poznań i FC Basel strzeliło im trzy bramki. - W pierwszej połowie stwarzaliśmy dobre sytuacje, które mogliśmy wykorzystać. Szkoda, że Denis nie otworzył wyniku spotkania, ale no cóż, takie rzeczy się dzieją. Później też czegoś zawsze brakowało. W pierwszej połowie Basel jakoś szczególnie nie zagroziło nam z akcji. Stwarzali sobie sytuacje po stałych fragmentach gry, a po jednym z nich niestety padła bramka. Widzimy jak to wygląda w grze z silniejszym przeciwnikiem, każdy prosty błąd jest wykorzystywany do maksimum. Nie mogą nam się przydarzać takie błędy w przyszłości. Byliśmy przygotowani na to, co Basel może zagrać. Myślę, że pod względem taktycznym, po tym jak poruszaliśmy się i pracowaliśmy na boisku to wyglądało to bardzo dobrze. Czerwona kartka utrudniła nam sprawę, ale nie było to tak, że to Bazylea była zespołem dominującym, że była zdecydowanie lepsza. Jakoś tych sytuacji sobie za dużo sobie nie stworzyli - mówił obrońca Kolejorza.

 

Jeżeli Lech marzy o awansie do kolejnej rundy musi strzelić na wyjeździe 3 bramki. Jest to rzecz praktycznie niewykonalna, ale w sporcie nie takie rzeczy widziano. - Jeszcze jakieś nadzieje są. Nie możemy na to patrzeć w taki sposób, że już odpadliśmy, że jesteśmy w Lidze Europy. Cały czas musimy myśleć o tym, że jesteśmy w stanie to odrobić. Dobrze wiemy o tym, że nie będzie łatwo, ale nie możemy się poddawać jeszcze przed spotkaniem. Mamy rewanż, mamy 90 minut - wszystko może się wydarzyć.

 

Piłkarze Macieja Skorży mają ogromny problem przy stałych fragmentach gry, po których często tracą bramki. Trener jak i piłkarze są świadomi tego problemu, ale nie mogą znaleźć złotego środka, by zapobiec tym błędom i nie wiedzą co zrobić, by wykluczyć je na przyszłość. - Brak słów na to, jak tracimy te bramki. Dzisiaj to już był prawdziwy skandal, bo ta piłka przeszła na wysokości kolan, gdzieś tam z kozłem. Przeleciała przez całą strefę, zawodnik do niej dopadł no i niestety. Są to rzeczy których nie da się wytłumaczyć. Cały czas o tym rozmawiamy, skupiamy się żeby każdy atakował piłkę, a jednak w meczu to już tak nie wygląda. Zdajemy sobie sprawę, że popełniliśmy proste błędy, ale jesteśmy świadomi tego, że możemy grać o wiele lepiej. Myślę, że jeżeli każdy będzie pracował konsekwentnie, jeżeli będziemy się komunikować i dużo rozmawiać to jesteśmy w stanie grać o wiele lepiej. Taki rywal jak FC Basel potrafił bezlitośnie wykorzystać nasze błędy. Każdego to boli, że w taki sposób traciliśmy bramki, bo to nie były jakieś piękne akcje, tylko sytuacje po naszych błędach. To wszystko nie musiało się tak zakończyć - zakończył Marcin Kamiński.

 

Z Poznania
Adrian Szymczak

TWITTER: @SzymczakAdrian

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)