Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bez napastnika ani rusz – oceniamy Lecha po meczu z FC Basel

Bez napastnika ani rusz – oceniamy Lecha po meczu z FC Basel

Piłka nożna | 05 sierpnia 2015 22:51 | Hubert Błaszczyk
Hamalainen w meczu z FC Basel stronił od pojedynków fizycznych.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Hamalainen w meczu z FC Basel stronił od pojedynków fizycznych.

Chcieliśmy napisać, że był to dobry mecz Lecha. Ogólne wrażenie psuje jednak bramka z doliczonego czasu gry, która obciąża całą linię defensywy mistrza Polski. Bolą też niewykorzystane szanse w ataku. Golem musiało zakończyć się dośrodkowanie Barry’ego Douglasa, po którym szczupakiem strzelał Łukasz Trałka.


Jasmin Burić (5) – przy bramce bez szans. Nie miał zbyt dużo pracy, a gdy musiał interweniować robił to pewnie. Wyjątkiem była sytuacja, kiedy po jego błędzie FC Basel wykonywało rzut rożny.


Kebba Ceesay (2) – bezbarwny. Momentami zapuszczał się do przodu, ale nic z tego nie wynikało. W obronie niepewny. Przy golu dla gospodarzy krył powietrze. W pierwszej połowie nie wybił piłki na krótkim słupku po rzucie rożnym. Na szczęście jego błąd nie skończył się bramką.


Marcin Kamiński (6) – przyzwoity występ Kamyka. Toczył twarde pojedynki z Janko. Z większości z nich wychodził zwycięsko. Raz spóźnił się w środkowej strefie boiska i musiał się ratować brzydkim faulem, za który otrzymał żółtą kartkę. Można się powtarzać, ale bardzo dobrze wyprowadza piłkę.


Dariusz Dudka (5) – szykowała się dużo wyższa ocena, ale ponosi, jak cała linia obrony współodpowiedzialność za stratę bramki. Dużo pewniejszy od Kadara. Nie kombinował, wybierał proste rozwiązania.


Barry Douglas (3) – gdyby tak bronił, jak gra do przodu, to nie występowałby w Lechu. Niestety na tle FC Basel wyszły wszystkie ułomności Szkota. W obronie kryje na radar, przez co rywale mają dużo miejsca na dokładne dośrodkowania. To właśnie z jego sektora boiska poszła centra na głowę Bjarnasona. W ataku kilka jego podań robiło duże wrażenie.


Łukasz Trałka (5) – ze swoich zadań wywiązywał się przyzwoicie. Bjarnason nie ośmieszał go już efektownymi rajdami jak w Poznaniu. Ocenę obniża zmarnowana stuprocentowa szansa po dośrodkowaniu Douglasa. Tę piłkę należało umieścić w siatce nawet z zamkniętymi oczami.


Karol Linetty (4) – niby nie można mu wiele zarzucić, ale oczekiwaliśmy, że więcej da zespołowi. Kilka jego podań znamionowało dużą klasę. Za rzadko pokazywał się do gry. Poprawny w defensywie.


Dariusz Formella (1) – kompletnie niewidoczny. Jeśli już dochodził do piłki, to wszystko psuł. Niecelne podania i nieudane dryblingi mogły drażnić kolegów. Niestety to jeszcze nie poziom dla pomocnika Lecha Poznań.


Darko Jevtić (4) – przejawiał dużą chęć do gry, ale gdy już dochodził do dobrych okazji, to je marnował. Nie były to może stuprocentowe okazje, ale od gracza tak zaawansowanego technicznie oczekujemy lepszego wykończenia. Zbyt mało kreował, a że to potrafi wszyscy wiemy.


Szymon Pawłowski (6) – na pięć decyzji trzy dobre, dwie złe. Szarpał, starał się, nie odpuścił żadnej piłki. W większości sytuacji brakowało mu dobrego ostatniego podania. Gdy już zagrał fantastyczną piłkę do Lovrencsicsa, Węgier nie zrobił z niej należytego użytku. Źle rozwiązał jedną z kontr Lecha, kiedy zdecydował się na drybling zamiast podać do wybiegającego na wolne pole kolegi. Ogólnie zostawił dobre wrażenie.


Kasper Hamalainen (2) – Maciej Skorża zrobił mu krzywdę wystawiając go na pozycji napastnika. Fin ani nie jest demonem szybkości, ani też nie wykazywał zbytniej chęci do walki fizycznej w pojedynkach z obrońcami FC Basel. Hamalainen wyraźnie się męczył i w tym dwumeczu zupełnie nie pokazał drzemiącego w nim potencjału.


Gergo Lovrencsics, Denis Thomalla i Marcin Robak grali zbyt krótko, by ich ocenić.

 

HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)