Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W Szczecinie rządziła defensywa – Pogoń znów nie wygrywa u siebie

W Szczecinie rządziła defensywa – Pogoń znów nie wygrywa u siebie

Piłka nożna | 08 sierpnia 2015 20:59 | Przemysław Drewniak
Współpraca Zwolińskiego i Akahoshiego układa się coraz lepiej, ale na razie bez efektu w postaci goli
fot. x-news
Współpraca Zwolińskiego i Akahoshiego układa się coraz lepiej, ale na razie bez efektu w postaci goli

W drugim sobotnim meczu 4. kolejki Ekstraklasy było mniej emocji niż w Zabrzu. Pogoń Szczecin, choć przez całe spotkanie miała wyraźną przewagę, znów nie potrafiła wygrać przed własną publicznością. Na drodze do zwycięstwa stanęły im obrona Górnika Łęczna i… słupki, które dwukrotnie ratowały Sergiusza Prusaka.


Kibice w Szczecinie ostatnio mają powody do optymizmu. Zespół budowany niemal od nowa przez Czesława Michniewicza na początku rozgrywek spisuje się co najmniej przyzwoicie i coraz więcej zawodników zasługuje na indywidualne wyróżnienia. W sobotę do Czerwińskiego, Fojuta i Zwolińskiego dołączył Takafumi Akahoshi, który zaliczył chyba najlepsze zawody, odkąd wrócił do Szczecina z pobytu w Rosji. Japończyk bardzo dobrze radził sobie w rozegraniu i z łatwością potrafił znajdować przestrzenie na boisku. Kilka akcji pokazało nam, że ofensywny duet Akahoshi – Zwoliński ma potencjał być jednym z lepszych w lidze.


Powodów do optymizmu niby coraz więcej, ale jest jeden problem – Pogoń już od kilku miesięcy nie potrafi wygrać meczu u siebie. Przeciwko Górnikowi wydawało się, że strzelenie bramki jest dla niej tylko kwestią czasu. To gospodarze od początku przeważali, byli nastawieni bardziej ofensywnie i potrafili stworzyć sobie okazje bramkowe. W świetnej sytuacji spudłował jednak Zwoliński, w słupek trafił Akahoshi, a sędzia nie uznał trafienia Murayamy, który perfidnie pomógł sobie ręką wychodząc sam na sam z Prusakiem.


Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – w zespole gości błyszczeli jedynie Prusak i Bożić, co w pełni oddaje nam przebieg zdarzeń. Zespół Jurija Szatałowa miał tylko jeden sensowny pomysł na zdobywanie przestrzeni na połowie Pogoni, a było nim posyłanie piłek na skrzydło do Fiodora Cernycha. Gdy jednak Litwin opuścił murawę a w jego miejsce pojawił się Jakub Świerczok, potencjał ofensywny Górnika mocno zmalał – zwłaszcza, że na środku obrony wszystko stopował świetnie dysponowany Czerwiński.


A Pogoń nadal grała swoje. Na początku drugiej połowy znów z dobrej pozycji spudłował Zwoliński, który najlepszą okazję miał jednak dopiero w 78. minucie. Po akcji Akahoshiego napastnik Pogoni dostał piłkę w polu karnym i mocnym strzałem lewą nogą obił słupek bramki Prusaka. Mając takie sytuacje trudno nie być rozczarowanym kolejnym podziałem punktów przed własną publicznością. Czego zabrakło? Większego wyrachowania, stworzenia większej liczby dobrej jakości sytuacji. To był mecz, który trzeba było wygrać, ale Michniewicz nie musi załamywać rąk. Pogoń ma młody, wciąż zgrywający się ze sobą zespół i w każdym spotkaniu pokazuje, że da się z niego wycisnąć jeszcze więcej potencjału.


Z remisu przy Twardowskiego zadowoleni są jednak tylko w Łęcznej. Siedem punktów w czterech kolejkach – takiego wyniku Górnika chyba nikt się nie spodziewał.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Pogoń Szczecin: Dawid Kudła (5) – Adam Frączczak (5), Jakub Czerwiński (7), Jarosław Fojut (6), Ricardo Nunes (5) – Miłosz Przybecki (4), Mateusz Matras (5), Rafał Murawski (5), Takafumi Akahoshi (6), Takuya Murayama (5) – Łukasz Zwoliński (5).
Rezerwowi: Mateusz Lewandowski (5), Karol Danielak (4), Jakub Okuszko.


Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (7) – Paweł Sasin (5), Maciej Szmatiuk (6), Tomislav Bożić (7), Leandro (6) – Grzegorz Piesio (5), Veljko Nikitović (5), Łukasz Tymiński (3), Przemysław Pitry (4), Fedor Cernych (5) – Bartosz Śpiączka (4).
Rezerwowi: Tomasz Nowak (5), Jakub Świerczok (4), Grzegorz Bonin.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)