Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Śląsk lepszy, ale nieskuteczny. Szczęśliwy remis Lechii we Wrocławiu

Śląsk lepszy, ale nieskuteczny. Szczęśliwy remis Lechii we Wrocławiu

Piłka nożna | 09 sierpnia 2015 18:18 | Przemysław Drewniak
Robert Pich zmarnował jedną ze stuprocentowych sytuacji Śląska
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Robert Pich zmarnował jedną ze stuprocentowych sytuacji Śląska

Już od dziewięciu kolejek Lechia Gdańsk nie potrafi wygrać ligowego meczu. W niedzielę gdańszczanie wywalczyli remis we Wrocławiu, choć to Śląsk był znacznie bliżej zwycięstwa. Jerzy Brzęczek może zawdzięczać punkt przede wszystkim Marko Mariciowi, który powstrzymywał rywali w stuprocentowych sytuacjach.


W tej kolejce był to już trzeci bezbramkowy remis z rzędu. Ale o ile po spotkaniach Pogoni z Górnikiem Łęczna i Lecha z Koroną musieliśmy sięgać po kawę, to tym razem nie było to konieczne. Zwłaszcza w pierwszej połowie obie drużyny grały w dobrym tempie, co potrafiły podeprzeć całkiem przyzwoitą piłkarską jakością. Lepiej zaczęła Lechia – goście z dużym animuszem rzucili się do ataków i przez pierwsze kilkanaście minut to do nich należała inicjatywa.


Bohater Marić


Powtórzyła się jednak sytuacja z meczu z Cracovią – drużyna Brzęczka obiecująco prezentowała się w pierwszych minutach, by później coraz bardziej oddawać pole rywalowi. Zresztą nawet gdy goście mieli przewagę, to i tak nie potrafili przekuć tego w konkrety. Pod bramką Śląska kotłowało się głównie wtedy, gdy „wycieczki” zaliczał niepewny na przedpolu Mariusz Pawełek, a najgroźniejszą sytuacją gości w całym spotkaniu była minimalnie niecelna główka Grzegorza Wojtkowiaka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Jak na drużynę, która chce dołączyć w tym roku do ścisłej ligowej czołówki, to wyjątkowo mizerny wynik.


Groźniejsze okazje tworzył Śląsk. W pierwszej połowie wrocławianom brakowało płynności w grze, słabo wyglądał środek pola, ale na prawej stronie bardzo dobrze prezentował się Flavio Paixao, a w dodatku niepewnie grała obrona Lechii. Mylił się nie tylko zawodzący od początku gry w Gdańsku Mario Maloca, ale także Jakub Wawrzyniak i Rafał Janicki. Ten drugi pozwolił Kamilowi Bilińskiemu na wyjście sam na sam z bramkarzem, ale napastnik Śląska pomylił się, źle trafiając w piłkę.


Biliński, który w Dinamie Bukareszt był najlepszym strzelcem swojego zespołu, pokazał, że ma dużą łatwość w dochodzeniu do sytuacji. Z ich wykorzystywaniem w niedzielę miał jednak ogromny problem. Jeszcze w pierwszej połowie po znakomitym podaniu od Flavio znów trafił prosto w Maricia, a po zmianie stron w polu karnym wkręcił w ziemię Ariela Borysiuka, ale górą po raz kolejny był chorwacki bramkarz.


Mila w roli kibica


Kilka dni temu Jerzy Brzęczek zapewniał, że jego zespół nie ma problemów z przygotowaniem fizycznym, ale końcówka meczu we Wrocławiu podała to pod wątpliwość. Z biegiem czasu lechiści wyglądali coraz słabiej zarówno fizycznie, jak i taktycznie, a coraz większą przewagę osiągał Śląsk. Środek pola opanował Tomasz Hołota, piłki w pole karne posyłał Flavio, ale zespół Tadeusza Pawłowskiego nie potrafił tego wykorzystać. Największe pretensje może mieć do siebie Robert Pich, który po doskonałym podaniu Portugalczyka spudłował z kilku metrów w wymarzonej sytuacji.


Obie drużyny mają na ten sezon podobne cele, ale jak na razie bliżej ich osiągnięcia jest Śląsk. Momentami gra wrocławian naprawdę mogła się podobać, a najbardziej brakowało im spokoju i wyrachowania w kluczowych momentach. W szeregach Lechii poniżej oczekiwań spisali się za to bez wyjątku wszyscy zawodnicy z pola. W Gdańsku nadal nie widać stylu, nie widać drużyny, ani też optymalnego składu. Największym zaskoczeniem był fakt, że całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych Sebastian Mila. Patrząc na występ jego kolegów trudno jednak oczekiwać, by zagrzał tam miejsce na dłużej.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek (4) – Paweł Zieliński (5), Piotr Celeban (5), Adam Kokoszka (5), Dudu Paraiba (4) – Jacek Kiełb (5), Tom Hateley (5), Tomasz Hołota (6), Robert Pich (5) – Flavio Paixao (6), Kamil Biliński (4).
Rezerwowi: Mariusz Pawelec (5), Peter Grajciar i Michał Bartkowiak grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Lechia Gdańsk: Marko Marić (7) – Grzegorz Wojtkowiak (5), Rafał Janicki (5), Mario Maloca (4), Jakub Wawrzyniak (4) – Maciej Makuszewski (4), Ariel Borysiuk (4), Stojan Vranjes (3), Piotr Wiśniewski (4), Bruno Nazario (3) – Grzegorz Kuświk (4).
Rezerwowi: Michał Mak (3), Daniel Łukasik i Rudinilson grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)