Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nie tylko Cech winnym porażki Arsenalu

Nie tylko Cech winnym porażki Arsenalu

Piłka nożna | 13 sierpnia 2015 21:28 | Mateusz Dziopa
Petr Cech nie jest jedynym winnym porażki Kanonierów
fot. Oficjalny profil Facebook Arsenalu
Petr Cech nie jest jedynym winnym porażki Kanonierów

W pierwszej kolejce Premier League Arsenal dość niespodziewanie uległ drużynie West Ham 0-2. Przy obu bramkach zdecydowanie lepiej mógł zachować się Petr Cech, jednak nie tylko on jest winnym tego rezultatu. Co zatem się stało?


Winy ciężko szukać w ofensywnej części formacji Arsenalu. Kanonierzy w spotkaniu z ekipą West Ham oddali aż 22 strzały. Dla porównania „Młoty” zdobyć gola próbowały tylko 9-krotnie. Najwięcej prób The Gunners oddali po stracie drugiej bramki, kiedy to rozpaczliwie chcieli odwrócić losy pojedynku, co było prawie niemożliwe. Co ciekawe, podopieczni Arsene Wengera mogli stworzyć sobie jeszcze więcej sytuacji i być może odwrócić rezultat. Problemem jednak było wyprowadzenie piłki z własnej połowy i słaba destrukcja ataków rywali. Czyżby zatem Petr Cech nie był sam w loży winnych porażki w pierwszej kolejce Premier League? Spójrzmy na defensywę Kanonierów.


Na pierwszy ogień idzie Nacho Monreal, który na pierwszy rzut oka nie prezentuje się katastrofalnie. Pozory jednak mylą. Kiedy spojrzymy na podania, po których piłka leciała do przodu, zauważymy, że Hiszpan wprawdzie tylko 6 razy niecelnie podawał, ale aż 5 z tych nieudanych prób miała miejsca na połowie Arsenalu, co dla obrońcy jest wręcz niedopuszczalne. Może ktoś powie, że to „tylko 5 prób”, ale równie dobrze zamiast tych 5 strat piłki, Kanonierzy mogli mieć 5 dodatkowych strzałów i, kto wie, czy któryś z nich nie wylądowałby w siatce West Hamu?

 


Z drugiej strony boiska niewiele lepiej radził sobie Mathieu Debuchy, który postanowił głównie wspierać ofensywne akcje The Gunners, przez co często zastępować go z tyłu musiał Alex Oxlade – Chamberlain. Młody Anglik bardziej przydałby się raczej z przodu niż z tyłu, ale przez swojego francuskiego kolegę, musiał czasem rezygnować z udziału w akcjach gospodarzy. Szkoda, bo skrzydłowy Arsenalu był chyba jednym z lepszych (jeśli nie najlepszym) zawodnikiem Kanonierów, a Debuchy był w ofensywie jak i w defensywie po prostu bezproduktywny.

 


Środek obrony klubu z Emirates oceniłbym przeciętnie – o ile Per Mertesackier jeszcze nieźle wyprowadzał piłkę i sporo akcji West Hamu zastopował, o tyle Laurent Koscielny miał na koncie wiele nieudanych prób odbioru (w tym 2 we własnym polu karnym).

 

 


Ostatnim zawodnikiem, który więcej powinien mieć do powiedzenia w defensywie niż ofensywie był Francis Coquelin. No właśnie, powinien. Pomocnik Kanonierów zaliczył tylko jeden odbiór, podczas, gdy, po drugiej stronie boiska, jego odpowiednik, młody, debiutujący w Premier League Reece Oxford zaprezentował się zdecydowanie lepiej. Oglądając podopiecznego Arsene Wengera chciało się rzec: „kim jesteś i co zrobiłeś z naszym zawodnikiem?!”, bowiem Coquelina nie dało się poznać.

 


Na pewno zarówno kibice jak i zawodnicy Arsenalu są bardzo zawiedzeni wynikiem jakim zakończyło się spotkanie The Gunners w ostatnią niedzielę, ale, by rywalizować o najwyższe cele, należy zdecydowanie lepiej prezentować się przy tak podstawowych kwestiach, jakimi są wyprowadzanie piłki z własnej połowy oraz odbiór piłki nie tylko przez środkowego obrońcę, ale i defensywnego pomocnika. Kanonierów spotkał zimny prysznic na starcie rozgrywek i teraz już tylko od nich zależy czy wyciągną z tej porażki jakieś wnioski. Czy tak się stanie dowiemy się podczas drugiej kolejki, kiedy to podopieczni Arsene Wengera zmierzą się z drużyną Crystal Palace.


Zobacz również
Po linii: Bezduszna Premier League
7-sie-2015

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)