Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nieciecza szybko uczy się Ekstraklasy. Górnik zapomniał, jak w niej grać

Nieciecza szybko uczy się Ekstraklasy. Górnik zapomniał, jak w niej grać

Piłka nożna | 15 sierpnia 2015 17:49 | Przemysław Drewniak
Kibice z Niecieczy mają coraz więcej powodów do zadowolenia
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Kibice z Niecieczy mają coraz więcej powodów do zadowolenia

To krótkie, jednozdaniowe podsumowanie sobotniego meczu w Mielcu dokładnie oddaje jego przebieg. Górnik Zabrze wziął przykład z najlepszych, czyli Lecha Poznań, i tak jak mistrz Polski w pełni zasłużenie zebrał oklep od beniaminka. Na tle zespołu z Górnego Śląska Termalica wcale nie wyglądała jednak jak nowicjusz – wręcz przeciwnie, była lepsza w defensywie, wyrachowana i choć nie grała wielkiego futbolu, to nie napotkała na żadne przeszkody w drodze do pewnego zwycięstwa. 3:0 mówi zresztą wszystko.

 

Kibice Górnika mieli dziś otrzymać odpowiedź na pytanie czy ich drużyna była przez poprzednich szkoleniowców źle ustawiana, ale jest w dobrej piłkarskiej formie (tak jak w Cracovii Roberta Podolińskiego) i po zmianie szkoleniowca szybko odpali, czy problem jest znacznie głębszy. Cóż, my tej odpowiedzi nie musimy podawać. Zrobili to sami piłkarze, którzy w pierwszym meczu pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego wyglądali jak przypadkowa zbieranina z podwórka. Choć nowy trener powrócił do wcześniej stosowanego w Zabrzu ustawienia z piątką obrońców (lub jak kto woli, z trójką – zależnie od sytuacji na boisku), w żadnym wypadku nie rozwiązało to kłopotów z poprzednich spotkań.

 

Górnik znów mylił się w obronie i nie miał absolutnie żadnego pomysłu na ofensywę. Brakowało wszystkiego, co potrzebne w grze zespołowej - kreatywności, ruchu, współpracy, wiary w powodzenie. Gracze z Zabrza grali w ślimaczym tempie, a gry na jeden kontakt było jak na lekarstwo. W środku przebłyski mieli Radosław Sobolewski i Mariusz Przybylski, ale raz, że ten drugi nie prezentuje tak dobrej formy jak przed odniesieniem kontuzji (co miało miejsce dwa lata temu), to przed nimi brakowało rozgrywającego – choćby Jeża czy Grendela, którzy w tygodniu wypadli ze składu z powodu kontuzji. Od czasu do czasu urwał się Łukasz Madej, ale na dziesięć akcji udawała mu się jedna. A obecność na boisku Rafała Kurzawy i Szymona Skrzypczaka była tylko teoretyczna. Towarzystwo po przerwie rozruszał nieco Bartosz Iwan, ale z wyraźnym podniesieniem jakości gry Górnika miałby dziś problem nawet Leo Messi, bo w Zabrzu po prostu nie ma drużyny.

 

Dziś to Termalica wyglądała, jakby była wyrachowanym, pewnym swego zespołem, któremu na przeszkodzie stanął nieopierzony beniaminek. Drużyna Piotra Mandrysza nie miała problemu z oddaniem inicjatywy Górnikowi, bo posiadając piłkę przez 40% czasu (w pierwszej połowie) i grając prostymi środkami i tak potrafiła wbić czternastokrotnym mistrzom Polski dwa gole.

 

Apropo tych prostych środków. Bramka na 1:0? Płaskie, prostopadłe podanie Bartłomieja Babiarza ze środka pola, z piłką mija się Wojciech Kędziora, ale zza jego pleców wyskakuje Emil Drozdowicz, który wykorzystuje złe ustawienie obrony, wyprzedza Rafała Kosznika i strzela swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie od czterech (!) lat. 2:0 – najbardziej podręcznikowa z dwójkowych akcji, czyli klepa pomiędzy Tomaszem Foszmańczykiem a Dawidem Plizgą, wejście tego pierwszego w pole karne i faul znów spóźnionego Kosznika. Z jedenastu metrów nie spudłował Plizga, który w najlepszy możliwy sposób przypomniał się dziś zabrzanom. Podwyższył także na 3:0 po podaniu Pavola Stano w zamieszaniu w polu karnym i był jedną z wyróżniających się postaci tego meczu.

 

Zresztą takich zawodników w drużynie z Niecieczy było kilku. Środek obrony trzymali Stano i Sołdecki, z Madejem nieźle radził sobie Sebastian Ziajka, w środku pola mądrze grał Babiarz, aktywny był Foszmańczyk… Żaden z nich raczej nie trafił do notesów skautów silniejszych klubów, bo też Termalica nie pokazała nic porywającego. To był prosty, solidny i wyważony futbol, który w zupełności wystarczył na słabego Górnika. Po pierwszych kolejkach mieliśmy wątpliwości czy zabrzanie rzeczywiście zasługują na ostatnie miejsce w lidze. Dziś wiemy, że tabela nie kłamie, bo przeciwko Termalice oddali oni ledwie dwa celne strzały, które nie stanowiły żadnego wyzwania dla Sebastiana Nowaka. Przed Ojrzyńskim naprawdę sporo pracy.

 

OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Sebastian Nowak (5) – Patryk Fryc (5), Dawid Sołdecki (6), Pavol Stano (6), Sebastian Ziajka (6) – Emil Drozdowicz (6), Bartłomiej Babiarz (6), Dalibor Pleva (5), Tomasz Foszmańczyk (6), Dawid Plizga (7) – Wojciech Kędziora (5).
Rezerwowi: Mateusz Kupczak (6),  Jakub Biskup i Bartłomiej Smuczyński grali zbyt krótko, by ich ocenić.

 

Górnik Zabrze: Sebastian Przyrowski (4) – Roman Gergel (4), Ołeksandr Szeweluchin (4), Bartosz Kopacz (4), Adam Danch (4), Rafał Kosznik (3) – Łukasz Madej (4), Radosław Sobolewski (4), Mariusz Przybylski (4), Rafał Kurzawa (3) – Szymon Skrzypczak (2).
Rezerwowi: Bartosz Iwan (5), Dominik Sadzawicki (4), Fabian Piasecki grał zbyt krótko, by go ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)