Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Real zaskoczył Barcelonę

Real zaskoczył Barcelonę

Piłka nożna | 28 lutego 2013 00:03 | Damian Wolski
Raphael Varane
fot. katabasis
Raphael Varane

Wtorkowy wieczór kibice Realu i Barcelony zapamiętają na długo. „Królewscy” upokorzyli swojego największego rywala na jego terenie wygrywając 3:1, chociaż, ważniejszy niż sam wynik, jest styl, w jakim Real odniósł to zwycięstwo.


Piłkarze Realu konsekwentnie realizowali taktykę narzuconą przez Jose Mourinho – uważna gra w defensywie, a po przejęciu piłki jak najszybsze przedostanie z nią się pod pole karne rywala. Dało to świetny efekt, co widać po wyniku.


Największym problemem Barcelony była wczoraj obrona. Dwa błędy – najpierw Pique, potem Puyola – doprowadził do zdobycia bramek przez Cristiano Ronaldo. Nic dziwnego, że priorytetem działaczy Barcelony na letnie okno transferowe jest kupno środkowego obrońcy.


Chociaż statystyki – jak zwykle – w większości były po stronie Barcelony, to jednak na boisku wyglądało to zupełnie inaczej. Piłkarze „Dumy Katalonii” mieli ogromne problemy, żeby przedostać się przez linię obrony Realu, gdy już im się to udało, wtedy napotykali kolejną przeszkodę – świetnego Diego Lopesa.


Podobnie jak w spotkaniu z Milanem – z gry całkowicie wykluczony został Leo Messi – Argentyńczyk nie był wczoraj zbyt widoczny. Ja zapamiętałem go tylko z 2 sytuacji, jedna, gdy próbował wymusić faul w polu karnym, druga, gdy świetnie wykonał rzut wolny, a piłka po jego strzale o centymetry minęła bramkę Lopesa, który były bez żadnych szans, gdyby leciała ona w światło bramki.


Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się młody Raphael Varane, który nie popełniał błędów pod własnym polem karnym, a także zdobył bramkę po jednym z rzutów rożnych – Real będzie miał z 20-letniego Francuza ogromny pożytek na najbliższe kilka/kilkanaście lat.


Po wczorajszym meczu, już ostatecznie upadł mit, że Barcelonę może poprowadzić ktokolwiek związany z klubem, a ona i tak wygra. Pomimo stałego kontaktu telefonicznego z Tito Vilanovą, Jordi Roura nie potrafił sprawnie zarządzać zespołem. Po raz kolejny zabrakło w podstawowym składzie Davida Villi, który dopiero w połowie 2 części gry zmienił Cesca Fabregasa.


W klubie nikt nie przywiązuje wagi do tej porażki. - Jest ok, przegraliśmy najmniej ważne trofeum – powiedział po wczorajszym spotkaniu Xavi.


Osobny temat z wczorajszego meczu, to sędziowanie. Kibice, piłkarze, oraz trenerzy Barcelony mają sporo pretensji do Undiano Mallenco. Chodzi głównie o sytuację, w których według nich, sędzie powinien odgwizadać rzuty karne dla Barcelony – jedną z Pedro, drugą z Leo Messim. Nie mnie to oceniać, czy im się należały, czy nie.


Jak zwykle atmosfera na boisku była „dość gęsta”. Piłkarze obu zespołów bardzo często starali się wymusić na arbitrze faule, doszło do kilku przepychanek, i jak zwykle – do teatralnej gry – godnej nagrodzenia Oskarem. Najlepszym przykładem był chyba Jordi Alba, i jego starcie z Alvaro Arbeloą, albo Pepe, który zaraz po wejściu na boisko przyczynił się do spornej sytuacji.


Real awansował do finału Pucharu Króla, w którym zmierzy się z Atletico Madryt i będzie faworytenm do wygrania tego trofeum. Ligę wygrała już Barcelona – oba zespoły rywalizują jeszcze w Lidze Mistrzów, w której jednak nie są faworytami do awansu przed rewanżami.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)