Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Quo vadis Mourinho?

Quo vadis Mourinho?

Piłka nożna | 17 sierpnia 2015 11:00 | Krzysztof Brzeziński
Jose Mourinho nie zmienił się od czasu pierwszego pobytu w Chelsea.
fot. Flickr
Jose Mourinho nie zmienił się od czasu pierwszego pobytu w Chelsea.

Pierwsza porażka z Wengerem w meczu o Tarczę Wspólnoty, konflikt z klubową lekarką i trenerem bramkarzy Chelsea, brak porozumienia z włodarzami w sprawie transferów i w końcu niedzielny mecz z City i trochę zagięta w czasoprzestrzeni konferencja prasowa. To obraz Mourinho i jego Chelsea na początku sezonu 15/16.
 

Nie wiem, który mecz oglądał wczoraj Jose Mourinho ale chyba nie ten, który rzeczywiście wczoraj odbył się na Etihad Stadium. Pierwsze co się ciśnie na usta po porażce 3:0 na wyjeździe mistrza kraju z Manchesterem City to pytanie: co gdyby nie bramkarz Asmir Begović? Bośniak mimo obaw przed tym spotkaniem o jego postawę spisał się znakomicie i to on uratował The Blues przed jeszcze wyższą porażką. Na pomeczowej konferencji prasowej The Special One powiedział, że rezultat jest fałszywy i tak naprawdę to jego drużyna miała kontrolę nad tym spotkaniem. Według Portugalczyka Obywatele po prostu wykorzystali swoje szanse, a patrząc na obraz meczu i dominacje Chelsea Pellegrini podjął decyzję o zmianie Sterlinga i Aguero. Cóż oddajmy Mourinho, że jeżeli chodziło mu o posiadanie piłki to drużyna z Londynu miała je większe w stosunku... 49-51. Jednak kolejne statystyki nie wskazują już na nic, o czym mówił Portugalczyk. W każdej ofensywnej statystyce gospodarze przeważali, a już na przykład łączna liczba celnych strzałów z tego meczu to aż 2,5-krotna przewaga podopiecznych Pellegriniego. O, którym meczu mówił więc Jose Mourinho na konferencji po meczu? To wie chyba tylko on sam.
 

Ewidentna próba odwrócenia uwagi kibiców na sytuację boiskową.
 

Cały tydzień przed meczem na Etihad Stadium Mourinho próbował odwrócić uwagę mediów i chyba przede wszystkim kibiców od słabej gry Chelsea w meczu z Arsenalem i Swansea. Konflikt, który zaistniał po meczu z tymi drugimi między Portugalczykiem a lekarką Chelsea - Evą Carnerio to tylko zatuszowanie słabości mistrza Anglii na początku kampanii 15/16. Taka sytuacja to normalność w zachowaniu The Special One jeżeli przypomnimy różne historie z pierwszego pobytu w Chelsea czy Realu Madryt. Sprawa wygląda bardzo prosto, kiedy danemu zespołowi prowadzonemu przez Mourinho nie idzie, ten w różny sposób zaczyna wywoływać konflikty, by tylko odwrócić uwagę od obecnej formy zespołu. W tle jest jeszcze konflikt menadżera Chelsea z trenerem bramkarzy Christopherem Lollichonem, który mimo wypowiedzi iż chciałby podążyć za swoim dobrym przyjacielem Petrem Cechem został w Chelsea. Mówi się o tym, że Portugalczyk oskarżył Francuza o słabą jakość treningów dla obecnych bramkarzy lońdyńczyków. Sami zainteresowani jednak temu zaprzeczają.
 

Mourinho zdenerwowany o transfery?
 

Dużo mówiło się o świetnym zbilansowaniu kadry Chelsea w zeszłym sezonie. Czy nadal tak jest? Co prawda odejście Petra Cecha zostało zrekompensowane przyjściem Asmira Begovicia. Jednak luka po odejściu Drogby nie została ostatecznie dobrze uzupełniona. Wypożyczenie Falcao to ruch, który nie do końca może się sprawdzić. Wczoraj w mediach gruchnęła informacja o transferze Baby z Augsburga, mówi się jeszcze o Stonesie z Evertonu. W związku z tymi transferami Portugalczyk ma żal do ludzi w klubie, zajmujących się negocjacjami o to, że te notorycznie się przedłużają i nowi zawodnicy nie przybyli w okresie przygotowawczym. Mourinho miał również mieć za złe włodarzom klubu transfer Petra Cecha do Arsenalu. The Special One wolałby, żeby Czech odszedł do innej ligi. 

 

Początek końca Mourinho czy może złe dobrego początki?
 

Biorąc pod uwagę. iż podobnie kończyły się już przygody The Special One z Realem i pierwsza z Chelsea, można przypuszczać że kryzys może być dłuższy. Jednak ile to już razy faworyt, który słabo wystartował w Premier League zdobył później tytuł? Najlepszy przykład to bliski przyjaciel Mourinho sam sir Alex Ferguson. To właśnie Fergusonowi zdarzały się sezony, które zaczynał w dolnej części tabeli, by później wykorzystać kryzysy innych. Dlatego też mimo wszystkich wspomnianych wyżej problemów kibice innych drużyn nie mogą tak łatwo wykreślić Chelsea z listy kandydatów do tytułu. The Blues jeszcze wrócą pytanie tylko kiedy i czy nie za późno, by uratować sezon. Tutaj jednak dużo zależy od Portugalczyka, który będzie musiał udowodnić swój najwyższy kunszt trenerski aby posklejać maszynę. Maszynę, która w poprzedniej kampanii zacięła się dopiero pod koniec, kiedy tytuł był już pewny.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)