Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraklasa nie do poznania. Piast Gliwice trzęsie ligą!

Ekstraklasa nie do poznania. Piast Gliwice trzęsie ligą!

Piłka nożna | 23 sierpnia 2015 17:50 | Przemysław Drewniak
Piłkarze Lecha mieli kłopoty z ambitnie i mądrze grającym Piastem
fot. x-news
Piłkarze Lecha mieli kłopoty z ambitnie i mądrze grającym Piastem

Rewelację sezonu 2015/2016 już znamy. Nie wiemy, czy kiedykolwiek zdarzyło się, by jakaś drużyna w dwóch kolejkach z rzędu pokonała wicemistrza i mistrza Polski. Z pewnością jest to wyczyn historyczny, który przebił wszystkie resultados historicos Angela Pereza Garcii. Piast Gliwice przyjechał do Poznania jak po swoje i zasłużenie pokonał Lecha, który w Ekstraklasie znów zaprezentował zupełnie inne oblicze niż w europejskich pucharach.


Być może był to jeden z gorszych meczów Lecha w Poznaniu od momentu otwarcia nowego obiektu przy Bułgarskiej. Lech grał za wolno, niedokładnie, a jedyne podbramkowe okazje zawdzięcza świetnym dośrodkowaniom Barry’ego Douglasa z rzutów wolnych. W taki sposób gola głową mogli powinni strzelić w pierwszej połowie Kasper Hamalainen i Denis Thomalla, ale w obu sytuacjach znakomitymi paradami popisał się Jakub Szmatuła. Będący w świetnej formie bramkarz Piasta nie miał dziś tyle pracy, co przed tygodniem przeciwko Legii, ale wtedy gdy musiał, interweniował bezbłędnie.


Można opowiadać, że Lech przegrał dlatego, że wszystkie siły kieruje na grze w Lidze Europy. Nie jest to jednak wyczerpujące wytłumaczenie, a naszym zdaniem są dwa elementy, które jeszcze mocniej zaważyły na tak diametralnej różnicy w grze mistrzów Polski.


1. Piast jest znacznie lepszym zespołem od Videotonu.
2. Nie zagrał kontuzjowany Karol Linetty.


Przy słabej formie Lovrencsicsa, przeciętnej grze Hamalainena i kontuzji Jevticia, Linetty jest absolutnie kluczowym elementem w układance Macieja Skorży. W spotkaniu z Videotonem było to widać jak na dłoni, bo to 20-latek dawał w akcjach ofensywnych najwięcej jakości. Wystarczyło, by zamiast niego naprzeciwko Piasta stanął toporny Abdul Aziz Tetteh i gra ofensywna Lecha całkowicie zmieniła swoje oblicze. Ani środkiem, ani skrzydłami, poznaniacy nie potrafili dziś niczym zaskoczyć zespołu z Górnego Śląska.


Ale dość już o Lechu, bo dziś na uwagę i splendor zasługuje Piast. Ileż razy w ostatnich latach zdarzało się, że rewelacja początku sezonu przy pierwszym poważniejszym teście wykładała się na tle mocniejszego rywala. Nie stało się tak w przypadku zespołu Radoslava Latala, który przyjechał do stolicy Wielkopolski pewny swego. Od pierwszych minut gliwiczanie mocno utrudniali grę Lechowi wysokim, agresywnym pressingiem, a w środku pola nie pozostawiali rywalom zbyt dużej swobody. Przez pierwsze pół godziny gry goście sprawiali lepsze wrażenie. W ich grze było widać dobrze funkcjonujące, dokładnie wypracowane i powtarzalne schematy, no a przede wszystkim świetnie poukładaną taktycznie, odpowiedzialną postawę w obronie.


Wysoki pressing pozwolił Piastowi objąć prowadzenie, choć rękę do utraty gola mocno przyłożył Tetteh, wykładając piłkę na swojej połowie Martinowi Nesporowi. Słowak przed polem karnym zwolnił akcję, wydawało się że niepotrzebnie, a po kilku sekundach zagrał na prawe skrzydło do Marcina Pietrowskiego, który idealnie w tempo podał w pole karne. Tam do piłki dopadł Kamil Vacek i korzystając z rozkojarzenia Paulusa Arajuuriego (nieudany powrót po kontuzji) o mało nie rozerwał siatki w bramce Macieja Gostomskiego.


W drugiej połowie działo się niewiele ciekawego, bo goście skupili się na żelaznej defensywie, a w końcówce brakowało im już sił, przez co bardzo rzadko wyprowadzali kontrataki. Mimo tej słabości rywali, Lech do końca nie potrafił stworzyć sobie żadnej stuprocentowej sytuacji, a z jedynym groźnym uderzeniem Szymona Pawłowskiego najmniejszych kłopotów nie miał Szmatuła.


Po sześciu meczach liderujący Piast ma już jedenaście (!) punktów przewagi nad Lechem. I tylko można sobie wyobrazić, co działoby się w Poznaniu, gdyby sezon liczył 30 kolejek…


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Lech Poznań: Maciej Gostomski (5) - Kebba Ceesay (4), Marcin Kamiński (4), Paulus Arajuuri (4), Barry Douglas (5) – Gergo Lovrencsics (3), Abdul Aziz Tetteh (4), Łukasz Trałka (5), Kasper Hamalainen (4), Dariusz Formella (4) – Denis Thomalla (4).
Rezerwowi: Szymon Pawłowski (4), Tamas Kadar (5), David Holman (3).


Piast Gliwice: Jakub Szmatuła (8) – Marcin Pietrowski (6), Kornel Osyra (6), Hebert (6), Patrik Mraz (6) – Bartosz Szeliga (-), Radosław Murawski (5), Uros Korun (5), Kamil Vacek (7), Sasa Żivec (6) – Martin Nespor (6).
Rezerwowi: Gerard Badia (5), Josip Barisić i Paweł Moskwik grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)