Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mała Wikipedia o uczestnikach Ligi Mistrzów - grupy C i D

Mała Wikipedia o uczestnikach Ligi Mistrzów - grupy C i D

Piłka nożna | 28 sierpnia 2015 21:41 | Marcin Borciuch

fot. Guillaume Chagnard

Grupy Ligi Mistrzów już są znane, jednak im bliżej startu rozgrywek, tym bardziej nie możemy się ich początku doczekać. Warto zatem wiedzieć coś więcej o uczestnikach niż tylko znać największe gwiazdy. Po krótkim opisie składów grup A i B czas na następne dwie. Oto druga część minicyklu – Małej Wikipedii.

 

Grupa C – Benfica, Atletico, Galatasaray, Astana

 

Mimo że nie ma w tej grupie głównego faworytów do zwycięstwa w Champions League, to trzeba zwrócić na nią uwagę. Przeciętny fan futbolu stwierdziłby, że jest całkiem wyrównana i ciężko przewidzieć cały jej układ. No może oprócz czwartego miejsca, które przypisuje się prawdziwemu debiutantowi w LM – Astanie.

 

Zdecydowanie piłkarze Benfiki Lizbony nie chcą wspominać występu w poprzednich rozgrywkach. Ostatnie miejsce w grupie mówi samo za siebie. Jednak dzięki temu mogli skupić się na lidze i wywalczyli mistrzostwo Portugalii. W tym sezonie będziemy oglądać odmienioną Benfikę. Ekipa ze Stadionu Światła straciła kilku ważnych graczy, ale była w stanie zastąpić ich kilkoma konkretnymi nazwiskami, m.in. Raulem Jimenezem z Atletico, Adelem Taarabtem z QPR oraz Konstantinosem Mitroglou z Fulham. Wróciło też kilku zawodników z wypożyczeń – Airton z Botafogo, Djuricić z Southampton, Nelson Oliveira ze Swansea i inni. Kluczem też może być południowoamerykańska młodzież. Ogrywani w rezerwach i mniejszych klubach mogą wnieść polot, świeżość do gry i przynieść wymierne korzyści. Możliwe, że o Rodrigo, Andre Gomesu, Limie, Ivanie Cavaleiro i Joao Cancelo szybko się w stolicy Portugalii zapomni. Historię startów w Pucharze Europy klub ma bogatą – triumfy w 1961 i 1962 roku, do tego pięć występów w finałach, jednak ostatni bardzo dawno, bowiem w 1990 roku.

 

Atletico Madryt chyba zadomowiło się na dobre w elicie europejskiej piłki. Od lat udowadniają, że są zespołem godnym walczyć o najwyższe cele. Nie bez powodu byli największą rewelacją sezonu 2013/2014. Mistrzostwo kraju i finał Ligi Mistrzów nie były bez powodu. Co roku można sobie zadawać pytania, jak długo tak pociągną, czy są zespołem na dwa sezony czy dłużej. Jak się okazuje, zarząd i Diego Simeone mają świetny pomysł na drużynę. Świadczą też o tym transfery w tym okienku. Jackson Martinez, Luciano Vietto i Yannick Carrasco mają być odpowiedzialni za bramki i sprawić, że zapomni się o Mario Mandżukiciu, a Stefan Savić ma wnieść coś nowego do linii pomocy i nie pozwolić tęsknić za Ardą Turanem. Oprócz finału dwa sezony temu, wynik ten osiągnęli również w kampanii 1973/74. Dwukrotnie też byli w półfinale rozgrywek – w 1959 i 1971 roku.

 

Turecki teren od lat jest uważany za trudny i niewygodny do grania. Coś o tym wie Juventus, który odpadł z LM po meczu przerwanym przez… opady śniegu z Galatasarayem. Mistrz Turcji aspiruje do czegoś więcej niż faza grupowa lub 1/8 finału raz na kilka lat. Z tej grupy, w jakiej przyjdzie im grać, jak najbardziej są w stanie wyjść, a pomóc im więcej osiągnąć ma Łukasz Podolski, którego kupiono za 2,5 mln euro. Kadra praktycznie się nie zmieniła w tym okienku. Poszerzyła się też obrona o Lionela Carole'a z Troyes. Największy sukces w LM osiągnęli w sezonie 00/01, gdy dotarli do ćwierćfinału. Oprócz tego wygrali Puchar UEFA sezon wcześniej.

 

Champions League zawitała do Kazachstanu. Pierwszą drużyną w historii rozgrywek z tego kraju będzie FC Astana. A że to debiutant pełną gębą i kazachska liga jest całkowicie obca reszcie Europy, to warto się przyjrzeć tej ekipie bliżej.

 

W tamtejszej lidze, zwanej Priemjer Ligasy, gra się systemem wiosna-jesień i jest podział po rundzie zasadniczej – sześć drużyn w grupie mistrzowskiej i sześć w spadkowej. Co ciekawe, tam również jest podzielenie punktów na pół, więc nie musimy mówić, że mamy dziwny system rozgrywek, zostawmy ten tytuł lidze belgijskiej. W tej chwili Astana zajmuje drugie miejsce ze stratą jednego punktu do lidera z Ałmatów, ale ma jeden mecz rozegrany mniej. W dotychczas rozegranych 23 spotkaniach ligowych zdobyli 41 goli, tracąc 19, przegrali tylko trzy spotkania, ale zremisowali ich aż siedem.

 

Aktualna kadra składa się z 27 zawodników, a ich łączna wartość rynkowa (według Transfermarkt) wynosi ponad 13 mln euro. Średnia wartość gracza to niespełna pół miliona. Średnia wieku drużyny to 24,4 roku, więc jest to ekipa stosunkowo młoda. W większości w kadrze są Kazachowie, ale i znajdą się piłkarze z innych państw, głównie bałkańskich, np. Branko Ilić – Serb kupiony z Partizana Blegrad, nominalny środkowy obrońca, Bośniak Marin Anicić, również obrońca, rodak Ilicia, 20-letni Nemanja Maksimović, pomocnik. Jest nastawienie na młodych zawodników, bowiem połowa składu jest urodzona po roku 90, a są nawet piłkarze z roczników 96 (Foxi Kethevoama, napastnik z Rep. Środkowoafrykańskiej) i 97 (Ardak Saulet, kazachski pomocnik). Najlepszymi strzelcami drużyny w lidze jest trzech zawodników – Kolumbijczyk Roger Canas (jedyny w drużynie z Ameryki Południowej), 21-letni Ghańczyk Patrick Twumasi i Ghańczyk Tanat Nuserbayev. Cała trójka ma na koncie po sześć goli w bieżących rozgrywkach.

 

Od 21 czerwca 2014 roku trenerem drużyny jest 48-letni Bułgar, Stanimir Stoilov. 16-krotnie zasiadał na ławce trenerskiej reprezentacji Bułgarii. Prowadził też takie zespoły jak Lewski Sofia, Liteks Łowecz, Botew Płowdiw i cypryjski Anortosis Famagusta. W jego sztabie szkoleniowym jest trzech asystentów – dwóch Bułgarów, Said Ibraimov (44 l.), Tzanko Tzvetanov (45 l.) i Kazach Grigori Babayan (35 l.). Jak widać stosunkowo młodych trenerów ma FC Astana i pozostaje im życzyć powodzenia w najlepszej lidze świata.

 

Pierwsza kolejka w tej grupie to mecze Galatasarayu z Atletico i Benfiki z Astaną, a podróż Kazachów do Lizbony będzie najdłuższą w historii rozgrywek – przemierzą około 11 tysięcy kilometrów.

 

Grupa D - Juventus, Manchester City, Sevilla, Borussia Moenchengladbach

 

Dwa słowa – grupa śmierci. Nie da się temu zaprzeczyć. Skład grupy D jest najsilniejszy ze wszystkich w tym sezonie. Wszystko jest tutaj możliwe.

 

Największym mankamentem finalisty poprzedniej edycji jest linia pomocy. Odejścia Andrei Pirlo i Artura Vidala zdecydowanie osłabiły środek pola. Do tego doszła kontuzja Samiego Khediry i to nieco bardziej komplikuje sytuację. Na szczęście jest Paulo Dybala, który jest kreowany na rozgrywającego z najwyższej półki. Dobrą alternatywę dla będącego blisko piłkarskiej emerytury Patrice'a Evry stanowi ściągnięty z Porto Alex Sandro. Lukę po Carlosie Tevezie powinien zastąpić Mario Mandżukić, a za Llorente płaczu w Turynie nie powinno być. Dwukrotnie „Starej Damie” udało się zdobyć Puchar Europy – w sezonach 84/85 i 95/96. Juve wystąpiło w finale też sześciokrotnie, co jest rekordem, a było to w latach 1973, 1983, 1997, 1998, 2003 i 2015.

 

O „The Citizens” można, a wręcz trzeba powiedzieć, że są jednym z dwóch największych pechowców Champions League w ostatnich latach. Mając szeroką kadrę naprawdę wybornych zawodników, 1/8 finału to jest maksimum. Bywało, że odpadali w fazie grupowej. Brakło szczęścia w losowaniu, ale też doświadczenia w pucharach. Co sezon nikt nie chce na nich trafić. Co roku są w grupie śmierci, jak na ironię. Zasadniczym pytaniem jest, czy w tym roku będzie coś więcej. Może, ale nie musi. Kadra poszerzyła się o kilka nazwisk. Za Joveticiem i Dżeko raczej tęsknoty nie będzie. Podnieść jakość i dać możliwość rotacji to chyba były główne założenia transferu Nicolasa Otamendiego. Niemałą sumę pieniędzy wydano na Fabiana Delpha, a jeszcze większą na Raheema Sterlinga. Blisko jest Kevin de Bruyne, więc możliwości w linii pomocy będzie mnóstwo. „Czarny koń” Ligi Mistrzów ma tylko jedno trofeum europejskie – Puchar Zdobywców Pucharów z 1970 roku.

 

Na dobry występ Grzegorza Krychowiaka i spółki bardzo liczymy. Z nowymi zawodnikami może być o udany sezon łatwiej, a przyszło takich kilku – Ciro Immobile, Adil Rami, Mariano, Steven N'zonzi, Michael Krohn-Delhi, Sergio Escudero, Fernando Llorente i Jewhen Konopljanka. Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszy się transfer Ukarinca, ponieważ od dawna obserwowało go wiele mocnych klubów, a zdecydował się na odejście z Dnipro Dniepropietrowska dopiero teraz. Immobile z Llorente, który na pewno nie zapomniał, jak grać w La Liga, mają pozwolić rotować w napadzie Unaiemu Emery'emu i sprawić, że Carlos Bacca nie jest do zastąpienia. Po transferze Kolumbijczyka do Milanu to był główny problem włodarzy klubu z Andaluzji. Prawa strona wydawała się być przez krótki czas najsłabszym ogniwem Sevilli. Po odejściach Aleixa Vidala, Diego Figueirasa i Fernando Navarro został sam Coke. Pozycja ta została uzupełniona o transfer Mariano. Odszedł jeszcze Sthephane M'bia, ale nie powinno być problemem dobranie do środka pola nowego kolegi dla reprezentanta Polski. Największym sukcesem w Pucharze Europy jest ćwierćfinał z 1958 roku. Tak to Andaluzyjczycy mogą chwalić się rekordowymi czterema zwycięstwami w Pucharze UEFA/Lidze Europy.

 

Na Borussia-Park Liga Mistrzów jest spełnieniem snów. Fantastyczna druga część minionego sezonu i trzecie miejsce na koniec Bundesligi sprawiły, że mogli znaleźć się w tym zaszczytnym gronie 32 zespołów. W tej grupie spisują wszyscy Gladbach na porażkę, ze zajmie ostatnie miejsce, ale w grupie śmierci wszystko jest możliwe. W Borussi doszło do jednej zasadniczej zmiany – klub opuścił Max Kruse, a przyszedł w jego miejsce Josip Drmić. Czyli zamiana napastników. Całkiem solidnym wzmocnieniem wydaje się być transfer Larsa Stindla, środkowego pomocnika. Do tego całkiem obiecującymi interesami są zakontraktowania Nico Schulza, lewego obrońcy z Herthy Berlin, Nico Elvediego, stopera z FC Zurich, a także wypożyczenie Andreasa Christensena z Chelsea, który również jest środkowym obrońcą. Każdy z nich jest młody, a mają kolejno 22, 18 i 19 lat. W teorii najsłabsi, choć mogą narobić mnóstwo problemów innym, a gorszy start ligi jest zapewne tylko wypadkiem. „Źrebaki” zaliczyły już występ w finale Pucharu Europy. Było to w 1979 roku, przegrali wówczas na Stadio Olimpico w Rzymie z Liverpoolem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)