Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mistrz sięgnął bruku

Mistrz sięgnął bruku

Piłka nożna | 30 sierpnia 2015 17:57 | Przemysław Drewniak
Takiego rezultatu w meczu z Lechem nie spodziewali się chyba nawet kibice Termaliki
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Takiego rezultatu w meczu z Lechem nie spodziewali się chyba nawet kibice Termaliki

Po trzech kolejkach wydawało się, że Ekstraklasa odbije im się czkawką. Komplet porażek i zero po stronie strzelonych bramek wskazywały, że Termalica do elity po prostu nie pasuje. Wystarczyło jednak, że Piotr Mandrysz wprowadził kilka usprawnień do taktyki, a „Słonie” po przenosinach do Mielca uczyniły z niego twierdzę nie do zdobycia. Nawet dla mistrza Polski, który w pierwszej połowie niedzielnego meczu całkowicie się skompromitował i poniósł zasłużoną porażkę.

Fatalna dyspozycja „Kolejorza” zaczyna się już wymykać spod wszelkich logicznych wytłumaczeń. Kontuzje i łączenie gry w lidze z europejskimi pucharami nie mogą wyjaśniać tego, jak poznaniacy zaprezentowali się w pierwszej połowie. Być może mieliśmy do czynienia z najgorszymi 45 minutami w wykonaniu mistrza Polski w XXI wieku. Lech popełniał proste błędy w obronie, a w ofensywie człapał, tak jakby przyjechał do Mielca z przekonaniem, że wygra samą jakością. Walki, zaangażowania nie było jednak w ogóle, co w zderzeniu ze zdeterminowanym i dobrze poukładanym zespołem z Niecieczy dało oczywisty rezultat.


Sami możecie sobie wyobrazić, jaki oglądaliśmy mecz. Lech utrzymywał się przy piłce przez ponad 60% czasu, ale robił to całkowicie nieskutecznie. Nie istniały ani skrzydła, ani rozegranie w środku pola. Zatrważający był widok mistrza Polski, który na terenie beniaminka grał zazwyczaj długą piłką, z pominięciem drugiej linii. I przez 45 minut oddał tylko jeden, i to zupełnie niegroźny celny strzał.

Termalica umiejętnie się broniła i kontrowała, dzięki czemu już po 26 minutach prowadziła 2:0. Pierwszy gol to łańcuch błędów w defensywie gości – najpierw Trałka nie zdążył na prawej stronie z asekuracją Kędziory i pozwolił Foszmańczykowi dograć piłkę w pole karne do Dawida Plizgi, ten nie miał problemów z pozorowanym kryciem Tamasa Kadara i oddał strzał, po którym futbolówkę prosto pod nogi Wojciecha Kędziory odbił Jasmin Burić. Jeszcze ładniejszą akcję niecieczanie przeprowadzili dziesięć minut później, gdy Bartłomiej Babiarz popisał się precyzyjnym przerzutem do Plizgi, ten wyłożył piłkę do idącego na obieg w pole karne Dalibora Plevy, a cała ta prosta kombinacja rozmontowała obronę Lecha. Słowak znalazł dziurę między nogami Buricia i „Kolejorz” był na kolanach.


Po zmianie stron się z nich podniósł. Maciej Skorża przeprowadził dwie zmiany (zeszli bezproduktywni Lovrencsics i Dudka), Dariusz Formella i Denis Thomalla wprowadzili trochę ożywienia i Lech zaczął w końcu walczyć. Dzięki temu poznaniacy wreszcie stwarzali sobie sytuacje do strzelenia gola, ale na drodze stawała im albo poprzeczka (po główce Thomalli), albo ofiarnie blokujący uderzenia piłkarze Termaliki (Pleva, Sołdecki). Nadzieję w serca kibiców Lecha wlał Formella, który skutecznie wykończył akcję po dość przypadkowym podaniu Trałki, a wcześniej ładnym odbiorze aktywnego po przerwie Szymona Pawłowskiego.


Granie w piłkę to jednak nie załączanie i wyłączanie światła – nie da się w momencie przejść z trybu OFF do trybu ON, i choć Lech grał w drugiej połowie znacznie lepiej, to jednak w wielu akcjach prezentował za mało jakości, by przebić się przez skomasowaną obronę Niecieczy. Błędy popełniali również obrońcy. Choć Termalice trochę brakowało sił i częstszych kontrataków, to jednak po świetnie rozprowadzonej przez Kędziorę kontrze niczym rasowy napastnik zachował się w polu karnym Babiarz, ustalając wynik meczu na 3:1. A mógł być on jeszcze wyższy, bo nieco wcześniej sytuację sam na sam zmarnował Jakub Biskup, a w poprzeczkę trafił Emil Drozdowicz.

Niewiele brakowało, by Lechowi pomógł sędzia, który jeszcze przy stanie 2:1 po ofiarnym bloku Sołdeckiego (głową po strzale Formelli) podyktował rzut karny, ale zmienił swoją decyzję po konsultacji z sędzia liniowym. Biorąc pod uwagę całe 90 minut to Termalica grała mądrzej, solidniej i zasłużenie sięgnęła po zwycięstwo, a w tabeli ma już za sobą m.in. Lechię i Lecha, który coraz bardziej pogrąża się w kryzysie. A pomysłów na jego zakończenie jak na razie nie widać.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Sebastian Nowak (6) – Patryk Fryc (5), Pavol Stano (6), Dawid Sołdecki (7), Dariusz Jarecki (6) – Jakub Biskup (5), Bartłomiej Babiarz (7), Dalibor Pleva (6), Tomasz Foszmańczyk (5), Dawid Plizga (6) – Wojciech Kędziora (6).
Rezerwowi: Mario Licka (5), Emil Drozdrowicz i Bartłomiej Smuczyński grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Lech Poznań: Jasmin Burić (4) – Tomasz Kędziora (4), Tamas Kadar (3), Paulus Arajuuri (3), Barry Douglas (3) – Gergo Lovrencsics (2), Łukasz Trałka (4), Dariusz Dudka (3), Karol Linetty (4), Szymon Pawłowski (5) – Kasper Hamalainen (4).
Rezerwowi: Denis Thomalla (4), Dariusz Formella (5), Marcin Kamiński (5).

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)