Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mocny start i zjazd w dół Manchesteru United. "Unsung hero" kluczem do sukcesów.

Mocny start i zjazd w dół Manchesteru United. "Unsung hero" kluczem do sukcesów.

Piłka nożna | 31 sierpnia 2015 12:01 | Mateusz Bednarczyk
Louis van Gaal
fot. pl.wikipedia.org
Louis van Gaal

 Po wygranych z Tottenhamem i Aston Villą można było spodziewać się świetnego startu sezonu w wykonaniu Manchesteru United. Kolejne spotkania z Newcastle i Swansea brutalnie zweryfikowały jednak rzeczywistość. Najprostszym, ale i najskuteczniejszym wyjaśnieniem takiego stanu rzeczy wydaje się zaledwie jedna, ale niezwykle istotna zmiana w podstawowej jedenastce, dokonana przez Louisa van Gaala. Mianowicie, w pierwszych dwóch potyczkach w sezonie, na murawę od pierwszej minuty wybiegał Michael Carrick, zaś w obu kolejnych partnerem Morgana Schneiderlina był Bastian Schweinsteiger.

 

O tym, że 34-letni, wiecznie niedoceniany środkowy pomocnik wciąż jest kluczowym graczem Manchesteru United, mogliśmy przekonać się w poprzednim sezonie. Wystarczy przypomnieć jeszcze raz grafikę, którą chyba widział już każdy kibic Premier League na świecie (źródło: goal.com).

 

 

Po przeanalizowaniu tych informacji, wniosek na temat znaczenia Carricka dla zespołu jest oczywisty i wywołuje zachwyt nad jego umiejętnościami. Styl gry tego zawodnika imponuje – w pomocy wykonuje niesamowitą robotę począwszy na odbiorach piłki rywalowi (2,5 na mecz gdy grał jako pomocnik w sezonie 14/15) oraz przejęciach (3,4 na mecz), poprzez znakomite przygotowanie taktyczne i dbanie o płynność gry zespołu, skończywszy na magicznych podaniach do przodu, które wprawdzie nie pojawiają się na highlightach i zwykle nie wyprowadzają partnerów na sytuacje sam na sam z bramkarzem, ale są prawdziwym skarbem dla kolegów na boisku i ucztą dla oka kibica. Chodzi oczywiście o inteligentne, firmowe zagrania Carricka z głębi pola do graczy przednich i bocznych formacji, znajdujące w środku boiska lukę i bezproblemowo docierające do partnerów, mijając po drodze całą linię pomocy rywala. Często zdarza się, że po kilkunastu sekundach od takiego zagrania, zespół cieszy się z gola, kamera meczowa prezentuje zbliżenie na asystenta oraz strzelca bramki, a gdzieś z tyłu, poza blaskiem fleszy, stoi „unsung hero”. Na mnie osobiście (jako osobie zachwycającej się grą środkowych pomocników i wywyższającej ją ponad piłkarzy ze wszelkich innych pozycji) ten gracz robi takie wrażenie, że często oglądanie przeze mnie meczu Manchesteru to przede wszystkim obserwacja Carricka, gdy gdzieś w tle toczą się boiskowe wydarzenia. Polecam wszystkim, będziecie pod wrażeniem!

 

Louis van Gaal najwyraźniej nie podziela tego zdania. Nie wyciągnął należytych wniosków z wydarzeń w poprzednim sezonie i zmierza do powtórzenia statystyk „with/without Carrick” z rozgrywek 2014/15. Tym razem Carrick nie ma kłopotów z kontuzjami i gdy nie gra w jedenastce, wchodzi z ławki, więc bilans opiera się na trochę innych założeniach, jednak już początek nowego sezonu potwierdza słuszność przywołanych powyżej statystyk drużynowych z poprzedniego. Wygląda to następująco:

 

Manchester United z Carrickiem w pierwszej jedenastce: 2-0-0
Manchester United z Carrickiem na ławce: 0-1-1

 

Warto również napisać więcej o spotkaniu z 3 kolejki przeciwko Newcastle, gdzie po wejściu na ostatnie pół godziny Michaela Carricka, Czerwone Diabły złapały płynność w grze i zaczęły wściekle atakować bramkę rywala, który obronił punkt dzięki fenomenalnej grze Tima Krula. Wszystkim oglądającym mecz mogło rzucić się w oczy, że od momentu wejścia 34-latka, sytuacja na boisku zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a odważnie grające Newcastle mogło od tej pory liczyć tylko na cud i swojego bramkarza. I gdyby trwało to chwilę dłużej, gospodarze tamtego meczu z pewnością wywalczyliby 3 punkty.

 

Kibice, a przede wszystkim trener Manchesteru nie zawsze dostrzegają wspólny mianownik, pojawiający się od dłuższego czasu podczas wygranych tego zespołu. Niepowodzenia oraz powodzenia Czerwonych Diabłów wolą tłumaczyć na rozmaite sposoby. Analizując grę mówią, że Schweinsteiger to także świetny piłkarz, a Juan Mata powinien chcieć lepiej współpracować z Darmianem i ze zamiast wybitnego De Gei broni słabszy Romero, Depay jest gwiazdą na poziomie eliminacji Champions League, ale niekoniecznie w lidze, obok znakomitego Smallinga biega niekoniecznie tak dobrze spisujący się Blind, a Rooney długimi fragmentami wciąż szuka formy, którą zgubił już dawno temu. To wszystko tyleż prawdziwe, co nieistotne dywagacje. Wszystkie wymienione czynniki przestają mieć większe znaczenie dla losów meczu w porównaniu do znaczenia Faktora X - obecności Carricka w pierwszej jedenastce Red Devils.

 

Zespół Manchesteru ma potencjał, by grać niezłą piłkę i po przerwie reprezentacyjnej powinien zażegnać lekki – do końca nie wiem, czy można użyć tak mocnego słowa - kryzys. Seria dwóch meczów bez zwycięstwa i bez stylu, powinna niedługo iść w niepamięć. A po kolejnych sukcesach niejednokrotnie niezauważonym przejdzie pewnie fakt, że akurat w tym wygranym meczu, w pierwszej jedenastce całkiem przypadkiem znalazło się miejsce dla Michaela Carricka.


Zobacz również
Panie Rodgers, w co pan gra?
30-sie-2015

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)