Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pierwsza porażka beniaminka, Medyk wraca na właściwe tory!

Pierwsza porażka beniaminka, Medyk wraca na właściwe tory!

Piłka nożna | 01 września 2015 18:07 | Krzysztof Mokrzycki
Ekstraliga
fot. www.lubsport.pl
Ekstraliga

 Czwarta kolejka kobiecej Ekstraligi dobiegła końca. W całej tabeli doszło do pewnych przetasowań, a w końcu obudził się mistrz z Konina, który zakończył fantastyczną serię beniaminka z Wałbrzycha. Jedynie na czele tabeli bez zmian; liderem pozostał Górnik, a tuż za nim plasuje się Zagłębie.


W sześciu meczach piłkarki strzeliły łącznie 19 bramek. Najwięcej, bo aż 9 goli, zobaczyli kibice w Piasecznie. Żaden mecz nie zakończył się bezbramkowym wynikiem. Tylko w dwóch meczach doszło do sytuacji, że obie drużyny zdobyły przynajmniej po jednym golu. W pozostałych czterech grach tylko jeden zespół strzelał do siatki.


AZS PWSZ Wałbrzych - Medyk Konin 0:4
Tarczyńska 16, Sikora 55, Chudzik 69, Gawrońska 71


Nie było niespodzianki w Wałbrzychu. Beniaminek tego dnia był słabszą ekipą od mistrzyń Polski i zasłużenie przegrał na Ratuszowej 0:4. Miejscowe rozpoczęły ze sporym animuszem, jednak z minuty na minutę coraz większą przewagę zyskiwał Medyk. Wynik otworzyła Tarczyńska, która w sytuacji 1x1 pokonała Antończyk. Do przerwy rezultat się nie zmienił, a wszystko to dzięki znakomitej postawie bramkarki AZS PWSZ. Po drugiej stronie boiska Anna Szymańska była w zasadzie bezrobotna. W przerwie na placu gry pojawiła się debiutująca w wałbrzyskim klubie Aszkiełowicz, była zawodniczka AZS Wrocław. Początek miała obiecujący, ale potem gdzieś zaginęła. Medyk nadal ostrzeliwał bramkę gospodyń, ale Antończyk skapitulowała dopiero w 55.minucie i to w kuriozalnych okolicznościach; Sikora co prawda oddała precyzyjny strzał z wolnego, ale tuż przed jego wykonaniem przesunęła sobie piłkę nieco w bok, dzięki czemu łatwiej mogła ominąć mur i wpakować futbolówkę do siatki. Tak też się stało i było już 0:2. Trzeciego gola dla Konina zdobyła Natalia Chudzik, a dwie minuty później wałbrzyszanki dobiła doświadczona Gawrońska. W tej części gry AZS PWSZ miał jedną znakomita okazję do zdobycia bramki; z rzutu wolnego uderzyła Aleksandra Bosacka, ale jej strzał wylądował jedynie na poprzeczce bramki Szymańskiej. Medyk wygrywa w Wałbrzychu aż 4:0, dzięki czemu zbliża się do liderującej dwójki. Z kolei golkiperka mistrzyń kraju wciąż bez straty gola w tym sezonie.


AZS PWSZ: Antończyk - Bosacka, Konopka (24 Sobkowicz), Mesjasz, Botor (77 Borkowska), Rędzia, Brzeska (66 J. Pluta), Lizoń (46 Aszkiełowicz), Konat, Gonzales (72 Iwańczuk), Miłek


Medyk Konin: Szymańska - Slavcheva, Sikora, Grad (84 Grzywińska), Ficzay, Nikolić, Daleszczyk, Balcerzak, Chudzik (72 Dudek), Gawrońska (88 Zawiślak), Tarczyńska (76 Sturanović)


Mitech Żywiec - Górnik Łęczna 0:2
Żelazko 52, 83


Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. O prawdziwości tegoż stwierdzenia przekonały się piłkarki Mitecha Żywiec. Pierwsze 45 minut to wyrównany bój, nawet z lekkim wskazaniem na zespół gospodyń. Miejscowe stworzyły dwie znakomite sytuacje bramkowe, ale ani Wiśniewska, ani Rozmus nie potrafiły pokonać Doroty Wilk. Ze strony Łęcznej szczęścia próbowała między innymi Sznyrowska, ale jej uderzenie ładnie sparowała Szemik. Do przerwy 0:1. Drugą połowę z wysokiego „C” rozpoczęły przyjezdne. Po ładnej akcji przyjezdnych w sytuacji sam na sam z golkiperką Mitechu znalazła się Anna Żelazko, położyła sympatyczną zawodniczkę zwodem na ziemię, po czym skierowała piłkę do pustej bramki. Piłkarki z Żywca dostały mówiąc kolokwialnie, „mocnego gonga” i spuściły ostro z tonu, co skrzętnie starały się wykorzystać liderki tabeli. Na drodze jednak stawała dobrze dysponowana w tym sezonie Kinga Szemik, która zatrzymywała strzały Kamczyk, Żelazko czy też efektowną próbę Guściory. W końcu jednak, na siedem minut przed końcem, po raz drugi sposób na bramkarkę gospodyń znalazła Żelazko, która tym razem znalazła się tam, gdzie powinna i pewnym strzałem ustaliła wynik meczu. Sytuacja Mitecha robi się powoli nieciekawa, ale na szczęście dla podopiecznych Beaty Kuty, mecze z potencjalnie słabszymi rywalkami dopiero na horyzoncie.


Mitech: Szemik – Rżany, K.Wiśniewska (70 Noras), Zasada, Droździk, Suskova, Żak, Rozmus (84 Chrzanowska), Nieciąg (70 Zegan), Wnuk, P.Wiśniewska


Górnik: Wilk – Szewczuk (80 Dyguś), Hajduk, Kawalec, Kwietniewska, Hmirova (60 Zawistowska), Guściora, Parczewska (70 Jaszek), Kamczyk, Żelazko, Sznyrowska


Sztorm AWFiS Gdańsk - AZS Wrocław 1:1
Zańko 65 - Wróblewska 27


Ciekawy pojedynek zapowiadał się we Władysławowie, gdzie spotkały się Sztorm i AZS Wrocław. Ciężko było wskazać faworyta spotkania, co potwierdziło się na placu gry. Morski klimat wyraźnie służył wrocławiankom, które przejęły inicjatywę i raz po raz atakowały bramkę Kołacz. Ta jednak była bezbłędna. Miejscowe miały swoją szansę za sprawą uderzenia Zańko, ale piłkarka Sztormu uderzyła ponad bramką Anny Bocian. W 27.minucie przyjezdne miały rzut wolny. Uderzenie Wróblewskiej było znakomite i tym samym zakończyło passę Magdy Kołacz bez puszczonej bramki. Licznik zatrzymał się na 227.minutach. Pomimo niekorzystnego rezultatu zespół z Gdańska nie chciał przejąć inicjatywy, albo po prostu ekipa z Wrocławia nie chciała takowej oddać. Do przerwy 0:1. Po zmianie stron nadal aktywniejsze były akademiczki. Strzał Dereń padł jednak łupem bramkarki Sztormu, z kolei Cichosz (notabene była zawodniczka gdańskiej ekipy) spóźniła się z reakcją i nie zdążyła zamknąć świetnego podania Grabowskiej wzdłuż bramki. I znowu musimy powtórzyć starą prawdę o mszczeniu się sytuacji niewykorzystanych. Co nie udało się przyjezdnym, wyszło miejscowym. Aktywna Zańko wpadła pomiędzy dwie defensorki z Wrocławia i pewnym uderzeniem pokonała Annę Bocian, która tym samym skapitulowała po raz pierwszy od niemal 290 minut. AZS podjął jeszcze próbę walki o komplet punktów, ale Kołacz nie dała się zaskoczyć. Remis we Władysławowie przedłuża serie obu ekip bez porażki, z kolei dla Sztormu to już trzeci podział punktów z rzędu.


Sztorm: Kołacz - Wróbel, K. Bużan, A. Bużan, Zawadzka, Cywińska, Sirant, Zańko, Słowińska, Wierzbicka (70 Słowy), Świętoniowska (46 Kamińska)


AZS: Bocian - Hnatów (79 Michalczyk), Gradecka, Grec, Zalwowska, Ostrowska, Wróblewska, Grabowska, Koziarska, Dereń, Cichosz (65 Turkiewicz)


Zagłębie Lubin - KKP Bydgoszcz 1:0
Kaźmierska 67


Zagłębie Lubin, choć z problemami, pokonało na własnym obiekcie zespół z Bydgoszczy 1:0. Pierwsza część gry toczyła się pod lekkie dyktando miejscowych, a bardzo aktywna z przodu była Joanna Płonowska, która raz po raz sunęła na bramkę Palińskiej. Przyjezdne sporadycznie zagrażały bramce Dąbek, ale ich gra mogła się podobać, brakowało jedynie dokładności. Miejscowe, choć posiadały optyczną przewagę, nie potrafiły na poważnie zagrozić bramce rywalek, a wszystkie dośrodkowania z bocznych sektorów boiska pewnie wyłapywała Palińska. Podopieczne Raczkowskiego szukały szczęścia w kontratakach. Trzy razy doszły do niezłych sytuacji strzeleckich. Blisko otwarcia wyniku meczu była Kornelia Okoniewska, a potem stuprocentowej okazji nie wykorzystała także Ada Szlendak. Tuż przed przerwą jednak bydgoszczanki od utraty bramki uratowała poprzeczka.
W drugiej połowie przez pierwsze fragmenty gry absolutnie nic nie wskazywało, żeby któryś z zespołów przełamał solidny blok defensywny i pokonał golkiperkę rywalek. Ale w 67. min. Wszystkie kalkulacje wzięły w łeb, bo oto wystarczyło jedno dokładnie, prostopadłe podanie, po którym Zagłębie wyszło na prowadzenie. Kaźmierska strzelcem bramki.
Drużyna KKP próbowała wyrównać, gol zadziałał na przyjezdne jak płachta na byka, lecz po strzałach Okoniewskiej i Ilony Raczkowsiej skutecznie interweniowała Bugajska. W doliczonym czasie gry przyjezdne wykonywały rzut wolny, pod pole karne podążyła, poza Palińską, cała drużyna, ale dośrodkowanie pozostawiało sporo do życzenia i na strachu się skończyło. Po dokładnie 100.minutach gry Zagłębie notuje kolejną wygraną.


Zagłebie: Dąbek (46 Bugajska) - Balog, Płonowska, Jelencić, Jaworek, Ratajczak, Krakowska, Szymkowiak (82 Sołtys), Kaźmierska (90 Banaszak), Zdunek, Bezdziecka


KKP: Palińska - Daleszczyk, Lewandowska, Kamińska, Pawłowska, Siwek, Raczkowska (80 Krępeć), Siemińska (55 Brzykcy), Wawer, Okoniewska (75 Bietracka), Szlendrak


AZS PSW Biała Podlaska - Czarni Sosnowiec 1:0
M.Bujalska 41


Wbrew podawanym wcześniej informacjom, Czarni pojechali do Białej Podlaskiej wciąż bez zawieszonej Nikol Kaletki. Brak reprezentantki Polski to główny problem zespołu z Sosnowca. Nawet zważywszy na fakt, że zespół z Dolnego Śląska był równorzędnym rywalem dla AZS PSW. Już w pierwszej akcji meczu urazu doznała Szumiło, którą musiała zmienić Niedbała. Czarne miały swoja okazję niewiele później, ale po rzucie wolnym piłka odbiła się od poprzeczki, a potem z linii bramkowej wybiła ją Bujalska.Miejscowe starały się grać z kontry i po jednym z takich wyjść wywalczyły korner. Była to 41.minuta gry. Z narożnika boiska dośrodkowała Cieśla, a w polu bramkowym Czarnych najlepiej odnalazła się M.Bujalska, która strzałem głową zaskoczyła Polok. W międzyczasie kilka dobrych interwencji zanotowała Kanclerz.
Druga część gry wyglądała podobnie, jak pierwsza. Miejscowe starały się pilnować wyniku, z kolei przyjezdne chciały udowodnić, że jest w Sosnowcu dobry futbol bez Kaletki. Operskalska starała się jak mogła, ale znakomitym refleksem popisywała się kilka razy Kanclerz. AZS PSW wyprowadzał kontry, z których momentami rodziły się naprawdę groźne sytuacje. Wynik na 2:0 mogła ustalić Klaudia Lefeld, jednak sędzia nie uznała bramki napastniczki gospodyń. Anna Puk w końcówce też wychodziła sam na sam, ale w tym starciu górą była Anna Polok. Pierwszy gol AZS PSW w tym sezonie od razu daje premierowe zwycięstwo. Teraz chwilka odpoczynku i zespół z Białej Podlaskiej zagra z mistrzem Polski, czyli ekipą Medyka Konin. Ten mecz już w najbliższą środę.


AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Edel, M. Bujalska, J. Bujalska, Konieczna, Cieśla, Orzepowska, Kozlynets (75 Puk, 90 Grzywna), Szumiło (3 Niedbała), Lefeld (90 Kusiak)


Czarni: Polok – Zdechovanova (76 Wójcik), Fischerova, Prokop, Wycisk (60 Wieczorek), Gruszka, Luty, Operskalska, Konieczna (60 Warunek), Frączek, Matla


GOSiRki Piaseczno - Olimpia Szczecin 6:3
Ciupińska 9, 67, Machnacka 29, L.Dudek 66, Rosińska 81, M.Dudek 90 - Niewolna 23, 78, Tarnowska 36


Konia z rzędem temu, kto przewidział, że najciekawsze spotkanie odbędzie się w Piasecznie. GOSiRKi w meczu o sześć punktów pokonały outsidera tabeli, czyli szczecińską Olimpię. Pierwsza połowa była w miarę wyrównanym widowiskiem. Miejscowe atakowały z pasją, czego efektem był gol Ciupińskiej już w 9.minucie gry. Chwilę później groźnie uderzała Linda Dudek, ale znakomicie w bramce przyjezdnych spisała się Watychowicz. Olimpia tylko czasem wychodziła z akcjami zaczepnymi, ale jeden z takich wypadów zakończył się wyrównaniem. Sposób na Ożgo znalazła Niewolna. Jeszcze przed przerwą obie ekipy zdobyły po jednej bramce, a autorkami były; Machnacka oraz Tarnowska. Druga połowa to przewaga gospodyń. W tej połowie zdobyły one aż cztery gole, tracąc tylko jednego. Na listę strzelców wpisywały się; ponownie Ciupińska, Rosińska, L.Dudek i M.Dudek. Nadzieję na remis gościom dała jeszcze w 78.minucie Niewolna, ale to było wszystko, na co tego dnia było stać Olimpię. Watychowicz w samej końcówce skapitulowała dwa razy i GOSiRKi odniosły przekonujące zwycięstwo. Przy okazji 6 zdobytych goli to nowy rekord w historii występów tego zespołu w Ekstralidze, jeśli chodzi o liczbę bramek zdobytych w jednym spotkaniu. GOSiRKi lądują póki co w grupie mistrzowskiej, z kolei Olimpia zamyka tabelę i po czterech meczach, bez punktu na koncie, jej sytuacja robi się powoli nieciekawa.

 

GOSiRKi: Ożgo - Kacprzak, Sosnowska, Zdonek (80 Baran), Kołek, M. Dudek, Janicka (84 Tkaczyk), Machnacka, Łasicka (56 Kutnik), L. Dudek (73 Rosińska), Ciupińska


Olimpia: Watychowicz - Falborska, Szwed, Semczyszyn, Michalska, Preś (66 Lachman), Trzcińska (68 Kryszak), Niewolna, Tarnowska (67 Szymaszek), Janik (71 Kurlapska), Ratajczyk (80 Sobolewska)



"11" kolejki:

Darmowy hosting iv.pl

 

Ławka rezerwowych:
Antończyk (AZS PWSZ)
Machnacka (GOSiRKi)
Niewolna (Olimpia)
Operskalska (Czarni)
Kawalec (Górnik)
Gradecka (AZS Wrocław)

Tarczyńska (Medyk)

 

Tabela:

Darmowy hosting iv.pl

 

Strzelczynie:


4 gole -> E.Kamczyk (Górnik), A.Sobkowicz (AZS PWSZ), L.Dudek (GOSiRKi), Żelazko (Górnik)

 

Passy bramkarskie (trwające):

270 minut - Szymańska (Medyk)

 


 


tabela: www.pilkakobieca.pl
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)