Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Grać jak w reklamie Nike czyli five a side football

Grać jak w reklamie Nike czyli five a side football

Piłka nożna | 02 września 2015 14:23 | Adrian Szymczak

fot. official fanpage Z5 Complexe/facebook.com

Każdy fanatyk futbolu pamięta legendarną reklamę firmy Nike, gdzie tacy piłkarze jak: Luis Figo, Roberto Carlos, Ronaldo czy Edgar Davids rywalizowali w zamkniętej klatce w pojedynku 3 vs 3.  Gra toczyła się na małym boisku, otoczonym siatką, a bramki mocno różniły się od tych na standardowym boisku. Piłkarze stosowali wiele piłkarskich trików, by ośmieszyć rywali i zdobyć zwycięskiego gola. Taka odmiana futsalu połączona z freestylem.

 

 

Odkąd ludzie masowo zaczęli kopać piłkę powstawały coraz różniejsze odmiany piłki nożnej. Grali praktycznie wszędzie. Z boisk trawiastych przenoszono się na inne nawierzchnię i powstawały takie odmiany jak beach soccer czyli piłka nożna plażowa, czy też futsal czyli gra na boisku stworzonym na hali sportowej. Piłka również poszła w drugą stronę, bardziej elastyczną, wolną od wielkch reguł i zasad. Ludzie rywalizowali na ulicach w „pojedynkach” jeden na jeden, dwa na dwa. Liczyła się technika, szybkość, spryt. Na ulicach było widać dzieci biegające z piłką i toczące owe „pojedynki”. Zawsze było dużo śmiechu i dobrej zabawy. W końcu ktoś wpadł na pomysł, by futsal i freestyle połączyć w jedno.

 

Five a side football - bo o nim mowa - to odmiana futsalu z elementami freestyle’u. Prawie tak samo jak w reklamie Nike, tak i tutaj gramy na małym boisku otoczonym bandami i siatkami, gdzie pięcioosobowe zespoły próbują pokonać rywali strzelając do dużo mniejszych bramek. To trochę tak jak na naszym polskim orliku, tyle że niektóre elementy znacząco się od siebie różnią. Reguły tej gry nie są sztywno ustalone i narzucone z góry, choć mocno przypominają halową odmianę piłki nożnej. Mamy dwa pięcioosobowe zespoły, nie ma spalonych, regulaminowych trzech zmian z sędzią technicznym i jego tablicą, no i przede wszystkim nie ma autów i rzutów rożnych. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że tutaj króluje freestyle. Im zawodnik lepiej wyszkolony technicznie tym lepiej. W tym wszystkim bardziej chodzi o dobrą zabawę i integrację niż o zdobywanie wielkich trofeów i zarabianiu grubych milionów. Każdy może wejść na boisko i sprawdzić swoje umiejętności na nieco innych warunkach niż „normalnie”. To jest też zaletą tej gry - różni ludzie, różne style. Brak konkretnych schematów, opracowanych zagrań - ciągła zmienność akcji i moc wrażeń. Im efektowniej - tym lepiej.

 

Ta dyscyplina sportowa jest zaakceptowana przez FIFA, lecz nie jest ona sygnowana oficjalnie. Można założyć, że prym w tej dziedzinie wiodą kraje z Ameryki Południowej takie jak Brazylia czy Argentyna, gdzie głównie gra się w piłkę halową i kładzie duży nacisk na techniczną grę na małej przestrzeni. Moda na five a side football dotarła także do Europy gdzie święci triumfy głównie w Wielkiej Brytanii. W Polsce niejednokrotnie organizowane są turnieje, które wyglądem boisk i zasadami przypominają five a side football. Nie jest to jednak coś, co na stałe weszło do kanonu polskiej piłki. Nie mamy zbyt wiele stałych boisk z bandami, siatkami i mniejszymi bramkami. Większość tego typu atrakcji jest robiona na potrzebę danego turnieju. A szkoda, bo jestem pewien, że wielu młodych chłopaków z chęcią przychodziłaby na takie boisko, by sprawdzić się w pojedynku pięciu na pięciu, ale „na małe bramki”.

 

Być jak swój idol.

 

10 minut drogi od Marsylii położony jest niezwykły ośrodek do gry, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Pomysłodawcą i głównym patronem tego miejsca jest piłkarz, który w Marsylii się wychował i stawiał pierwsze piłkarskie kroki - Zinedine Zidane. Legendarny pomocnik wraz z firmą Adidas stworzyli ośrodek do gry w five a side football o nazwie Z5. Kompleks siedmiu boisk - czterech zewnętrznych i trzech wewnętrznych - został oddany do użytku w 2011 roku. Całość zaprojektowana przez Christophe’a Gulizzi’ego to powierzchnia ok. 3200 m2, która kosztowała mniej więcej siedem milionów euro. Budynek Z5 to nie tylko boiska do gry. W środku znajdziemy także szatnie dla zawodników, restaurację, sale konferencyjne, salę fitness i siłownię o łącznej powierzchni ponad 1,000 m2, dwa baseny, saunę i spa. Nie brakuje także gabinetu lekarskiego, no i oczywiście firmowego sklepu Adidasa. To wszystko zostało zbudowane po to, by ludzie mogli czerpać radość z gry w piłkę i nie tylko.

 

 

 

Jak mówią twórcy obiektu Z5 to nie tylko sport, to stan ducha. Christophe Gulizzi uważa, że Z5 to coś więcej niż boiska z zapleczem. To spotkanie z idolem, którego mamy na wyciągnięcie ręki. Po całym kompleksie rozsiane są pamiątki związane z Zidanem - jego koszulki, piłki, akcesoria których używał. Według Gulizzi’ego ośrodek jest oparty na silnych emocjach i poczuciu tożsamości z Zidanem. Sam piłkarz uważa, że Z5 to jego drugi dom.

 

Dokładne informacje o ośrodku znajdziecie Państwo na stronie internetowej kompleksu Z5 (niestety jest ona w całości po francusku) oraz na oficjalnej stronie na facebooku

 

Miejmy nadzieję, że w naszym kraju powstaną boiska do gry w five a side football. Nie mówię o takich ośrodkach jak Z5, bo wydaje się to niemożliwe, ale chociaż o jednym, dwóch boiskach w każdym mieście. Można poświęcić jednego orlika i go trochę przebudować, dołożyć bandy, zmniejszyć bramki. Futbol cały czas idzie do przodu, my również powinniśmy.

 

Sam chętnie wszedłbym do gry pięciu na pięciu i wbiegł na plecy kolegi, by strzelić zwycięskiego gola jak Thierry Henry… :)

Adrian Szymczak
TWITTER: @SzymczakAdrian

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)