Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kto będzie bronił z Niemcami? Dylematy Adama Nawałki

Kto będzie bronił z Niemcami? Dylematy Adama Nawałki

Piłka nożna | 02 września 2015 17:36 | Krzysztof Mokrzycki

fot. wikipedia.org

Wielkie piłkarskie święto we Frankfurcie coraz bliżej. Po historycznej wygranej w ubiegłym roku kadra Adama Nawałki marzy, aby powtórzyć ten sukces na niemieckiej ziemi. Do tego jednak potrzebna jest fantastyczna dyspozycja obrońców: Piszczka, Glika oraz golkipera… No właśnie. Kto powinien bronić w najważniejszym tegorocznym meczu reprezentacji?


Trener Adam Nawałka powołał na potyczkę z Niemcami czterech golkiperów: Artura Boruca, Wojciecha Szczęsnego, Łukasza Fabiańskiego oraz Przemysława Tytonia. Każdy z nich ma swoje wady i zalety, a trenerzy, wybierając skład na mecz, powinni wziąć pod uwagę nie tylko aktualną dyspozycję kandydatów, ale także całoroczne ogranie, formę, a nawet błahostki, które mogą mieć jakikolwiek wpływ na wynik starcia we Frankfurcie.


Najmniejsze szanse na występ ma Przemysław Tytoń. Choć 2015 rok generalnie zaliczy do udanych, to przeprowadzka latem do niemieckiego Stuttgartu wyraźnie mu nie służy. Niemiecka liga okazuje się być dla bohatera Euro 2012 wyjątkowo brutalna, bo w trzech meczach Polak wpuścił sporo bramek, sprokurował dwa rzuty karne i ostatnio wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Na jego korzyść działa za to czas, bo przecież wszyscy pamiętamy, jak katastrofalnie rozpoczął swoją przygodę w hiszpańskim Elche. Z Niemcami Tytoń nigdy nie grał w narodowych barwach, ale w meczach o punkty zdarzało mu się już bronić. Najbardziej spektakularne występy zaliczył podczas wspomnianych Mistrzostw Europy, a w swoim reprezentacyjnym CV ma także występ na Stadionie Narodowym w meczu przeciwko Anglii, zremisowanym 1:1. Atutem Przemka jest na pewno znakomity refleks i świetna skoczność, że o warunkach fizycznych nie wspomnę. Wydaje się jednak, że Nawałka nie posadzi Tytonia nawet na ławce rezerwowych, a jedynie na trybunach. W tym roku bowiem więcej powodów do zadowolenia maja zarówno Boruc, jak i Fabiański.


W związku z powyższym, walka o bluzę z numerem 1 będzie toczyć się pomiędzy trzema golkiperami, którzy przecież w komplecie zaczynali poważne granie w Legii Warszawa. W ostatnich meczach kadry bronił Fabiański i spisywał się bardzo dobrze. Po latach nieszczęść i upokorzeń w Arsenalu, w ubiegłym roku zamienił „Kanonierów” na Swansea. I to był strzał w dziesiątkę! W nowym klubie z miejsca stał się numerem 1 i do końca sezonu liczył się w walce o „Złotą Rękawicę”, czyli nagrodę dla bramkarza z największą liczbą czystych kont w sezonie w Premier League. Z Niemcami w narodowych barwach nie grał ani razu. Ten sezon także rozpoczął z wysokiego „C”, podobnie jak jego koledzy ze Swansea. Fabiański to facet z charakterem i zaakceptuje każdą decyzję trenera. Jest przeciwieństwem butnego Szczęsnego, a w ostatnim roku zrobił duży skok jakościowy. Co jednak można napisać o minusach Polaka? Jedynie można się przyczepić do gry na przedpolu Łukasza, bo często zdarzają mu się popularne „mijanki” z piłką. Na pewno były golkiper Arsenalu przez wielu kibiców jest też pamiętany głównie jako wieczny pechowiec. Objawiało się to tym, że „Fabian” zostawał numerem 1 w reprezentacji/Arsenalu, zaliczył kilka niezłych meczów, po czym albo notował spektakularną wpadkę, która sprawiała, że znowu lądował na rezerwie (na przykład spotkanie Champions League z FC Porto i kuriozalna bramka Vareli), lub po prostu pechowo łapał kontuzję, a po powrocie do zdrowia już nie potrafił wygryźć konkurencji z bramki. W 2014 roku karta się jednak odwróciła i Polak do dziś gra jak natchniony. Nie wiemy jednak, jak psychicznie zniósłby spotkanie tej rangi. W reprezentacji narodowej Fabiański nie miał bowiem zbyt wiele do czynienia z renomowanymi rywalami. Do takowych możemy chyba tylko zaliczyć Czechów parę lat temu, kiedy to w przerwie zmienił Boruca. Pomimo 30 lat na karku polski bramkarz imponuje znakomitym refleksem i silnym odbiciem z obu nóg. Czy jednak będzie w stanie udźwignąć presję i stawkę tego spotkania?


Większość kibiców widzi w bramce Wojciecha Szczęsnego. Wbrew pozorom nie jest to zbyt prawdopodobne rozwiązanie. Dlaczego? Ano dlatego, że w przeciągu ostatniego półrocza były golkiper Legii rozegrał raptem dwa mecze ligowe, oba w tym sezonie w barwach Romy. Żadna szanująca się kadra nie wystawia do wyjściowej jedenastki piłkarza, który nie jest tak ograny, jak konkurencja, a w ostatnich sześciu miesiącach murawę wąchał jedynie sporadycznie. Na plus przemawia seria meczów z Niemcami. Szczęsny rozegrał przeciwko naszym sąsiadom dwa mecze i puścił w nich dwa gole, w obu przypadkach będąc jednym z najlepszych graczy na boisku. Pomimo tego, że będzie najmłodszym golkiperem na zgrupowaniu, nie ma żadnych kompleksów i jest pewny siebie, ale ta druga cecha może go zgubić. Jest jednak obecnie w wyśmienitej dyspozycji i już dwa razy w tym sezonie Serie A był wybierany do jedenastki kolejki. Czy jednak w takim meczu Nawałka zaryzykuje wystawienie do gry nieogranego golkipera, który przez ostatnie pół roku grywał sporadycznie, na domiar złego w mało ważnych meczach? Wątpię. „Patent na Niemców”, czyli główny argument fanów Szczęsnego podczas internetowych debat, można sobie obecnie wsadzić między bajki. Mecz we Frankfurcie będzie na pewno gorący z kilku względów. Szczęsny może i ma mocną psychikę, ale w ważnych momentach zawodzi. Tak było choćby podczas otwarcia Euro 2012, kiedy to najpierw zawalił bramkę w meczu otwarcia, by potem w tej samej potyczce otrzymać czerwoną kartkę, przy okazji prokurując karnego. Nie ma pewności, że nie zrobi podobnego numeru w Niemczech.


Na koniec najstarszy i najbardziej doświadczony z tego grona, czyli Artur Boruc z angielskiego Bournemouth. Mimo 35 lat na karku, Polak nadal imponuje sprawnością fizyczną, odpornością psychiczną oraz refleksem. Niesamowite doświadczenia, zebrane podczas gry w Szkocji, Włoszech i Anglii sprawiają, że jest zawodnikiem w zasadzie nie do zdarcia. I nie mam tutaj na myśli tylko przygód boiskowych. Boruc cieszy się dobrą opinią w reprezentacji oraz w ogóle w piłkarskim świecie. W jego przypadku najlepiej spisuje się grając po presją. Uwielbia mecze o stawkę, co udowodnił podczas pięknej kariery wiele razy. Potrafi znakomicie wpłynąć na kolegów z zespołu, a kiedy trzeba – zrobić wstrząs w zespole, o czym podczas gry w Glasgow przekonał się Lee Naylor. Do tego świetnie broni rzuty karne. Minusem może być fakt, że miewa dziwne pomysły. Jego kiwka z Oliverem Giroud przeszła chyba już nie tylko do historii polskiego internetu. Wytatuowanie sobie tyłka małpy na pępku i wpisanie w jej zad nazwy lokalnego rywala też o tym świadczą. Boruc kocha presję, a to, co zrobił z „The Cherries” daje mu jak najlepsze świadectwo. W Bournemouth już jest legendą i ojcem pierwszego w historii awansu do Premier League. Do tego w 2015 roku gra regularnie co tydzień, a jedynie kontuzje wykluczają go z pojedynczych spotkań. Z Niemcami Artur zagrał trzykrotnie i wpuścił w nich trzy gole. Poza zremisowanym w Mainz (0:0) spotkaniu, we wszystkich tych potyczkach z naszymi sąsiadami był najlepszym polskim piłkarzem. Podczas mundialu 2006 tylko w sobie wiadomy sposób przez ponad 90 minut zatrzymywał masowe ataki Niemców. Dwa late później, podczas austriacko-szwajcarskiego Euro, Polacy przegrali z Podolskim i spółką 0:2, ale Polak popisał się znowu kilkoma najwyższej klasy interwencjami, a parada po strzale Ballacka została nawet doceniona przez niemieckiego „Bilda”.


Analizując słabe i mocne strony wszystkich naszych golkiperów, a także tegoroczną dyspozycję, najlepszymi kandydatami do bramki powinni być Artur Boruc oraz Łukasz Fabiański. Jednak co siedzi w głowie Adama Nawałki, tego nie wie nikt. Bukmacherzy najwięcej szans na grę dają golkiperowi Swansea i najpewniej to właśnie tego byłego zawodnika Legii zobaczymy w miejmy nadzieję, heroicznym spotkaniu z Niemcami. Oby zwycięskim.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)