Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Asia Płonowska: Pozostaje mi wierzyć w to, że kiedyś przyjdą takie czasy, że piłka nożna kobiet w Polsce będzie miała taki sam poziom i zainteresowanie jak w krajach skandynawskich

Asia Płonowska: Pozostaje mi wierzyć w to, że kiedyś przyjdą takie czasy, że piłka nożna kobiet w Polsce będzie miała taki sam poziom i zainteresowanie jak w krajach skandynawskich

Piłka nożna | 09 września 2015 10:09 | Krzysztof Mokrzycki
Joanna Płonowska w reprezentacji
fot. Asia Płonowska
Joanna Płonowska w reprezentacji

Kolejny nasz wywiad i znowu witamy w kobiecej Ekstralidze. Tym razem jednak udało mi się namówić na wywiad samą Asię Płonowską. Zawodniczka Zagłębia Lubin chętnie i szczerze opowiedziała na temat sytuacji finansowej i organizacyjnej "Miedziowych" oraz o wielu ciekawych aspektach kobiecego futbolu.

 

Proszę mi powiedzieć, jak to się stało, że została Pani piłkarką, no i dlaczego akurat futbol, który jest uważany za sport stricte męski?

 

Pochodzę z małej miejscowości, gdzie nie było dużego wyboru do sposobu spędzania wolnego czasu, wiec wziąłam przykład ze starszego brata i cały swój wolny czas spędzałam na boisku razem z chłopcami grając w piłkę. Do tego nie potrzebowaliśmy skomplikowanego sprzętu, boisko zrobiliśmy sami, a piłka zawsze się znalazła.

 

Czym dla Pani jest w życiu piłka nożna?

 

Analizując swoją przeszłość to nie da się ukryć, ze piłka nożna jest nieodłącznym elementem mojego życia i to właśnie ona miała duży wpływ na moje wszystkie poważniejsze wybory życiowe. Mam na myśli zmianę miejsca zamieszkania, czy wybór kierunku studiów. Chciałabym grać jak najdłużej, ponieważ gra sprawia mi duża przyjemność i czerpie z niej satysfakcję.

 

Kobietom się co prawda nie zagląda w metryczkę, ale co Pani, jako zawodniczka bardzo doświadczona, sądzi o obecnej polityce polskich klubów, które w większości stawiają na młode dziewczyny?

 

Polityka klubów jest taka, jak realia polskiej piłki kobiecej. Kluby wola młode zawodniczki, które nie będą wymagające względem wynagrodzenia. Często ich pensja to stypendium uczelniane, lub szkolne. Prawda jest taka, że w większości kobiecych klubów są problemy finansowe i ten układ pozwala im w jakiś sposób funkcjonować. Tylko nieliczne kluby są w stanie zapewnić wynagrodzenie doświadczonym zawodniczkom, a co za tym idzie wyższe pensje, a nawet profesjonalne kontrakty.

 

Wspomniała Pani o finansach. Zagłębie przeszło przed rozpoczęciem sezonu prawdziwe trzęsienie ziemi, zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Może nam Pani bliżej opowiedzieć, co takiego dokładnie się stało i jaka była reakcja piłkarek?

 

O Zagłębiu zrobiło się głośno, ponieważ budżet klubu został ucięty. Po jakimś czasie okazało się ze klub będzie funkcjonował. Nie znam wysokości budżetu. Słyszałam już rożne spekulacje, o których już nawet nie chce wspominać, bo każdy portal internetowy miał inna wizję przyszłości naszej drużyny. W efekcie każda z zawodniczek, które zdecydowały się kontynuować przygodę z Zagłębiem zostały na tych samych lub lepszych warunkach. Te które odeszły zdarzało się, że musiały dać odpowiedz innym klubom nie znając jeszcze przyszłości naszej drużyny.

 

Czyli pogłoski, że w klubie dzieje się bardzo źle, można włożyć między bajki?

 

Właśnie te pogłoski sprawiły, że zawodniczki nie chcą decydować się na transfer do Zagłębia i to jest jedyny problem. Osobiście uważam, że to jeden z nielicznych polskich klubów gdzie faktycznie choć trochę można poczuć klimat "profesjonalnej" piłki.

 

Spodziewała się Pani, że po rewolucji kadrowej "Miedziowe" będą nadal seryjnie wygrywać?

 

Tak naprawdę to nikt nie wiedział czego się spodziewać, nawet my same. Jednakże porównywanie nas do 1.FC Katowice jest zdecydowanie nie na miejscu. Spisanie naszej drużyny na straty w jakiś sposób nas zmotywowało. Zdajemy sobie sprawę, ze mogą przyjść słabsze mecze w naszym wykonaniu, ale póki co zdobywamy punkty i staramy się z meczu na mecz podnosić poziom gry.

 

Tymczasem Pani forma w tym sezonie jest znakomita. Czy w związku z tym myśli Pani o powrocie do reprezentacji Polski?

 

Osobiście tak nie uważam. Wymagam od siebie dużo, zatem do znakomitej formy jeszcze mi dużo brakuje. O powrocie do reprezentacji nie mi decydować, wiec ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie.

 

Jak widzi Pani szanse kobiecej reprezentacji na sukces w nadchodzących eliminacjach?

 

Dania i Szwecja to bardzo doświadczone i grające na najwyższym poziomie drużyny. Jednak wierzę, że reprezentacja z Jolą Siwińską i Ewą Pajor na czele wywalczy historyczny awans.

 

Jaka jest prywatnie, poza murawą, Asia Płonowska?

 

Bardzo ceni sobie przyjaciół, uwielbia zwierzęta i nie lubi pietruszki (śmiech).

 

Ma Pani jakieś sportowe wzorce, motta życiowe, którymi się Pani kieruje czy to na boisku, czy poza nim?

 

Myślę, że po każdej porażce należy wyciągnąć wnioski, żeby drugi raz nie popełnić tego samego błędu. Dotyczy to zarówno boiska, jak i życia prywatnego.

 

Chciałaby Pani wyjechać za granicę, by tam spróbować swoich sił?

 

Niekoniecznie. Nie widzę siebie za granicą, nigdy nie było to moim marzeniem, jak w przypadku innych piłkarek. Znam swoje możliwości i mierzę siły na zamiary. Poza tym dobrze mi tu, gdzie jestem.

 

Proszę nam powiedzieć, kto będzie Pani zdaniem mistrzem Polski, kto czarnym koniem, a kto spadnie z Ekstraligi?

 

Myślę, że na obecną chwilę ciężko wskazać na zdecydowanego faworyta, choć moim zdaniem niełatwo będzie odebrać mistrzostwo Medykowi. Dobrze zapowiada się drużyna z Wałbrzycha i pewnie namiesza trochę w lidze, ale czarnym koniem bym ich nie nazwała. Jeśli chodzi o drużynę, która będzie walczyła o utrzymanie, patrząc w dniu dzisiejszym na tabele jest to Olimpia Szczecin, choć myślę, że drużyn którym będzie brakowało punktów znajdzie się więcej i wszystko będzie możliwe do ostatniej kolejki.

 

Czy, idąc na przykład na zakupy po Lubinie, jest Pani rozpoznawana na ulicy, ludzie robią sobie z Panią zdjęcia, biorą autografy itp.?

 

Jak 90% drużyny mieszkam we Wrocławiu. To duże miasto i tu tak naprawdę mało kto wie o piłce nożnej kobiet, więc zdarzenia, o których Pan pisze, nie maja miejsca.

 

Czym zajmuje się Pani prywatnie, poza kopaniem piłki?

 

Dojazdy do Lubina i codzienne treningi zajmują mi bardzo dużo czasu, więc trudno znaleźć czas na dodatkowe zajęcia. W wolne dni od treningów staram się spędzać czas aktywie, więc jeśli pogoda na to pozwala wychodzę ze znajomymi na rower, kajaki lub basen, a także na spacery po wrocławskim rynku.


Proszę mi jeszcze powiedzieć, czy z gry w Ekstralidze, jakby nie spojrzeć - najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, da się wyżyć?

 

Da się wyżyć, dosłownie i w przenośni, chociaż wiem, że nawet to nie dotyczy wszystkich.

 

Czy uważa Pani, że piłka kobieca w Polsce jest niedoceniana, by wręcz nie napisać, że niszowa? Dlaczego?

 

Myślę, że jest niedoceniana. Może bierze się to stąd, że często nasza gra porównywana jest do męskiej, a przecież nie bez kozery każda dyscyplina sportu jest dzielona na damską i męską. Pozostaje mi wierzyć w to, że kiedyś przyjdą takie czasy, że piłka nożna kobiet w Polsce będzie miała taki sam poziom i zainteresowanie jak w krajach skandynawskich, czego życzę sobie i wszystkim młodym piłkarkom.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)