Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mała Wikipedia o uczestnikach Ligi Mistrzów - grupy E i F

Mała Wikipedia o uczestnikach Ligi Mistrzów - grupy E i F

Piłka nożna | 10 września 2015 02:12 | Marcin Borciuch

fot. Wikipedia

 Skończyła się wrześniowa przerwa na mecze reprezentacyjne, więc czas wrócić do klubowej rzeczywistości. A to też oznacza, że wraca Mała Wikipedia. Do rozpoczęcia Ligi Mistrzów coraz bliżej, bukmacherzy zacierają ręce na kursy, a kibice nie mogą się doczekać wielkich emocji, które nadejdą już w następnym tygodniu. Czas krótko przeanalizować kolejne dwie grupy, a dziś będą wołane do tablicy E i F.

 

Grupa E – Barcelona, Bayer, Roma, BATE

 

Chyba nikt nie wyobraża sobie innej możliwości niż pierwsze miejsce Barcelony w tej grupie. Choć ma naprawdę wymagających rywali, to nie powinni oni stanowić większej przeszkody dla obrońcy trofeum Champions League. Leverkusen i rzymianie raczej między sobą stoczą bój o drugie miejsce, zaś Białorusini co najwyżej postraszą, ale zbyt wiele w takiej grupie nie ugrają.

 

Na pewno w stolicy Katalonii nikt nie myśli o rewelacyjnej jesieni. O sobie będzie dawał zakaz transferowy. Mniej możliwości rotacji składem w tych kilku miesiącach będzie kłopotem dla Luisa Enrique. Mimo że podstawowy skład jest raczej nie do ruszenia, to problemem jest ławka rezerwowych. Nie ma dobrego zmiennika na prawą stronę obrony dla Daniego Alvesa – Martin Montoya zdecydował się na przeprowadzkę do Interu, a wszyscy wiemy, na co stać Douglasa. Eksperyment z Sergim Roberto raczej nie wypali na dłuższą metę. Drugim problemem jest brak Pedro, który zamienił „Blaugranę” na londyńską Chelsea. Reprezentant Hiszpanii był bardzo wartościowym zmiennikiem dla tercetu MSN. Zawsze można skorzystać z usług Munira i Sandro, ale nie są w tej chwili w stanie dać od siebie tyle, co on.


Jednakże w nowym roku może być tylko lepiej, a więcej możliwości w rotacji i obmyślaniu taktyki mają dać Aleix Vidal i Arda Turan. Obaj, choć ściągnięci latem, zarejestrowani do gry zostaną z dniem 1 stycznia 2016 roku.


Dwukrotny zdobywca trypletu ma całkiem udaną historię startów w LM. Wygrali Puchar Europy pięciokrotnie, a do tego byli też trzy razy finalistą – ostatni ich przegrany finał był w 1994 roku. W latach 2008 – 2013 nie odpadali wcześniej niż w półfinale.

 

„Aptekarze” są jedną z solidniejszych marek w Bundeslidze. Polscy kibice sympatyzowali z ekipą z BayArena za czasów gry w tej drużynie Jacka Krzynówka, czyli około 10 lat temu. Zasadniczym pytaniem jest, czy Bayer będzie w tym roku na tyle mocny, by wystarczająco narobić kłopotów Barcelonie i wyjść z grupy. Kadrowo jest to zupełnie inny zespół – bez Koreańczyka Sona, Gonzalo Castro, Josipa Drmicia, Philippa Wohlscheida i kilkuletniego kapitana, Simona Rolfesa. Odeszło więc kilka mocnych punktów zespołu, szczególnie w linii pomocy. Jednak w ich miejsce ściągnięto kilka całkiem mocnych nazwisk, m.in. Charlesa Aranguiza, Javiera „Chicharito” Hernandeza, a wykupiony z Schalke został Kyriakos Papadopoulos. Kevin Kampl jak się nie przebił w Dortmundzie, tak i w Leverkusen raczej nie znajdzie miejsca w pierwszym składzie. W pucharach europejskich niemiecki klub specjalnie nie szalał – wygrali Puchar UEFA w 1988, sześc lat później dotarli do ¼ Pucharu Zdobywców Pucharu, w 2002 roku ulegli Realowi Madryt w finale Ligi Mistrzów.

 

AS Roma zaczyna wracać do elity, jednak na pewno chce zajść dalej w tegorocznych rozgrywkach niż rok temu, żeby zostać w niej na dłużej. Kadra jest generalnie odmieniona, a wraz z nią nowe siły i nadzieje na lepsze. Już od dwóch sezonów depczą po piętach Juventusowi w walce o scudetto, ale w pewnym momencie coś całkowicie siada i nie idzie nic po myśli zespołu. Wypadałoby coś z tym zrobić, więc o kolejnym nowym obliczu Romy mają stanowić Wojciech Szczęsny, Mohamed Salah, Edin Dżeko, Lucas Digne, Iago Falque i Antonio Rudiger. Polak już w Serie A pokazuje, że jest w formie i może być bardzo mocnym punktem ekipy ze Stadio Olimpico. Także Salah i Digne mogą wnieść dużo świeżości i polotu do gry drużyny trenera Rudiego Garcii. Bez Doumbii, Ljajicia, Romagnoliego, Bertolacciego, Ibarbo… Jednak jeśli nowe twarze przywrócą chwałę klubowi ze stolicy Włoch, to o odchodzących nikt nie będzie pamiętał. Roma w sukcesy w Europie nie jest bogata, a na pewno kibice nie chcą wspominać finału z 1984 roku, gdy właśnie w Rzymie przegrali z Liverpoolem po karnych. Siedem lat później ulegli w finale Pucharu UEFA Interowi Mediolan.

 

Żaden klub z zachodniej ligi nie lubi wypraw na wschód. Taką nieprzyjemność będą mieli zawodnicy z Rzymu i Barcelony, bo z Leverkusen do Borysowa (czy do Mińska, gdzie zwykło grać mecze w LM białoruskiemu klubowi) to nie jest jeszcze tak daleko. Jednak za naszą wschodnią granicą o trzy punkty łatwo nie jest. Nawet jeśli wygrywa się 5-0, co już raz zrobiła „Duma Katalonii”, a bolesna wpadka zdarzyła się nawet Bayernowi Monachium.


Co może być kluczem do sprawienia niespodzianki przez BATE? Na pewno brak utraty zawodników w tym okienku. Doszło trzech, z czego dwóch dość wiekowych – Aleksandar Jevtić (30 lat, ostatnio bez klubu), Aleksander Hleb (34 lata, ostatnio w Genclerbirligi, turecka liga) i Nemanja Nikolić (27 lat, ostatnio Dynamo Mińsk). Co ciekawe, pozyskano ich za darmo. Bogate CV ma Hleb – Arsenal, Barcelona, Stuttgart, choć nie zawojował Europy, jak mu wróżono. Natomiast Nikolić nie ma nic wspólnego z tym legijnym, a w tym roku w białoruskiej lidze zagrał 11 razy i raz asystował. Gra na pozycji defensywnego pomocnika.


Na pewno w BATE jest pewien ciąg, ponieważ stawia się na młodych trenerów. Część fanów futbolu kojarzy klub z Borysowa z Viktorem Goncharenką, ale teraz szkoleniowcem jest 40-letni Białorusin Aleksandr Yermakovich, który był wcześniej jego asystentem. Pierwszym trenerem jest jednak już jakiś czas, bowiem od 2 października 2013 roku. Kontrakt ma do końca przyszłego roku.

 

Grupy od E do H pierwsze mecze zagrają w środę 16 września. Bayer podejmie u siebie BATE, zaś Roma ugości Barcelonę. Początek meczów o 20:45.

 

Grupa F – Bayern, Arsenal, Olympiakos, Dinamo Zagrzeb

 

Patrząc na skład tej grupy, od razu kształtuje nam się w głowach jej końcowa tabela – Bayern i Arsenal na miejscach dających awans (odpowiednio pierwsze i drugie), Grecy z Pireusu zagrają dalej w Lidze Europy, a mistrz Chorwacji skończy na ostatnim miejscu jako dostarczyciel punktów. Jednak „Kanonierzy” nie oddadzą zwycięstwa w grupie mistrzowi Niemiec tak łatwo, a i o małą niespodziankę pokusi się zapewne Olympiakos.

 

Bawarczycy od kilku lat są regularnie w półfinale tych rozgrywek. Nic dziwnego, skoro są wymieniani w światowym top 3 obok Barcelony i Realu i potwierdzają to regularnym wbijaniem kilku goli rywalom. Presja w Monachium na sukces w LM jest przeogromna, krajowe trofea to za mało, jeśli tytuł mistrzowski zapewnia się już w marcu. Na Allianz Arena marzy się o potrójnej koronie – drugiej w ciągu czterech lat,co by było szybciej osiągnięte niż to zrobiła „Blaugrana”.


Warto zwrócić uwagę na Douglasa Costę. Brazylijczyk przyszedł z Szachtara Donieck i w Bundeslidze robi furorę swoją przebojowością i techniką. Głośnym transferem było przyjście Arturo Vidala, jednak na razie nie czuje tiki-taki Guardioli. Z Juventusu przyszedł również Kingsley Coman na zasadzie wypożyczenia. Pewnie przy Lewandowskim dużo nie pogra, ale zapewne da z siebie maksimum przez każda minutę, jaka będzie mu dana na boisku. Jednak będzie brakować serca drużyny, a za nie robił Bastian Schweinsteiger, który swoim doświadczeniem na boisku będzie dzielił się z młodymi w Manchesterze United.


Monachijczycy wygrywali Puchar Europy pięciokrotnie – ostatni raz w 2013 roku. Tyle samo finałów też przegrali, co jest rekordem w historii PE/LM.

 

Jak nie Barcelona, to Bayern, ale skazanie na Guardiolę tak czy siak. Pecha ma Arsenal, że musi trafiać rok w rok na któryś z tych zespołów. Los tym razem był na tyle łaskawy, że jeden z głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa trafił się w grupie. Wszystko dzięki nowej formule losowania. Trzeba sobie zadać dwa pytania – jak mocny będzie zespół „The Gunners” i ile szczęścia będzie mieć w tym roku. Limit pecha chyba wyczerpany na długo, więc ten rok może być idealną okazją do tego, by przejść dalej niż 1/8. Na rynku transferowym londyńczycy nie zaszaleli. Zamienili Wojciecha Szczęsnego na Petra Cecha, a standardowo oddali kilku mniej lub bardziej perspektywicznych graczy na wypożyczenia lub całkowicie. Oby plaga kontuzji ominęła tym razem Emirates Stadium. Arsenal w finale Champions League zagrał raz – w 2006 roku na Stade de France przegrał z Barceloną.

 

Olympiakos rok w rok zdobywa mistrzostwo Grecji i gra tym samym w LM, odjeżdżając znacząco reszcie ligi pod względem sportowym i finansowym. Jednak to jest dalej za mało na podbój Europy. W 2014 roku prawie wyeliminowali Manchester United, ale wiemy, jaka była wtedy sytuacja w tej drużynie. Porywających nazwisk w tej drużynie nie ma i też takich nie ściągnięto. Jedynie ciekawymi transferami wydają się być Brwon Ideye z West Bromwich Albion, Luka Milivojević z Anderlechtu i Stefanos Kapino z Mainz. Jednak bardzo ciekawym i odważnym krokiem jest zatrudnienie jako szkoleniowca 38-letniego Portugalczyka Marco Silvy, który doświadczenie w LM ma – zdobywał je jako trener Sportingu w zeszłym sezonie.

 

Chłopcem do bicia ponownie wydaje się być Dinamo Zagrzeb. W ostatnich latach, gdy występowali w LM, dużym problemem było zdobycie bramki lub punktu, a tracili goli na potęgę. Kuźnia talentów, ale co oprócz tego. Na wypromowaniu Kovacicia, Modricia i innych futbol nie polega. Tradycyjnie wróciło kilku graczy z wypożyczeń, ale dwa nazwiska mogą okazać się siłą mistrza Chorwacji – wykupiony z Manchesteru United Angelo Henriquez i Gordon Schildenfeld, reprezentant kraju, który za darmo przyszedł z Dynama Moskwa. Doświadczenie Chorwackiego obrońcy może wiele dać zespołowi, a on sam pewnie przyszedł na ostatnie lata gry. Natomiast Chilijczyk już w zeszłym sezonie występował w Zagrzebiu na zasadzie wypożyczenia. W tym sezonie, licząc łącznie ligę i puchary europejskie, 21-letni napastnik zdobył cztery gole i zanotował trzy asysty w dziewięciu meczach. W każdym spotkaniu wychodził w pierwszym składzie, natomiast strzelał bramki tylko w tych, w których grał pełne 90 minut.

 

W pierwszej kolejce Bayern pojedzie do Pireusu na mecz z Olympiakosem, zaś w Zagrzebiu z Dinamem zagra Arsenal. Oba mecze rozpoczną się o 20:45.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)