Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Halo? Czy ktoś widział mistrza Polski?

Halo? Czy ktoś widział mistrza Polski?

Piłka nożna | 12 września 2015 20:41 | Adrian Szymczak

fot. Monika Wantoła

Wielki czas powiedzieć sobie wprost, że w Poznaniu mają KRYZYS. Chciałoby się napisać, że po przerwie rezprezentacyjnej Lech Poznań pokaże piłkę, którą grał w zeszłym sezonie: szybką, kombinacyjną, skuteczną. Niestety, Kolejorz nadal nie potrafi się wznieść na wyższy poziom. Wręcz przeciwnie - Kolejorz przegrał kolejne spotkanie, tym razem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

 

W pierwszym składzie gospodarzy wyszedł nowy nabytek Maciej Gajos i to w nim Lechici widzieli swojego zbawiciela. Już w piątej minucie meczu mistrz Polski miał kapitalną szansę na pierwszą bramkę tego spotkania. Najpierw próbował Linetty, ale jego strzał świetnie obronił Emiljus Zubas, do piłki dopadł Denis Thomalla, ale strzał napastnika Lecha był zbyt lekki i po raz drugi kapitalną interwencją popisał się bramkarz gości. W kolejnych minutach obie drużyny próbowały swoich sił, ale akcje były niedokładne i wynik do przerwy brzmiał 0:0. Nie da się wyróżnić praktycznie nikogo w zespole Lecha. Swoje szanse na potęgę marnował Gajos, Thomalla po prostu biegał po boisku, Linetty z Trałką nie potrafili dobrze rozprowadzić piłki. Podbeskidzie ograniczyło się do gry z kontry, których nota bene nie mieli za dużo. W środku pola harował za dwóch Kohei Kato, który świetnie przerywał akcje Kolejorza. W pierwszej połowie mieliśmy mecz dwóch słabych drużyn. A przecież jedna z nich to obecny mistrz Polski…

 

Druga połowa nie zapowiadała wielkich zmian, ale w 56 minucie meczu wynik otworzyli goście, a strzelcem bramki był Mateusz Szczepaniak. Po raz kolejny Kolejorz jako pierwszy stracił bramkę i do tego na swoim boisku. Rozgoryczenie kibiców Lecha Poznań sięgnęło zenitu, gdy ich piłkarze nie potrafili dokładnie podać piłki. Wtedy to ponad 11 tysięcy kibiców zaczęło skandować głośne OLE! przy każdym celnym podaniu swoich piłkarzy. W drugiej połowie Lech miał swoje szanse, ale Emiljus Zubas zaczarował bramkę. Aktywny był Gajos - ale co z tego? Zamieszanie robił Dawid Kownacki, który wszedł za Thomallę - ale co z tego? Lech był bezproduktywny i bezbarwny. W ostatnich dziesięciu minutach Lech mógł strzelić co najmniej trzy bramki, ale piłkarze nie potrafili trafić piłką do bramki. Taka gra nie przystoi mistrzowi Polski. Wynik nie uległ już zmianie, a po końcowym gwizdku kibice Lecha Poznań nagrodzili brawami zespół Podbeskidzia. To wyraża więcej niż tysiąc słów.

 

Ogromne słowa pochwały należą się piłkarzom Podbeskidzia Bielska-Białej. To, co mieli to wykorzystali. Do samego końca gryźli trawę i wywieźli z Poznania bardzo cenne trzy punkty. Może ich gra momentami nie zachwycała, ale zrobili to, co do nich należało. Po strzelonej bramce cofnęli się do tyłu i całym zespołem bronili dostępu do swojej bramki. Do tego mieli na bramce genialnego dziś Zubasa, który niewątpliwie wygrał  mecz zawodnikom z Bielska-Białej.


Z Poznania


Adrian Szymczak


TWITTER: @SzymczakAdrian

 

Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1

 

Składy:


Lech Poznań:


Jasmin Burić - Tomasz Kędziora - Marcin Kamiński - Paulus Arajuuri - Barry Douglas - Łukasz Trałka - Karol Linetty - Maciej Gajos - Szymon Pawłowski - Kasper Hamalainen - Denis Thomalla;

Rezerwowi: Krzysztof Kotorowski - Dariusz Dudka - Tamas Kadar - Kebba Ceesay - Dariusz Formella - Gergo Lovrencsics - Dawid Kownacki;

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała:


Emiljus Zubas - Adam Pazio - Gracjan Horoszkiewicz - Krystian Nowak - Adam Mójta - Kohei Kato - Mateusz Możdżeń - Damian Chmiel - Frank Adu - Mateusz Szczepaniak - Robert Demjan;

Rezerwowi: Wojciech Kaczmarek - Jakub Kowalski (grał od 10 minuty, ocena) - Dariusz Kołodziej - Kamil Jonkisz - Lukas Janić - Celestine Lazarus - Fabian Hiszpański

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)