Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wisła jak Lech, Górnik jak Podbeskidzie. Dwa niesprawiedliwe wyniki 8 kolejki.

Wisła jak Lech, Górnik jak Podbeskidzie. Dwa niesprawiedliwe wyniki 8 kolejki.

Piłka nożna | 14 września 2015 20:10 | Paweł Przybyła
Grzegorz Bonin (w zielonej koszulce) dał swojej drużynie 3 punkty
fot. x-news.pl
Grzegorz Bonin (w zielonej koszulce) dał swojej drużynie 3 punkty

Piłka nożna to taka gra, że trzeba mieć umiejętności fizyczne i psychiczne. Obie naraz. Jeżeli ich nie masz, to nie możesz nawet myśleć o tym, by zostać zawodowym piłkarzem. W Polsce, piłkarze mają problemy zarówno ze swoim „piłkarstem”, jak i głową. Umiejętność opanowania emocji przydaje się bardzo przy strzelaniu goli.


Świetny plan Szatałowa
Górnik nie ma w swoim składzie wirtuozów, którzy jednym zwodem czy fantastycznym podaniem, co mecz potrafią robić na boisku różnicę. Wisła takich piłkarzy ma. W pierwszej połowie meczu obu tych zespołów, tej różnicy widać jednak nie było. Drużyna z Krakowa świetnie zaczęła mecz i bardzo szybko mogła strzelić bramkę, ale po pierwszych 10 minutach obraz gry zupełnie się odmienił. Krakowianie robili bardzo wiele indywidualnych, prostych błędów, które wykorzystywali rywale. Gospodarzom brakowało tylko tego ostatniego podania, które otwiera drogę do bramki. Już w 14 minucie na 40 metrze od bramki piłkę przejął Tymiński, drużyna stworzyła sobie przewagę 3 na 2, ale środkowy pomocnik Górnika fatalnie zagrał do wychodzącego z lewej strony Świerczoka. I takie schemat, „czarno-zieloni” powtórzyli kilka razy. Wow! Polska drużyna grała z wybitną wręcz powtarzalnością; każda kontra wyglądał bardzo podobnie. A powtarzalność zawsze popłaca. Tak było i w przypadku meczu Łęcznej z Wisłą i po 22 minutach gry, gospodarze wyszli na prowadzeni. Po fatalnym zagraniu Cywki piłkę przejął Świerczok, popędził z nią w kierunku bramki i wyłożył Boninowi. Doświadczony pomocnik Górnika wykorzystał swoją sytuację, a po strzeleniu bramki jego drużyna nadal grała z wybitną konsekwencją. Nieudolne ataki Wisły co jakiś czas były przerywane w okolicach linii środkowej boiska, ale w pierwszej połowie bramki już nie padły.

 

Druga połowa jak w Poznaniu
Drugą część spotkania lepiej zaczął Górnik, ale później zaczęła już wychodzić różnica klas obu drużyn. Poza strzałami Bonia pod bramką Cierzniaka nic się nie działo, za to Rodić pracy miał bardzo wiele. W zasadzie ten mecz przypominał spotkanie tej samej kolejki Ekstraklasy – Lecha z Podbeskidziem. W Poznaniu też, bielszczanie szczęśliwie trafili do bramki Buricia, a Lech całą drugą połowę miał multum sytuacji do strzelenia gola. W Łęcznej było dokładnie tak samo. Kiedy wiślacy już się „ofensywnie przełamali”, złapali luz w grze z przodu, defensywa gospodarzy była bezradna. Identycznie bezradna, jak Ci sami piłkarze Wisły, przy finalizowaniu swoich ataków. Strzelać próbowali chyba wszyscy piłkarze linii pomocy i ataku, ale Popović miał niesamowicie dużo szczęścia. Apogeum fuksa, łęcznianie osiągnęli w 74 minucie, kiedy po świetnie zainicjowanej przez Głowackiego akcji, w polu karnym padł Cliverallo. Sędzia wskazał na wapno, ale sam poszkodowany uderzył fatalnie i bramkarz gospodarzy odbił piłkę nogami. Jeżeli po tym meczu trener Moskal straci pracę, to zawdzięczy to tylko swoim piłkarzom, których ewidentnie solidnie przygotował do meczu. Mecz piłkarski wygrywa jednak ta drużyna, która strzela bramki.


Dzik jest dziki
Guerrier był jedynym piłkarzem spod Wawela, który w pierwszej połowie stwarzał zagrożenie pod bramką rywala. Bombardowany był słabymi wrzutkami swoich kolegów, z którymi nie był w stanie nic zrobić, a także szalał na swojej flance. W drugiej połowie podobnie, tylko miał już dużo dogodniejsze okazje do strzelenia bramki. Ten zawodnik ma umiejętności, ale brakuje mu spokoju. Bez większych problemów mógłby rozwiązać dzisiejsze spotkanie na własną rękę, ale… zabrakło szczęści. To podobno sprzyja lepszym, ale chyba nie tego wieczora w Łęcznej. Niesprawiedliwy wynik; LIFE IS BRUTAL.

Paweł Przybyła

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)