Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Antyfutbol w wykonaniu Gladbach. Zwycięski debiut Krychowiaka!

Antyfutbol w wykonaniu Gladbach. Zwycięski debiut Krychowiaka!

Piłka nożna | 15 września 2015 22:46 | Paweł Przybyła
Borussia swoim stylem narobiła sobie wstydu
fot. Oficjalne konto na facebook.com BMG
Borussia swoim stylem narobiła sobie wstydu

Liga Mistrzów to dla każego kibica piłki nożnej esencja całego piękna futbolu. Elita, śmietanka, po prostu najlepsze kluby Europy stają w szranki, aby cieszyć nasze oczy. W meczu Sevilli z Borussią, tylko jedna drużyna spełniła oczekiwania fanów.


Odwróć tabelę, to Gladbach będzie na czele
Podopieczni Luciena Favera fatalnie rozpoczęli sezon Bundesligi. W dotychczasowych 4 kolejkach, cztery razy schodzili z boiska pokonani. To nie była ta drużyna, którą oglądaliśmy jeszcze w ostatnim sezonie ligi niemieckiej. Zdezorganizowani, bez pomysłów na grę, szalenie nieskuteczni i popełniający koszmarne byki w obronie - tak można by było określić piłkarzy Borussii po pierwszych ligowych meczach. Sezon jest jednak długi, a starcie z Sevillą było dla Niemców świetną okazją aby wskoczyć na inny poziom. Taki mecz w środku tygodnia, to dla trenera drużyny będącej w kryzysie bezcenna wartość dodana w mikrocyklu przygotowań do kolejnego spotkania w kraju; można przepracować schematy i nie stracić kolejnych ligowych i jakże cennych punktów. Sevilla też nie najlepiej zaczęła, ale nie jest w tak złej jak VFL sytuacji. W 3 ligowych meczach zdobyła 2 punkty, a gra nie była już tak tragiczna. – Jestem pewien, że ta drużyna, która ma olbrzymi potencjał i potrafi grać w piłkę, wskoczy w końcu na właściwe tory w lidze – mówił przed spotkaniem z Borussią Antonio Reyes.


Dobre tempo
Jako, że na murawie stadionu w Hiszpanii spotkały się dwie drużyny, które nie są jeszcze w najwyższej dyspozycji, kibice mogli mieć obawy co do poziomu spotkania. I fakt, gdyby nie Sevilla, mecz przypominałby spotkanie klasy A. Goście mieli problemy z piłkarskim elementarzem, popełniali proste błędy i byli bardzo marnym tłem dla świetnie spisujących się kolegów Grzegorza Krychowiaka. Sevilla miał doskonały plan na ten mecz i od początku go realizowała. Długo utrzymywała się przy piłce, a po stracie błyskawicznie starali się futbolówkę odzyskać. Doskonale funkcjonujący środek pola gospodarzy napędzał całą drużynę i kreował nieszablonowe akcje. Tak, to była drużyna zbliżona poziomem do tej, która na Stadionie Narodowym sięgnęła po Ligę Europy.


Turbopoczątek Sevilli – frajerstwo gości
Po pierwszej połowie, którą gospodarze absolutnie zdominowali, fantastycznie rozpoczęli drugą. Już w pierwszej akcji po gwizdku inaugurującym drugą część gry, w polu karnym jak kłoda padł Vitolo, który zdaniem sędziego był faulowany przez Sommera. Do karnego podszedł Gameiro i zmazał plamę z niewykorzystanych sytuacji z pierwszej połowy, pięknym strzałem pod poprzeczkę pakując piłkę piłkę do siatki Rico. Ale to był dopiero początek, bo niespełna dwie minuty później Vitolo znów został sfaulowany w polu karnym, a do piłki podszedł Gameiro. Zdecydował się na bliźniacze uderzenie w przeciwległy róg i zabrakło mu skupienia, bo trafił w poprzeczkę. Ale to jeszcze nie był koniec popisów linii obrony Borussii. Tak doświadczeni piłkarze nie powinni sobie pozwolić na jeden faul w polu karnym. Dwóch nie potrafię sobie wyobrazić, a trzy to już jest liczba, która pokazała ich idiotyzm. Trzeciego i zarazem ostatniego karnego w meczu na bramkę zamienił Banega i w zasadzie Sevilla mogła być już spokojna o wynik spotkania. Ogólnie rzecz biorąc, piłkarze Borussii Mönchengladbach zagrali dramatycznie i poziomem wyraźnie odstawali nie tylko od rywala, ale także od normy Ligi Mistrzów. W pierwszej połowie po prostu biegali za piłką, a w drugiej strzelali już takie byki, że po prostu nie przystoi. Tak to jest, kiedy zespół kwalifikuje się do elitarnych rozgrywek sezon wcześniej, a weryfikacja poziomu następuje dopiero jakieś 2, 3 miesiące później.


Udane debiuty
Grzegorz Krychowiak zaliczył debiut w LM w barwach Sevilli. Jak zawsze, reprezentant Polski nie schodził poniżej swojego bardzo wysokiego poziomu; świetnie czytał grę i pełnił rolę tempomatu, panując nad tempem rozgrywania akcji przez swój zespół. Jeszcze lepszy debiut, zaliczył ściągnięty latem z Dnipro Konopljanka, który chwilę po wejściu na boisko, komicznym centrostrzałem zaskoczył Sommera i ustalił wynik spotkania na 3-0. Gospodarze wskoczyli na odpowiednie tory i jesteśmy pewni, że teraz zaczną marsz w górę tabeli. Mają wielki potencjał i kwestią czasu jest jego maksymalne wykorzystanie. A Gladbach?... też się obudzi, ale chyba nie tak szybko.


Paweł Przybyła
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)