Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lech w kryzysie. Piłkarze pod ścianą i zamrożona kasa

fot. Monika Wantoła

Lech w kryzysie. Piłkarze pod ścianą i zamrożona kasa

Piłka nożna | 16 września 2015 09:37 | Adrian Szymczak

Kryzys? Jaki kryzys?! Nie pompujmy sztucznego balona. Nie ma żadnego kryzysu - tak mniej więcej prezes Karol Klimczak komentował obecną sytuację na konferencji prasowej, która odbyła się dwa tygodnie temu. Teraz, bez żadnych słów, zarząd Lecha Poznań podjął kroki, które mają poprawić grę mistrza Polski.

 

Po kolejnej przegranej w Ekstraklasie czara goryczy się przelała i prezes wraz z zarządem zdecydowali się na drastyczne kroki wobec piłkarzy - premie za grę w europejskich pucharach i wypłaty zostały zamrożone. Zamrożone czyli nie będą wypłacane teraz tylko później i tyczy się to głównie premii. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mistrz Polski nie płaci regularnie swoim zawodnikom, bo nie ma wyników. Owe „później” w przypadku premii ma nastąpić, gdy Lech poprawi swoją pozycję w tabeli Ekstraklasy. Poprawa ma być znacząca, bo aż o jakieś dziesięć pozycji… Premia zostanie wypłacona gdy Kolejorz będzie w pierwszej piątce tabeli Ekstraklasy i ma na to czas do końca roku kalendarzowego. Patrząc na obecną grę i sytuację wydaję się to niemożliwe, ale tak ma to działać - taki system kar i nagród.

 

Niby wszystko wygląda w porządku: zespół nie wygrywa, nie ma wyników, kibice są niezadowoleni? Ok - trzeba coś zmienić. Tylko czy rzeczywiście droga do sukcesu prowadzi przez taki teatrzyk? Po co były gierki prezesa Klimczaka na konferencji dwa tygodnie temu? Nie można było po prostu przyznać, że coś jest nie tak? Powiedzieć, że źle się dzieje, ale klub robi wszystko żeby to zmienić? Teraz nagle okazuje się, że piłkarze są „be” i trzeba ich ukarać jak małe dziecko? „Nie zjesz ziemniaków, to nie będzie deseru”.

 

To nie jest też tak, że piłkarze nagle zapomnieli jak się gra w piłkę. Coś po prostu w nich pękło. W ostatniej rozmowie Kasper Hamalainen przyznał, że piłkarze się zacięli, że potrzebują meczu na przełamanie. Może akurat mecz z portugalskim Belenenses będzie takim spotkaniem? Tego nie wiemy, ale to zamrożenie premii może spowodować dużo zamieszania. Wiadomo, że są tylko dwie opcje: albo to zadziała i poznańska Lokomotywa wróci na odpowiednie tory, albo kryzys nadal będzie trwał i ciężko będzie się z niego wykaraskać. Kwestia tego czy takie działania podejmowane przez zarząd nie podzielą samych zawodników. Niby brak pensji ma działać motywująco, ale czy rzeczywiście tak będzie?

 

Wydaje mi się, że jest jeszcze jedna płaszczyzna, o którą trzeba tutaj zahaczyć. Co z tego, że teraz podejmowane są wielkie kroki, by poprawić grę. Teraz już jest trochę po fakcie - a trzeba było myśleć przed. Mianowicie chodzi o tegoroczne transfery. Żaden z piłkarzy sprowadzonych przed sezonem nie sprawdza się w najmniejszym stopniu. Przyszedł mocny fizycznie pomocnik Abdul Aziz Tetteh, który w rzeczywistości okazuje się po prostu mięśniakiem, który patrzy tylko szybko kogoś skasować. Przez 288 minut, które spędził na boisku nie pokazał nic prócz brutalnej gry. Denis Thomalla - dobrze wyszkolony technicznie Niemiec z polskimi korzeniami do tej pory nie strzelił żadnej bramki w Ekstraklasie. W szesnastu spotkaniach zaliczył tylko dwa trafienia i jak na napastnika, o którym się mówiło, że będzie melodią przyszłości to na razie wygląda mizernie. Do Lecha został sprowadzony również Marcin Robak, w którego bardzo mocno wierzy trener Maciej Skorża. Zeszłoroczny król strzelców Ekstraklasy na razie jest trapiony przez kontuzje, przez co jego adaptacja w drużynie przebiega wolniej. Lech nie ma czasu na zawodnika, który dopiero uczy się gry z drużyną. Kolejorz potrzebuje kogoś, kto wejdzie i od razu odmieni obraz gry. I chyba w tym celu został ściągnięty Maciej Gajos. Były zawodnik Jagiellonii Białystok rozegrał 90 minut w niedawnym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała i był najlepszym zawodnikiem swojego nowego zespołu. Aha, jest jeszcze Dariusz Dudka ściągnięty przed sezonem. W jego przypadku wydaje mi się, że jest to zawodnik, u którego bardziej liczy się doświadczenie zdobyte przez lata gry na wysokim poziomie, niż obecna forma boiskowa. Jest to zawodnik, który ma być raczej wsparciem dla młodych wilków, a nie czołowym piłkarzem.

 

Trzeba jeszcze dodać, że trener Maciej Skorża został poinstruowany o „ważności” rozgrywek. Podobno padło stwierdzenie, że Ekstraklasa jest ważniejsza od Ligi Europy i to na naszych rozgrywkach ma się skupić Maciej Skorża, a na Ligę Europy wystawiać drugi garnitur. Proste i jasne przesłanie: Ekstraklasa na full, a europejskie puchary tylko dodatkiem. Pod prezesem Klimczakiem zaczął się palić grunt. Wie, że Ekstraklasa jest jeszcze w miarę do wyciągnięcia, a w LE to czy pogramy czy nie jakoś się teraz nie liczy. Fakt, kasa z europejskich pucharów jest konkretna, ale to Ekstraklasa jest tematem przewodnim, tym bardziej, że Lech broni mistrzowskiego tytułu. A na chwilę obecną jest to najsłabszy mistrz w najnowszej historii polskich rozgrywek piłki nożnej.

 

Jednak z drugiej strony odpuszczanie LE kosztem naszego podwórka wydaje się być błędem. Wystarczy sobie przypomnieć spotkania z Juventusem Turyn, Manchesterem City no i przede wszystkim legendarny w Poznaniu mecz z Austrią Wiedeń. Poznańscy kibice do dzisiaj wspominają emocje związane z Ligą Europy i z pewnością w tym roku chcieliby przeżyć to samo. Tyle że na miejscu kibica Kolejorza czułbym się wręcz urażony po informacji, że na LE Kolejorz wystawi słabszy skład. Może i ceny biletów nie są ogromne, bo najtańszy bilet będzie można kupić za 40 zł, ale prawdopodobnie za te pieniądze ujrzymy w akcji w połowie rezerwowy skład. Szkoda, bo europejskie puchary przy Bułgarskiej rządzą się swoimi prawami.

 

Osobiście jestem ciekaw jak rozwiążę się sytuacja w poznańskim klubie. Pewne jest to, że nastały ciężkie czasy i piłkarze wraz z zarządem i kibicami muszą z tego wyjść cało i najlepiej razem jeżeli chcą jeszcze coś osiągnąć w tym sezonie. Tym bardziej, że Lech promuje się teraz hasłem „Mocni Razem”. Prezes musi ochłonąć a piłkarze wziąć się w garść, bo taka gra i taki poziom nie pasuje do mistrza Polski.

 

AKTUALIZACJA godzina 12:30

W dzisiejszym wywiadzie dla poznańskiego Radia Merkury, prezes Karol Klimczak powiedział, że nie ma żadnego zamrażania pieniędzy. Premię za awans do fazy grupowej Ligi Europy wypłaci w październiku, a jedna z wypłat zostanie opóźniona o 30 dni z powodu niskiej frekwencji na trybunach. Moja opinia jest taka, że Pan Prezes już sam nie wie co i gdzie mówić. Zamieszanie poziom: master

 

Adrian Szymczak
TWITTER: @SzymczakAdrian


Zobacz również
Lech w Europie część I - OS Belenenses
16-wrz-2015

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)