Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Byki nie takie straszne, ale w Legii bez zmian

Byki nie takie straszne, ale w Legii bez zmian

Piłka nożna | 17 września 2015 21:15 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook Fc Midtjylland

Nie ma się czego bać. Nie ma co wspominać tego co działo się w lidze. Legia, wychodząc na europejskie salony jest drużyną zupełnie inną, która potrafi zdominować przeciwnika, jest zmotywowana, ale… Midtjylland to wciąż półka wyżej.

 

Wiele można pokazać na czterdziestym metrze od bramki przeciwnika, wiele razy można wrzucać piłkę w jego pole karne, ale prawdziwe żądło poznaje się po tym, że jest w stanie wbić się na dosyć dużą głębokość. Duńska drużyna właściwie pokazała, że w tym aspekcie nie ma żadnych problemów. Pomijając już ich świetne stałe fragmenty gry, należy nadmienić ich świetne rozgrywanie ataku pozycyjnego, przy głęboko broniącym się rywalu. I nawet niezły pressing zakładany przez skrzydłowych wraz z Dominikiem Furmanem, na nic się tu zdał. Powierzchowne wnioski mogą się wydawać dosyć optymistyczne, przecież Legia przegrała różnicą tylko jednego gola, ale wydaje się, że gdyby nie garstka szczęścia Legionistów mielibyśmy tutaj do czynienia z rozstrzelaniem. Widmo z dwumeczu z Zorią znów zawisło nad warszawską drużyną. Wydaje się, że Henning Berg nigdy nie nauczy swoich piłkarzy poprawnego zachowania się w obronie przy stałych fragmentach, a jest to kwestią kluczową, bo wtedy cały wysiłek poświęcony na pressing, nie musi iść na marne. Tak jak miało to miejsce dziś i w meczu z Ukraińcami w Warszawie.


Ofensywa? Karykaturalne ustawienie 4-4-2, w którym Prijović miał zgrywać piłkę Nikoliciowi i tak bez końca nie miał prawa spisać się na gruncie tak klasowych obrońców jak Sviatchenko. Ostatnio, nie starcza to na Ekstraklasę, więc gdyby norweski szkoleniowiec powinien się mocno zreflektować, bo w grze Legionistów niewiele się zmieniło przez ostatnie tygodnie, a przecież rozwój, to ciągłe zmiany. Opieranie gry na długich piłkach do nierozgarniętego Kucharczyka i spoglądanie na Furmana i Gui, którzy mieliby jednym nieszablonowym zagraniem, czy klepką między sobą, przełamać całą obronę rywala już nie wystarczy. Berg jest rozpracowany. Aż strach pomyśleć co stanie się w spotkaniu z Napoli, które Brugię rozstrzelała jak juniorów.

 

Paradoksalnie najlepiej wśród Legionistów spisywał się Furman. Czy jego kartki wynikały z głupoty? Ja bym powiedział, że brakowało mu wsparcia. Cały ciężar gry spoczywał na jego barkach, a podrygi Guilherme okazały się zbyt małym wsparciem. Wydaje się, że to nie zawodnicy są problemem, a trener winny uporządkować grę zespołu i zrobić generalny remont w głowach co poniektórych. Zawalone okienko już sobie odpuszczę. Braki kadrowe widać, przy porównaniu ławki polskiego i duńskiego zespołu.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)