Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceny piłkarzy Legii po meczu z Midtjylland

Oceny piłkarzy Legii po meczu z Midtjylland

Piłka nożna | 18 września 2015 10:57 | Krzysztof Mokrzycki
Legia Warszawa przegrała w Danii
fot. wikipedia.org
Legia Warszawa przegrała w Danii

Legia źle rozpoczęła tegoroczne rozgrywki Ligi Europy. Vicemistrzowie Polski ulegli 0:1 w Danii z mistrzem tego kraju – ekipą Midtjylland. Trzeba jednak przyznać, że gra była lepsza niż wynik i długimi momentami to Legioniści dyktowali warunki na placu gry. Ale w piłce dostaje się punkty za zdobywanie goli, a nie przeważanie w meczu. Zapraszamy do zapoznania się z ocenami piłkarzy z Warszawy, w skali 0-10.

 

Dusan Kuciak – 6


Słowacki golkiper rozpoczął od niepewnego wyjścia do dośrodkowania z bocznego sektora boiska, ale na szczęście nie skończyło się to golem. Z każdą chwilą było coraz lepiej i Kuciak pewnie wyłapywał strzały rywali. Kilka obronionych uderzeń i przeciętych dośrodkowań to wszystko, co miał golkiper do roboty w tym spotkaniu. Błysnął za to w ostatniej minucie gry, kiedy to dalekim wyjściem a la Neuer uratował być może Legię od straty drugiej bramki, a przy okazji nie pozwolił na szybkie wznowienie gry Duńczykom, zabierając piłkę ze sobą, za co zresztą otrzymał żółtą kartkę. Forma Słowaka w tym sezonie jest co najmniej solidna.


Bartosz Bereszyński – 6


Jeden z najjaśniejszych punktów Legii w defensywie, a i w ofensywie zdarzyło mu się pokazać z niezłej strony. Absencja Brozia sprawiła, że były napastnik Lecha dostał swoją szansę i wydaje się, że ją wykorzystał. Wygrywał zdecydowaną większość pojedynków po prawej stronie boiska, a w końcówce był często widywany w szesnastce duńskiej drużyny. Grał na wyprzedzenie, nie dał się ogrywać, ale gdy już dał się minąć, to faulował. Ogólnie dobry mecz Bereszyńskiego.


Jakub Rzeźniczak – 5,5


„Rzeźnik” nie zagrał tego, do czego przyzwyczaił kibiców w tej edycji Europa League. W powietrzu niby dużo dawał Legii, ale trzeba też oddać, że Duńczycy także wiele wysokich piłek w szesnastce warszawiaków wgrywali. W ofensywie też mało widoczny, w zasadzie jego zapędy skończyły się na jednej znakomitej okazji, kiedy to po dośrodkowaniu Furmana nie trafił w piłkę. Gdyby w nią trafił, prawdopodobnie Legia prowadziłaby 1:0. Ogółem szału nie było, mogło być lepiej, mogło być gorzej. Solidny występ Rzeźniczaka.


Igor Lewczuk – 4,5


Były defensor Zawiszy pokazuje, że polska Ekstraklasa a Liga Europy to dwie różne bajki na dwóch różnych poziomach. Lewczuk rozpoczął nerwowo, ale rozkręcał się z każdą kolejną minutą. W ofensywie niewidoczny, z kolei w obronie duże problemy sprawiał mu Poulsen. Dodatkowo często łamał linię spalonego, ale zwyczajowo dopisywało mu szczęście i z jego ustawienia nie było zagrożenia. Nic nie zepsuł, ale też niewiele dał od siebie stołecznej drużynie.


Tomasz Brzyski – 5


Solidny występ 33-letniego defensora Legii. Dobry i aktywny w ofensywie, solidny z tyłu. Zaliczył kilka ciekawych dośrodkowań i niewiele brakło, a miałby asystę. W jednym z kontrataków znakomicie zacentrował w pole karne rywali, ale tam z piłką minęli się obaj napastnicy Legii. Z tyłu raczej nie dawał sobie pograć na poważnie skrzydłowym Midtjylland i pozwalał im jedynie na pojedyncze centry. W końcówce zaczęło brakować mu sił, przez co był już mniej widoczny w atakach. Niestety, brak zmiennika dla „Brzytwy” odciska piętno na kondycji piłkarza, który musi grać co mecz.


Stojan Vranjes – 6


Tym razem Vranjes wystąpił na swojej nominalnej pozycji, czyli na środku pomocy. I trzeba przyznać, że zagrał dobry mecz. Bośniak już od pierwszego gwiazdka sędziego szukał gry, walczył o każdą piłkę, starał się pomagać Furmanowi w rozegraniu akcji i jeździł na czterech literach po murawie. O ile z zadań stricte defensywnych wywiązywał się dobrze, o tyle z przodu miał problemy z przejściem Bach Baka. Niemniej jednak pierwsze 45 minut musi zaliczyć do udanych. W drugiej połowie były zawodnik Lechii gasł z każdą minutą, stawał się niewidoczny i niewyraźny. Swój występ w tym meczu zakończył w 82.minucie, kiedy to zmienił go Makowski.


Dominik Furman – 4,5


Z Furmanem miałem największy kłopot. Bo niby grał nieźle w destrukcji, był aktywny z przodu i wykonywał niezliczoną ilość stałych fragmentów gry, ale zabrakło jakby takiej wartości dodanej, w postaci czy to prostopadłych piłek do napastników, czy to strzałów z dystansu. Na pewno na minus Dominika przemawia czerwona kartka, którą otrzymał w końcówce meczu, niepotrzebnie faulując tuż przed własną szesnastką napastnika mistrzów Danii i osłabiając zespół w ostatnich chwilach tej batalii. Co prawda wspomniany faul nie poskutkował bramką (Poulsen obił jedynie słupek), ale jednak ile czasu na tym stracili Legioniści, to druga kwestia. Ogólnie przeciętny występ, ale nota byłaby z pewnością wyższa, gdyby nie wspomniany kartonik (gwoli ścisłości otrzymany po dwóch żółtych kartkach).


Guilherme – 6


Na pewno nie pokazał pełni umiejętności, ale nie zmienia to faktu, że wyróżniał się na boisku. Biegał, szarpał i walczył, do tego zaliczył kilka strzałów i wywalczył kilka kornerów. Nie popisał się jedynie w końcówce meczu przy stanie 0:1, kiedy to Legia przechwyciła piłkę na połowie rywala, a Brazylijczyk, w sytuacji 3x2, zamiast dogrywać do nieobstawionego Nikolicia zdecydował się na uderzenie, ładnie sparowane przez golkipera rywali. Ogólnie był widoczny, często szukał gry, ale nie wychodziło mu tego dnia tyle, ile by sam chciał. Tak czy inaczej na solidną notę zasłużył.


Michał Kucharczyk – 4


Najsłabszy zawodnik spotkania. I nie chodzi tutaj tylko o bramkę samobójczą, ale całokształt. W tym spotkaniu „Kuchy” nie pokazał nic z tego, co prezentował we wcześniejszych rundach. Obrońcy bez problemu go zatrzymywali, na trudnej murawie gubił piłkę, albo niecelnie dogrywał. Miał jedynie dwa dobre fragmenty; na początku meczu oraz po rozpoczęciu drugiej części gry. Wtedy udało mu się zrobić trochę szumu na skrzydle, ale nie wynikało z tego absolutnie nic. Strzały, które oddawał były zazwyczaj niecelne i nie stanowiły choćby małego zagrożenia dla duńskiego bramkarza. Opisu nędzy dopełnia sytuacja z 60.minuty, kiedy to po wolnym Poulsena na tyle zmienił lot piłki, że ta wpadła do warszawskiej bramki. Zmieniony w 74.minucie przez Macedończyka Trickovskiego.


Aleksandar Prijović – 4


Słaby występ „Ibrahimovicia”. W ofensywie mało widoczny, choć niby chciał i się starał, to nie poradził sobie na mokrej murawie. Mimo to powinien wpisać się na listę strzelców, ale w decydującym momencie poślizgnął się i obrońca skorzystał z prezentu, wybijając futbolówkę. Szwajcar nie pokazał nic szczególnego, poza wygraniem paru główek z przodu. Niestety, to było za mało, by cokolwiek ugrać przeciwko mistrzom Danii. Dryblingi Prijovicia pozostawię bez komentarza.


Nemanja Nikolić – 6,5


Najlepszy chyba z Legionistów. Co prawda nie uchronił wicemistrza Polski przed porażką, ale przynajmniej był widoczny. Już w pierwszej akcji meczu huknął z narożnika pola karnego, ale na wysokości zadania stanął bramkarz Midtjylland. Potem popisał się kilkoma błyskotliwymi zagraniami, jak przechwyt na połowie rywala i znakomite dogranie do Prijovicia, który jednak się poślizgnął, niwecząc wysiłek Węgra. W końcówce pierwszej polowy huknął z dystansu, ale uderzenie poszybowało ponad poprzeczką bramki gospodarzy. Ogółem biegał, był widoczny, starał się coś wykreować, oddawał strzały, dogrywał partnerom.. Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby wszyscy piłkarze Legii zagrali na poziomie Nikolicia, to dziś wracaliby do kraju w zupełnie innych nastrojach

 

Makowski i Trickovski grali zbyt krótko, żeby ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)